[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Tacy w  pudle się wy\ywali.Gdyby \ycie uło\yłosię im inaczej, skończyliby w kryminale.Osobną sprawą - wspominają moi  klawisze - był poziom intelektualnystarszych  klawiszy.Tylko co drugi umiał po polsku porządnie pisać i czytać.Dokin i teatrów nie chodzili, ksią\ek nie czytali, radia nie słuchali.Znali natomiastdobrze regulaminy i tego się trzymali.Jedyną ich rozrywkę stanowiła  gorzała.Nato patrzono przez palce.Byle  klawisz się nie zataczał i nie gadał głupstw.Pilioczywiście w grupach - młodsi stopniem z młodszymi, a starsi ze starszymi.Naczelnik, jak kapitan na statku, pił na ogół sam - ewentualnie z zastępcami.O poziomie starej kadry świadczyły najlepiej przezwiska, jakie dawali im złodzieje.W  pudle nazywa się to  ksywa.Jeden z  klawiszy miał ksywę Pipa , inny  Bambosz , a jeszcze inny  Głąb.Ten ostatni, jak mawiali złodzieje , miał mózg jak lewe jądro pawiana.Wszystkim był te\ znany starszy klawisz , któremu dano ksywę  Jan bez Głowy (musiał to zrobić jakiśwykształcony  złodziej , bo ksywa wygląda na trawestację imienia królaangielskiego, Jana bez Ziemi).Do  Jana bez Głowy zgłosił się kiedyś mój rozmówca - początkującywtedy  klawisz , który zarządzał bibliotekami.Przyniósł raport, z którego wynikało,\e zamek w drzwiach do biblioteki jest zepsuty i trzeba go wymienić. Nale\y zdjąćstary zamek i zało\yć nowy - pisał mój znajomy na zakończenie raportu.Poniewa\w bud\ecie zakładu nie było wtedy pieniędzy,  Jan bez Głowy zadekretował: Zdjąć zezwalam, zało\yć nie pozwalam, bo nie ma.Tak te\ uczynił młodszy klawisz.Kiedy po pół roku robiono inwentaryzację, okazało się, \e brakujemnóstwa ksią\ek. Jan bez Głowy chciał obcią\yć finansowo młodszego klawisza , ale ten poszedł do naczelnika i przedstawił dekretację na raporcie.Sku-tek był taki, \e  Jan bez Głowy sam zapłacił za skradzione ksią\ki.Zdarzali się te\  klawisze -hobbiści.Jeden hodował gołębie i wszyscy złodzieje , którzy się znali na takiej hodowli, byli przez niego faworyzowani.Innymiał kolekcję zegarków, które sam lubił i umiał reperować.86 Do  pudła trafił kiedyś zegarmistrz z którym  klawisz -hobbista zamykał się w celii godzinami rozmawiał o zegarkach, a nawet przynosił z domu co bardziejinteresujące egzemplarze i pokazywał  złodziejowi -zegarmistrzowi.Czasemwspólnie je reperowali.Jeszcze inny, starszy  klawisz hodował rybki.W świetlicystało akwarium, więc razem ze  złodziejem , który znowu był specjalistą od rybek,siedzieli godzinami i ustalali: która rybka się koci, którą trzeba przenieść, któreskrzy\ować itd.Byli to jednak  klawisze niegrozni.Do bardziej niebezpiecznych nale\eli ci, którzy chcieli się wykazać lubpodkreślić swą wa\ność.Poza pisaniem i przekazywaniem donosów ka\dą czynnośćsłu\bową dosłownie celebrowali.Czy to chodziło o wydawanie śniadania, czy owieszanie człowieka.W tym ostatnim przypadku byli w swoim \ywiole.Znanymoim rozmówcom pewien oddziałowy, na którego terenie wykonywano od czasu doczasu egzekucje (bo tam właśnie była celą śmierci), tego dnia przychodził do pracydwie godziny wcześniej.Zarządzał przed czasem pobudkę i zapędzał  złodziei ipodwładnych do robienia porządków.Potem przebierał się w galowy mundur.Ka\demu wyznaczał rolę - gdzie ma stać i co robić.Sam wypijał setkę, stawał wdrzwiach i czekał na kata.Nowa kadra, która napływała do zakładów karnych od lat sześćdziesiątych,byli to ludzie stosunkowo młodzi, energiczni, wykształceni - zwykle co najmniej pomaturze lub po ró\nych humanistycznych studiach pomaturalnych.Zawsze byłemciekaw, czym kierowali się wybierając taki niewdzięczny zawód.Jak wynika zkrótkiej ankiety, którą przeprowadziłem w tej sprawie, przyczyny były prozaiczne.Oto przykłady.Aby nie nudzić, tylko trzy, ale za to bardzo charakterystyczne [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum