[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Ale ze zrozumieniem wcale nie jest lepiej.W tutejszym zborze, żona pewnego starszego, psycholog z wykształcenia /kto jej dał dyplom/, braciom i siostrom zgłaszającym się po pomoc, robi testy na inteligencję! To nie jest naturalnie żadna terapia, tylko zwyczajne chamstwo i złośliwość, ale o czymś przecież świadczy.problemami ekonomicznymi - wieloletnia polityka zniechęcania do zdobywania wykształcenia, także stwarzała wiele problemów.Najlepiej wykorzystany czas, to czas poświęcony Organizacji, osobiste potrzeby to sprawa drugorzędna, wystarczy `zaufać Jehowie' /czytaj: Organizacji/.Niektórzy starsi, wywierali presję nauczając, że lojalny ŚJ powinien ukończyć szkołę zawodową, najwyżej średnią, a następnie podjąć służbę pionierską.Dzisiaj oczywiście, dzieci tych `cudownych doradców' studiują;samotnością na starość - zakładanie rodzin i wydawanie na świat dzieci w obliczu szybko nadciągającego Armagedonu, postrzegane jest przez Organizację jako egoizm.Rady są oczywiście bardzo subtelne.Młodzi zachęcani są do pozostawania w stanie wolnym i poświęcania swoich najlepszych lat `sprawom Królestwa' i służbie dla Jehowy /czytaj: Organizacji/.Czynienie nowych uczniów, szczególnie istotne gdy tak wielu odchodzi, jest najważniejszym celem Towarzystwa /by zachować twarz, trzeba pomnożyć albo przynajmniej utrzymać stan posiadania/, dlatego nie pora na osobiste plany! Koniec tuż, tuż! I tak prawie od stu lat.         Wielu głosicieli ma świadomość, jak bezsensowne jest to żądanie całkowitego oddania i podporządkowania względem Organizacji i po cichu `robi swoje'.Nie każdy jednak jest w stanie uodpornić się na Organizacyjną propagandę na tyle, by nie ponieść w którymś momencie szkody;         Ilu braci i ile sióstr musi jeszcze ucierpieć, by kogoś w Brooklynie ruszyło w końcu sumienie?         Jeżeli ktoś uważa, że przesadzam, to znaczy, że nigdy nie próbował, zgodnie z radami Towarzystwa, `wprowadzić w czyn' wszystkiego, czego się uczy i dowiaduje od `wiernego niewolnika'.Nikt nie ma prawa twierdzić, że problem nie istnieje, ponieważ jego osobiście to nie dotyczy.Cierpią jednostki najbardziej zaangażowane i najwrażliwsze.Na jeden pozytywny przykład opisany w Strażnicy, można przytoczyć kilka innych negatywnych, których nikt nie opublikuje, ponieważ nie leży to w interesie `najwspanialszej Organizacji'.Prawie każda dziedzina życia `najszczęśliwszego ludu na ziemi', pozostaje pod kontrolą totalitarnej, pseudoteokratycznej Organizacji.Gdyby w sprawach które opisałem powyżej pozostawiono braciom , od początku, swobodę wyboru, ŚJ byliby na pewno ludem szczęśliwym.Trzeba mieć wiele dystansu, delikatnie mówiąc, do tego czego uczy i czego wymaga Organizacja, by być Świadkiem Jehowy i pozostać radosnym, zdrowym optymistą.Bóg nie oczekuje od nikogo, w normalnych warunkach, takich ofiar.Jego przykazania nie są uciążliwe.1 Jana 5:3;         Jednak pod szyldem teokracji można wiele.Szczerym, bojącym się Boga ludziom, można wmówić prawie wszystko.Mit `jedynej religii prawdziwej' i strach przed gniewem Bożym, powstrzymuje ŚJ przed dokładnym i obiektywnym zbadaniem swoich wierzeń.Sama myśl o zakwestionowaniu nauk `wiernego niewolnika' napawa większość ŚJ paraliżującym lękiem.Gdy byli na etapie `zainteresowanych', mieli obowiązek dokładnie zbadać zasady swojej wiary, by przekonać się, że ich okłamano i porzucić `religię fałszywą'.Teraz nie wolno im już samodzielnie badać doktryny Towarzystwa, byłby to wyraz nielojalności wobec `jedynego kanału łączności', a więc bunt przeciwko samemu Bogu.Towarzystwo wie, że gdyby to zrobili, przekonaliby się szybko, że tu również zostali okłamani.`Religia prawdziwa' z definicji Towarzystwa po prostu nie istnieje.W książce Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi na str.31.w ak.15 czytamy: „[.] Religia ciesząca się uznaniem Bożym musi pod każdym względem być zgodna z Biblią.[.].” Pewnego razu na zebraniu, w tym kontekście, jeden ze starszych udzielił komentarza zapewniając wszystkich obecnych, że nauki `niewolnika' są w każdym szczególe zgodne z Biblią.Miałem właśnie w ręku nową Strażnicę z 1 maja 2002 roku, pochłonął mnie wspominany już w tym liście artykuł na temat `wielkiej rzeszy'/pytania czytelników/, fascynujące `nowe światło'.Zacząłem zastanawiać się, czy starszy wie co mówi? Od kiedy nauki `niewolnika' są zgodne z Biblią w każdym szczególe, a więc od kiedy religia ŚJ jest `religią prawdziwą'? Czy od 1 maja 2002 roku? Wcześniej, przynajmniej w tym jednym szczególe, zgodna z Biblią nie była.Kto zna historię Organizacji, ten wie, jak często Towarzystwo dokonywało zmian w doktrynie.Kto mi zagwarantuje, że to już ostatni szczegół i to, co dzisiaj głosi się jako prawdę, jutro nie będzie wstydliwym, `starym światłem', jak to już często bywało? Towarzystwo wpada w sidła własnej retoryki.Ale to żaden problem, przecież Organizacja wprowadza jedynie konieczne zmiany i czyni to w `słusznym czasie', wyznaczonym przez Jehowę.To już bezczelność! `Słuszny czas' zmian, na który powołuje się Towarzystwo, to bardzo często nic innego jak sytuacja, w której nie da się już dłużej, w świetle faktów, utrzymać bezsensownych zakazów czy nakazów, komplikujących ŚJ życie i Bóg nie ma z tym działaniem nic wspólnego.Towarzystwo przerzuca w ten sposób dużą część odpowiedzialności /jeżeli nie całą/ za skutki wywołane swoim bezmyślnym, bezdusznym i aroganckim postępowaniem, na Jehowę Boga.Czy nie zdaje sobie z tego sprawy? Nie sądzę.ŚJ uważają, że Ciało Kierownicze jest absolutnie jednomyślne /takiego komentarza, innym razem, udzielił ten sam starszy/.Tak powinno być, gdyby nauki tego grona rzeczywiście pochodziły od Jehowy, jak każe się w to wszystkim wierzyć.Tymczasem, decyzje w tym gronie zapadają większością głosów, a to sprawia, że za to, w co część członków Ciała Kierowniczego już nie wierzy /głosując przeciw/, głosicielom na całej ziemi grozi wyrzucenie ze zborów.Tak było między innymi w przypadku służby zastępczej.Już w latach 70 [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum



 

?>