[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jakby dla przydania większej wagi jego słowom rozległ się huk kolejnej eksplozji.- Jos? - zdziwił się Merit.- Co się stało?Merit uświadomił sobie dwie prawdy.Po pierwsze, Jos nie kieruje sięSpojrzał na zagradzającego mu drogę chirurga.Blaster w jego dłoni nawet nieprzeczuciem ani podejrzeniem.Jest przekonany o prawdziwości swojego oskarżenia.drgnął, zupełnie jakby Korelianin miał dłoń wyciosaną z kawałka drewna.Nieważne, skąd to wie, ale jego pewność pozwoliła empacie na wyciągnięcie drugiego- Zamordowałeś Zana - odezwał się Vondar bezbarwnym tonem.wniosku: jeżeli go nie zabije, Jos zabije jego.Zbyt wiele razy grywał z nim w sabaka,W sercu Merita zakiełkował strach, niczym kwiat z zamrożonego azotu, ależeby żywić jakiekolwiek złudzenia.Equanin nie dał po sobie niczego poznać.Liczył na to, że Jos go tylko podejrzewa.Westchnął.Naprawdę lubił Josa.Lubił i podziwiał.Chciał odlecieć z DrongaraLekarz nie powiedział przecież, że odkrył prawdziwą tożsamość empaty.Gdyby się takbez pozostawiania następnych trupów, ale widocznie życzenia rzadko się spełniały.stało, szpieg nie stałby przed obliczem głównego chirurga Mobilnej JednostkiNa szczęście w prawym rękawie płaszcza miał ukryty niewielki blaster.Chirurgicznej Siedem, ale pułkownika Vaetesa i kilku funkcjonariuszy wojskowej- Skoro już mowa o napięciu, to chyba i ty w nim ciągle żyjesz - odezwał sięsłużby bezpieczeństwa.Pomyślał, że nie pierwszy raz będzie musiał kłamać, żebyKorelianin.- Jak mogłeś to zrobić.Klo? Co cię popchnęło do zdradzenia przyjaciół iwymigać się od odpowiedzialności; a jeżeli zupełnie nie stracił potęgi swojej empatii ipacjentów? Dlaczego zabiłeś istoty, które znałeś, z którymi pracowałeś, jadłeś, a nawetperswazji, to z pewnością nie ostatni.grałeś w karty?Nadał twarzy wyraz lekkiej dezorientacji, a głosowi ton zatroskania.Zastrzel go, pomyślał empata.Zastrzel go i wyjdz.Każda sekunda rozmowy z- Nic podobnego - powiedział.- Zan zginął podczas ataku separatystów.Josem naraża cię na większe niebezpieczeństwo.Transportowiec został trafiony przez zabłąkany pocisk.Byłeś tam przecież, Jos.Ja- Czy kiedykolwiek słyszałeś o systemie Nharl? - zapytał Equanin.także, nie pamiętasz?- Nie.- Doskonale pamiętam - odparł Vondar.W kopułę pola siłowego trafił kolejny- Wokół gwiazdy systemu krążyło kiedyś pięć planet - ciągnął empata.- Jedna zstrumień skupionej energii i blask spływających po czaszy fajerwerków na chwilęnich była moją ojczyzną.Nazywała się Equanus.Czy wiesz, dlaczego nie widuje sięoświetlił go od tyłu.zupełnie jakby na progu gabinetu Merita stała zjawa z zaświatów,wielu Equan w galaktyce? Bo pozostała nas tylko garstka.kilkuset, najwyżej tysiąc.Za może demon opętany żądzą zemsty.- Bardzo dobrze pamiętam - ciągnął Jos.- Nierasy, do której należało prawie miliard istot.A czy wiesz, dlaczego tak niewielu naszapomniałem również, że to ty wskazałeś mi sposób uporania się z rozpaczą, Klo.zostało, Jos? Bo tylko tylu przebywało poza ojczyzną dwa lata, sześć miesięcy i trzyTwoje współczucie i zawodowe umiejętności pomogły mi się opamiętać i pogodzić zedni temu, i tylko tylu przeżyło.śmiercią przyjaciela.Jestem twoim dłużnikiem, Klo, a raczej byłbym, gdybyś nie miałMerit nie opowiadał jeszcze nikomu tej historii.Wiedział, że postępujeudziału w sprowokowaniu tamtego ataku separatystów.Uważam, że między nami kwitanierozsądnie, że zachowuje się jak samobójca, ale czuł, jakby pękła w nim psychicznai nie jestem ci nic winien.Nie mam wobec ciebie żadnego długu wdzięczności.tama.Nie wiedział, czy potrafiłby powstrzymać słowa, nawet gdyby bardzo tegoSkąd mógł się dowiedzieć? - myślał gorączkowo Equanin.Podejrzewa mnie, alepragnął.niczego nie wie na pewno.Byłem bardzo ostrożny.Nie pozostawiłem niczego, co- Dwa lata, sześć miesięcy i trzy dni temu z naszego słońca wystrzelił jęzor omogłoby.długości ponad dziesięciu minut świetlnych - podjął po chwili.- Zapoczątkował goPrzestań o tym myśleć! - skarcił się w myśli.Uporaj się najpierw zogromny, niesłychany wybuch, o wiele potężniejszy niż wszystkie, jakie zdarzyły sięnajważniejszym problemem.na powierzchni naszej gwiazdy w ciągu poprzednich dziesięciu milionów lat [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum