[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Proszę to potraktować jako przedwczesny prezent na okolicznośćukończenia liceum.Corrie otworzyła kopertę, z której wysunęła się książeczka depozytowa.Na konto powierniczego funduszu edukacyjnego, założone na jejnazwisko, wpłacono dwadzieścia pięć tysięcy dolarów. Nie mogę tego przyjąć - zawahała się.Pendergast uśmiechnął się. Nie tylko pani może, ale nawet musi. Przykro mi, nie mogę.Pendergast zamilkł na chwilę.Wreszcie znów się odezwał. Proszę pozwolić, że wyjaśnię, dlaczego musi to pani zrobić - powiedział niemal szeptem.- Wskutek pewnego dość osobliwegozrządzenia losu w okolicznościach, o których nie chciałbym tuwspominać, jesienią ubiegłego roku otrzymałem dość pokazny spadek poodległym i nader zamożnym krewnym.Niech wystarczy, że powiem, iżzbił on swoją fortunę na pewnych nielegalnych praktykach.Staram sięchoćby nawet po części naprawić jego winy i zmazać plamę pozostawionąprzez niego na nazwisku Pendergast, przekazując jego pieniądze naprawdziwie szczytne cele.Po cichu, ma się rozumieć.Pani, Corrie, tonajwłaściwszy cel, jaki mogłem sobie wymarzyć.Naprawdę.Corrie na chwilę spuściła wzrok.Nie była w stanie odpowiedzieć.Nigdy w życiu nikt niczego jej nie dał.Czuła się dziwnie, mającświadomość, że ktoś się o nią troszczy, zwłaszcza ktoś tak wyniosły,beznamiętny i chłodny jak Pendergast.Przecież tak naprawdę wcale jej nieznał.A mimo to trzymała w dłoni książeczkę depozytową, fizyczny dowódprzeczący jej konsternacji.Znów spojrzała na książeczkę.I wsunęła ją z powrotem dokoperty. Co to znaczy powierniczy fundusz edukacyjny? - spytała. Czeka panią jeszcze rok liceum.Skinęła głową.W oku Pendergasta zabłysła żywa iskierka. Słyszała pani o Phillips Exeter Academy? Nie. To prywatna szkoła z internatem w New Hampshire.Na mojąprośbę trzymają tam dla pani miejsce.Corrie spojrzała na niego. A więc to nie są pieniądze na college?  Najważniejsze, aby pani stąd jak najszybciej wyjechała.To miastopanią zabija. Ale szkoła z internatem? W Nowej Anglii.Nie zdołam się tamprzystosować. Moja droga Corrie, czy przystosowanie się jest aż tak ważne? Mnieto się nigdy nie udało.Jestem pewien, że dasz sobie radę.Znajdziesz taminnych podobnych sobie wyrzutków, inteligentnych, twórczych,ciekawych życia i z gruntu sceptycznych.Będę tamtędy przejeżdżał napoczątku listopada w drodze do Maine i sprawdzę, jak sobie radzisz.Delikatnie kaszlnął w dłoń.Ku swemu zdziwieniu, Corrie odruchowo postąpiła krok naprzód iuściskała go.Poczuła, że cały zesztywniał, ale już po chwili rozluznił się idelikatnie uwolnił się z jej uścisku.Spojrzała na niego ze zdziwieniem,wydawał się szczerze zakłopotany, a nawet odrobinę zażenowany.Odchrząknął. Proszę wybaczyć, nie przywykłem do fizycznego okazywania uczuć stwierdził. Dorastałem w rodzinie, w której. Nie dokończył ilekko się zapłonił.Cofnęła się, czując targające nią sprzeczne emocje, wśród którychdominowały dezorientacja i oszołomienie.Patrzył na nią jeszcze przezchwilę, a na jego ustach znów pojawił się ten delikatny, zagadkowyuśmieszek.Zaraz potem ukłoniwszy się, ujął ją za rękę i uniósł jej dłońniemal na wysokość ust, po czym szybko odwrócił się i wsiadł do swegosamochodu.Po chwilirolls ruszył i przy wtórze równego rytmu silnika pomknął kuzachodzącemu słońcu, którego promienie odbiły się jeszcze od pełnej obłości karoserii.Wkrótce jednak samochód zniknął w oddali, pochłoniętyprzez długą, równą jak stół wstęgę szosy.Corrie odczekała kilka sekund i wsiadła do swego gremlina.Rozejrzałasię dokoła  walizka, taśmy, trochę książek  musiała upewnić się, że oniczym nie zapomniała.Włożyła książeczkę depozytową do schowka narękawiczki i zabezpieczyła go drutem.Następnie zapuściła silnik iwcisnęła lekko gaz, aby go rozruszać; nie chciała, aby zgasł.Gdywyjeżdżała z parkingu przy barze restauracyjnym Maisie, jej wzrok padłna stację benzynową i warsztat samochodowy Ernie's Exxon po drugiejstronie ulicy.Był tam Brad Hazen.Syn szeryfa napełniał zbiornik paliwaniebieskiego caprice Arta Riddera, jedną ręką nalewał benzynę zdystrybutora, drugą oparł na bagażniku auta.Dżinsy mu się obsunęły tak, żCorrie dostrzegła jego przyblakłe, szare gacie i górny fragment bladychpośladków.Brad patrzył z rozdziawionymi ustami w stronę, w którąodjechał rolls-royce Pendergasta.Po chwili odwrócił się, pokręcił głową zniedowierzaniem i sięgnął po gumową myjkę do szyb.Corrie zrobiło się żal szeryfa [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum