[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wielka mi różnica.Puściła ten kąśliwy ton mimo uszu. Dzięki temu uważałeś, kiedy musiałeś. Ach, już rozumiem  odparł sucho. No cóż, dziękuję ci w każdym razieza obietnicę nie zawstydzania mnie.Uśmiechnęła się.325  Tego nie powiedziałam, Randzie al Thor.Powiedziałam: nie w obecnościinnych ludzi.Jeśli domagasz się tego, to w imię twojego dobra. Uśmiechnęłasię jeszcze szerzej. Masz zamiar iść tak ubrana?  Ogarnął ją od stóp do głów zirytowanymgestem.Nigdy dotąd nie zdradziła cienia zażenowania, kiedy stawała przed nim naga daleka była od tego  ale tym razem zerknęła po sobie i twarz jej poczerwie-niała.Nagle otoczyła ją zamieć ciemnobrązowej wełny i bieli algode; wskakiwaław swe odzienie tak szybko, że mogło mu się wydać, jakoby przeniosła je na siebieMocą. Zorganizowałeś już wszystko?  padło z samego środka tego kłębowi-ska. Rozmawiałeś z Mądrymi? Pózno przyszedłeś ubiegłej nocy.Kto jeszczeidzie z nami? Ilu możesz zabrać? %7ładnych mieszkańców mokradeł, mam nadzie-ję.Im ufać nie możesz.A zwłaszcza zabójcom drzew.Czy naprawdę możesz nasprzenieść do Caemlyn w godzinę? Czy to przypomina to, co ja zrobiłam tamtejnocy.? Chciałam spytać, jak ty to zrobisz? Ja sama niechętnie ufam czemuś,czego nie znam i nie rozumiem. Wszystko załatwione, Aviendha.Czemu ona tak trajkocze? I czemu unika jego wzroku? Spotkał się z Rhuar-kiem i tymi wodzami, którzy nadal przebywali w okolicy miasta; jego plan spe-cjalnie im się nie spodobał, ale patrzyli na to zgodnie z nakazami ji e toh i ża-den nie stwierdził, że ma inny wybór.Krótko wszystko omówili, wyrazili zgodęi natychmiast skierowali rozmowę na inne tematy, które nie miały nic wspólnegoz Przeklętymi, z Illian ani w ogóle z bitwą.Kobiety, polowanie czy cairhieniań-ska brandy da się porównać z oosquai albo tytoń z mokradeł z tym, który rósłw Pustkowiu.Przez godzinę niemalże nie pamiętał o tym, co ich czeka.Miał na-dzieję.że Proroctwo Rhuidean w jakiś sposób jest nieprawdziwe, że on jednak niezniszczy tego narodu.Przyszły do niego Mądre, delegacja złożona z ponad pięć-dziesięciu, zaalarmowane przez samą Aviendhę i kierowane przez Amys, Melainei Bair, a może przez Sorileę; w przypadku Mądrych niekiedy trudno było stwier-dzić, która przewodzi.Nie przyszły, żeby go od czegoś odwieść  znowu ji e toh tylko żeby się upewnić, że jego zobowiązanie wobec Elayne nie przeważy nadtym, które miał wobec Aielów i tak długo trzymały go w izbie obrad, aż wreszciebyły zadowolone.Miał do wyboru albo to, albo kazać je przemocą usunąć z drogi,by móc podejść do drzwi.Te kobiety, jak już czegoś chciały, potrafiły ignorowaćokrzyki równie skutecznie, jak obecnymi czasy Egwene. Okaże się, ilu mogę zabrać dopiero wtedy, gdy spróbuję.Samych Aielów.Jeżeli szczęście dopisze, to Meilan, Maringil i reszta dowiedzą się, że on znik-nął dopiero po fakcie.Skoro Wieża miała swoich szpiegów w Cairhien, i być możemieli ich również Przeklęci, to jak mógł uwierzyć, że sekretów dochowają ludzie,którzy nie umieli nawet oglądać zwyczajnie wschodu słońca, tylko od razu starali326 się wykorzystać ten fakt w Daes Dae mar?Zanim narzucił na siebie czerwony kaftan haftowany złotem, z przedniej weł-ny wybitnie nadającej się do królewskiego pałacu, czy to w Caemlyn, czy to w Ca-irhien  ta myśl rozbawiła go, w dość ponury sposób  Aviendha była prawieubrana.Nie mógł się nadziwić, jak ona to robi, że potrafi wbić się w swoje odzie-nie tak szybko i że wszystko trafia na swoje miejsce. Wczoraj wieczorem, kiedy cię nie było, przyszła tu jakaś kobieta.Zwiatłości! Całkiem zapomniał o Colavaere. I co zrobiłaś?Znieruchomiała w trakcie zawiązywania tasiemek przy bluzce, z oczyma, któ-re zdawały się wiercić mu w głowie dziurę; przemówiła bezceremonialnym to-nem. Odprowadziłam ją z powrotem do jej komnat, gdzie sobie trochę porozma-wiałyśmy.Już nigdy żadna rozpustna zabójczyni drzew nie będzie drapała w płót-no twojego namiotu, Randzie al Thor. Jeszcze mi tylko tego brakowało, Aviendho.Zwiatłości! Mocno ją porani-łaś? Nie wolno ci bić dam.Ci ludzie sprawiają mi dość kłopotów, żebyś ty jeszczemiała przysparzać nowych.Głośno pociągnęła nosem i wróciła do swoich koronek. Dam! Kobieta to kobieta, Randzie al Thor.Chyba że jest Mądrą  dodałaprzytomnie. Ta tego ranka musi wprawdzie siadać lekko, ale jej siniaki da sięukryć, a po całym dniu spędzonym na odpoczynku, będzie z pewnością mogłaopuścić komnaty.I teraz wie już, jak się sprawy mają.Powiedziałam jej, że jeślijeszcze raz spróbuje ci się w jakikolwiek sposób naprzykrzać.w jakikolwiek.to ja jeszcze raz przyjdę do niej na rozmowę.O wiele dłuższą rozmowę.Onazrobi, co rozkażesz, kiedy wydasz rozkaz.Jej przykład nauczy innych.Zabójcydrzew nie rozumieją nic innego.Rand westchnął.Nie była to wprawdzie metoda, którą on by wybrał, ale rze-czywiście mogła poskutkować, albo też mogła sprawić, że Colavaere i inni stanąsię odtąd jeszcze bardziej przebiegli.Aviendha mogła się nie obawiać represjiskierowanych przeciwko niej samej  w rzeczy samej byłby zdumiony, gdybyw ogóle przyjęła do wiadomości taką ewentualność  jednakże kobieta, którajest Głową jakiegoś potężnego Domu, to nie to samo co młoda szlachcianka po-mniejszej rangi [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum