[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wierzyła w nią bardziej niżRuta w samą siebie, jednak jej wiara była na tyle zarazliwa, że powoli udzielała się, rozrastałajak powój również na myśli i marzenia. Przed wyjazdem Ruta poszła jeszcze na krakowski Kazimierz w nadziei na to, żenapotka Sarę i opowie jej o tym wszystkim, co wydarzyło się w jej życiu.Wypatrywała długomiedzianych loków - spotkała kilka kobiet o podobnych włosach, żadna z nich jednak niebyła Sarą.Szkoda, że nigdy nie wymieniły się adresami, telefonami - Ruta często wracałamyślami do tamtych dwóch spotkań, doceniając, jak bardzo były dla niej ważne, takie.nieprzypadkowe.Sara była jednak na jej drodze tylko krótkim przystankiem, który miałczegoś Rutę nauczyć, bo czasem spotkanie ze zwykłym człowiekiem może okazać sięniezwykłe.Na Mazury pojechały razem.Ruta i Petra.Dwie kobiety, które przez całe swoje życiezmagały się z tajemniczą klątwą ponurego domu pod lasem.Poranione w dzieciństwie, alewciąż otwarte na marzenia, obie samotne, ale czerpiące z samotności siłę, bez własnychdzieci, ale z przekonaniem, że przecież nie każda kobieta musi je mieć, by czuć się spełnioną iszczęśliwą.Kobiety, które nagle połączył szary brulion z zapiskami Fridy Kalińskiej, dziękiktóremu zrozumiały, jak ważne jest w życiu wybaczenie, które tym jest dla życia, co bladypłomień świecy dla najgłębszej choćby ciemności.Szły żwirową alejką, na której dawno już zarosły ślady stóp - i ich, i Serafiny.Przeszłość powróciła nagle w innym wymiarze czasowym, nie była już niczym innym jakindiańską chwilą, bo ważny był tylko TEN moment, TEN oddech, TO trwanie.A w tymwszystkim wielki entuzjazm dla życia i radość z TEJ chwili.Ruta nacisnęła dzwonek u drzwi.Otworzyła im ładna kobieta z małym dzieckiem naręku, za nią biegało starsze, bardziej samodzielne.Kobieta rozpoznała Rutę - to od niej kilkalat temu kupiła to mieszkanie na piętrze domu.Drugiej kobiety jednak nie znała.Zaprosiłaobie do środka.Zaparzyła herbatę.Po czterdziestu minutach znała już historię tego domu, pogodzinie i dwudziestu minutach we trzy udały się na strych, by znalezć dawną skrytkę, wktórej spoczywały zapiski Fridy, a potem zeszły do piwnicy, by milczeniem uczcić pamięćtamtego mężczyzny, który w chwili śmierci wypowiedział złe słowo, i by wybaczyć mu, bobez tego człowiek nigdy nie osiągnie pełnego szczęścia.I wtedy po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat Czas poruszył się w miejscu, pokrytypajęczynami i kurzem, bo do tej pory trwał przecież w swoim uporze, zaklęty w murach tegodomu, rodzącego dotychczas tylko ludzkie dramaty, smutek i żal.Dobre myśli, płynące zwybaczenia, były zatem jak oś, która przekręciła karuzelę życia, by teraz pobiegło drogą - kusłońcu.Tydzień pózniej, już po wspólnym z Petrą podjęciu decyzji o powrocie na Mazury,kupnie na skraju pewnej wsi mazurskiego siedliska do kapitalnego remontu, i stworzeniu tam w przyszłości azylu dla kilku psów i kotów oraz przede wszystkim prowincjonalnej galerii,Ruta odebrała e-mail tej treści:Dziękuję za Noc Kupały.%7łyczę ci wiele szczęścia w Twoim odważnym tańcu marzeń.Podążaj w ich stronę niczym motyl ku słońcu.A ja.Będę trwał obok Ciebie, nie wiedząc, cokocham bardziej - ciebie czy tęsknotę za Tobą? Pocałunek, czy pragnienie pocałunku.11Na zawsze twój M.11.Inspiracja wierszem Haliny Poświatowskiej. Dziękuję za Noc Kupały.%7łyczę ci wiele szczęścia w Twoim odważnym tańcu marzeń.Podążaj w ich stronę, niczym motyl ku słońcu.A ja.Będę trwał obok Ciebie, nie wiedząc, cokocham bardziej - ciebie, czy tęsknotę za Tobą? Pocałunek, czy pragnienie pocałunku?ObrazMoniki Bogdanowicz, utalentowanej artystki z Reszla,www.monika-bogdanowicz.pl [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum