[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Paitr usiadł z powrotemi patrzył niepewnie to na Randa, to na Mata.Nad jego górną wargą zebrały się paciorkipotu.Od takiego oskarżenia każdy mógł się spocić, on jednak nie próbował się wybronićnawet słowem.Rand powoli pokręcił głową.Po spotkaniu z Gode em wiedział, że SprzymierzeńcyCiemności wcale nie muszą mieć wyrysowanego Smoczego Kła na czole, lecz gdybynie to ubranie Paitr z powodzeniem pasowałby do Pola Emonda.Nie było w nim nictakiego, co przywodziłoby na myśl mord albo gorsze rzeczy.Niczym się nie wyróżniał.Gode przynajmniej był.inny. Zostaw nas w spokoju  powiedział Rand. I powiedz swoim przyjaciołom,żeby zostawili nas w spokoju.Nie chcemy od nich niczego i oni też nic od nas niedostaną. Jeśli nie odejdziesz  dodał zapalczywie Mat  to nazwę cię tym, kim jesteś.Sprawdz, co myślą o tym twoi znajomi z wioski.Rand miał nadzieję, że Mat nie powie tego, co rzeczywiście myśli.To mogło imobydwóm przysporzyć tyle samo kłopotów co Paitrowi.Paitr wydawał się traktować tę grozbę poważnie.Twarz mu pobladła. Ja.ja słyszałem, co się stało w Czterech Królach.W każdym razie częściowo.Wieści się roznoszą.Mamy sposoby na dowiadywanie się o wszystkim.Tu jednak niktna was nie zastawi pułapki.Ja jestem sam i.ja tylko chciałem porozmawiać. O czym?  spytał Mat dokładnie w tym samym momencie, w którym Randpowiedział: Nie jesteśmy zainteresowani.Popatrzyli na siebie, a Mat wzruszył ramionami. Nie jesteśmy zainteresowani  powtórzył.Rand wypił ostatni łyk mleka i wepchnął piętkę swojej połowy chleba do kieszeni.Mógł to być ich następny posiłek, ponieważ wydali już prawie wszystkie pieniądze.Jak wyjść z karczmy? Jeśli Paitr odkrył, że Mat jest prawie ślepy, powie innym.innym Sprzymierzeńcom Ciemności.Rand widział kiedyś, jak wilk oddziela kulawąowcę od reszty stada, dookoła były inne wilki i nie mógł ani zostawić stada, anidobrze wycelować z łuku.Gdy tylko owca zniknęła, pobekując w śmiertelnym strachu88 i gwałtownie kuśtykając na trzech nogach, ten samotny wilk, który ją ścigał, jakby zasprawą czarów przemienił się w dziesięć wilków.Na samo wspomnienie przewracałomu się w żołądku.Tutaj też nie mogli zostać.Nawet jeśli Paitr mówił prawdę, gdytwierdził, że jest sam, to jak długo będzie sam? Czas iść, Mat  powiedział i wstrzymał oddech.Kiedy Mat zaczął wstawać, ściągnął wzrok Paitra na siebie, pochylając się do przodui mówiąc: Zostaw nas samych, Sprzymierzeńcze Ciemności.Nie będę tego powtarzał.Zostaw-nas-w-spokoju.Paitr przełknął ślinę i usiadł głębiej w krześle, z jego twarzy odpłynęła cała krew.ToRandowi przypomniało Myrddraala.Kiedy znów spojrzał na Mata, ten już stał, skrywając swoją niezdarność.Randpośpiesznie zarzucił na plecy swoje sakwy i inne tobołki, starając się, by jego miecz niewychylił się spod płaszcza.Być może Paitr już o nim wiedział, może Gode powiedziałBa alzamonowi, a Ba alzamon Paitrowi, ale nie sądził, by tak było.Uznał, że Paitr majedynie mgliste pojęcie o tym, co zaszło w Czterech Królach.Dlatego właśnie był takiprzestraszony.Stosunkowo jasny zarys drzwi pomógł Matowi dojść do nich w linii prostej, jeśli nieszybko, to przynajmniej nie tak wolno, żeby to się wydawało nienaturalne.Rand szedłtuż za nim, modląc się, żeby się nie przewrócił.Cieszył się, że Mat ma prostą drogę, niezastawioną żadnymi stołami albo krzesłami.Paitr nagle zerwał się na nogi. Czekajcie  powiedział z rozpaczą w głosie. Musicie poczekać. Zostaw nas w spokoju  rzucił Rand, nie oglądając się za siebie.Byli już prawie przy drzwiach, a Mat jeszcze ani razu nie stąpnął zle. Tylko mnie wysłuchajcie  powiedział Paitr i położył dłoń na ramieniu Randa,chcąc go zatrzymać.W głowie wirowały mu różne wizje.Trollok Narg skaczący na niego we własnymdomu.Myrddraal  grożący mu pod  Jeleniem i Lwem w Baerlon.Wszędzie Półludzie,Pomory ścigające ich od Shadar Logoth, przybywające po nich do Białego Mostu.Wszędzie Sprzymierzeńcy Ciemności.Obrócił się błyskawicznie na pięcie, zwinął dłońw pięść [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum