[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Leslie odwróciła się i spojrzała w miejsce, gdzie się ulokował, kręcąc głową. Cóż, na pewno pokazałeś, że mi ufasz. Czy zrobiłbym to, gdybym był szpiegiem którejś z rodzin? A czy zrobiłbyś to, gdybyś miał rozum? Na pewno udowodniłem, że wiesz, kim są magowie, bo nie zaczęłaś krzyczeć i panikować. Nie mogę krzyczeć i panikować.Marion smaży placki. Nie dostaliście od Stone a wiadomości o mnie?  spytał Danny.Teraz już nie udawała, że nie wie, kim jest Stone.  Najwyrazniej dotarłeś tu szybciej niż e-mail. Stone chyba nie wiedział, że zjawię się u was już teraz.Odszedłem w pośpiechu, bo byłemzamieszany w coś głupiego i nielegalnego, i nie zdążyłem go uprzedzić. Głupiego i nielegalnego  powiedziała Leslie. Widzę, że sam sobie udzielasz referencji. Jestem doskonałym włamywaczem  odparł Danny  ale marnym negocjatorem z szalonymibandziorami, którzy łamią mojemu durnemu, chciwemu koledze żebra kijem baseballowym. Mam ostrzec sąsiadów, żeby zamykali drzwi i okna na noc, kiedy tu będziesz? %7łartujesz? Gdybym chciał się gdzieś dostać, i tak by mnie nie powstrzymali.Nie jestem tu jakowłamywacz.Jestem tu jako uczeń. Rolnictwa to ty lepiej się naucz w jakiejś szkole, bo my nie jesteśmy prawdziwymi farmerami.Torodzaj hobby.Danny westchnął. Macie telewizor?  Jeśli tak, przynajmniej będzie miał jakąś rozrywkę. Nie, przykro mi, wyrzuciliśmy stary, czarno-biały, lata temu. Teraz są kolorowe.I płaskoekranowe.I kablówka. Jak miło, że mnie o tym poinformowałeś.Przez pewien czas mieliśmy kablówkę.Ja uważałam, żetylko na kablówce jest cokolwiek wartego oglądania, Marion stwierdził, że nie będzie płaciłza telewizję, bo Bóg chce, abyśmy czerpali ją za darmo z powietrza, nie z rury za pięćdziesiąt dolarówmiesięcznie.I na tym stanęło.Danny zaśmiał się mimo woli i Leslie wreszcie się uśmiechnęła. Pewnie, mamy telewizję, ale czy naprawdę uważasz, że to najlepszy sposób spędzania wolnegoczasu? W osadzie rodziny rzadko mogliśmy ją oglądać. propos, uczyli cię tam prowadzić gospodarstwo? Po co?  spytał Danny. Nie miałem talentu do roślin ani zwierząt.Ciotki uważały, że zbytniebezpiecznie byłoby dopuścić mnie do żywych roślin.Chyba bały się, że zabiję wszystko, czego dotknę. I co, robisz postępy? W czym? Niezabijaniu wszystkiego, czego dotykasz. W głosie Leslie czuć było pewne napięcie.Nie pytałao rośliny.Danny bacznie jej się przyjrzał.Dlaczego miałaby pytać o zabijanie, jeśli nie była w kontakcieze Stone em? Mógł tylko przypuszczać, że Stone dowiedział się od Erica czegoś o tym, co zaszłow kantorku pasera.I ani chybi przekazał to Silvermanom. Nikogo nie zabiłem.Chociaż próbował ktoś zabić mnie i mojego kolegę.Uznałem, że zawsze mogę uciec, więc szkoda fatygi.Ale pewien człowiek pracował dla faceta, który chciał nas zabić, i jemugroziło poważne niebezpieczeństwo.Dlatego dałem mu pistolet, ale i tyle pieniędzy, że gdyby chciał,mógłby wyjechać z kraju.Wybór należał do niego. A co sądzisz o kanibalizmie?  spytała Leslie. Lubisz ludzkie mięso? Wolisz je en souffl czyw postaci kebabu? A może tylko raz na jakiś czas bierze cię chętka na małe kawałeczki podanew temperaturze ciała jako tatar? Eric odgryzł temu człowiekowi kciuk.Nie wiedziałem, że to zrobi, i właśnie go wypluwał, kiedydo niego wróciłem.Na moją obronę powiem, że chciał odgryzć też drugi, ale mu nie pozwoliłem. Jakbyś zabrał dziecku cukierek, co?  spytał Marion.Stał w drzwiach kuchni. Wygląda na to, żesytuacja mocno cię przerosła.Ale Stone mówi, że Eric potwierdza twoją wersję. Miał telefonkomórkowy przy uchu. Pozwoliłeś Stone owi słuchać tego, co mówiłem? W Waszyngtonie zostawiłeś za sobą krwawy szlak.Musieliśmy się zastanowić, czy w ogóle wartocię uczyć  powiedziała Leslie. Jeszcze nie jestem pewna.Chociaż przynajmniej wiem już, że raczejcię nie zabijemy. Nie zabijecie mnie?  Danny zerwał się na nogi. Nad tym się zastanawiacie? W czasie kiedy mniekarmicie i jesteście tacy mili? Skoro potrafisz uciec przez wrota na pierwszą oznakę zagrożenia  wyjaśnił Marion  myślisz, że ottak powiemy ci, o czym myślimy? Słuchaj, z magami wrót zawsze były kłopoty [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum