[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Jest kochany.Tylkopsów strasznie nie lubi.- Wiemy - mruknęła Marta.- Nieraz musiałam ratować Tofika.Ale słuchaj, bo jest jeszcze jedna sprawa.Wspominałaś, żeKasprzyk nie przyznał się do napaści na Damiana? - upewniła się,czy właściwie zrozumiała.- Właśnie nie.- Dorota miała zaaferowaną minę.- Uparcie zarzekasię, że nie miał z tym nic wspólnego.Mówił natomiast, że widział,jak w pobliżu waszego domu kręciła się jakaś kobieta.Nie widziałjej twarzy.Dzielnicowy jednak mu nie uwierzył - zakończyła rela-cję.- Słuchajcie, dzięki za śniadanie.Muszę lecieć.Mam coś dlaciebie.- Podała Marcie jakieś papiery zwinięte w rulonik.- Zrobisz,co będziesz chciała, ale zanim zaczniesz to przeglądać, chcę cipowiedzieć, że Damian zaczął przygotowywać te projekty conajmniej dwa tygodnie temu.- Projekty czego? - Marta nie rozumiała, o czym mówidziewczyna.- Twojego pierścionka zaręczynowego.- Dorota pomachała dłoniąna pożegnanie i wyszła.Zrobiła, co mogła.Teraz reszta zależy odbrata i Marty.Marta zamknęła się w swoim pokoju.Oglądała rysunki zrobioneprzez Damiana.Delikatne szkice ołówkiem przypominały dziełorysownika albo grafika, a nie zwykłego jubilera.Musiała przyznać,że miał nie tylko rękę do rysowania, ale i wyobraznię artysty.Każdyz rysunków przedstawiał pierścionek stanowiący dzieło sztuki samw sobie.Miałaby problem, żeby wybrać spośród nich jeden.Niepotrafiła odczytać znaczenia symboli nakreślonych przez Damianana poszczególnych rysunkach.Mogła się tylko domyślać, że dotycząmateriałów, z których klejnot miał zostać wykonany.Nie wiedziała, co myśleć.Tyle się ostatnio działo.Czuła siębardzo zraniona przez Damiana.Czy to możliwe, żeby mimozachowania w tajemnicy prawdziwego powodu przyjazdu był z niąRS 189szczery w kwestii uczuć? Aneta miała rację.Na początku Martaunikała go jak mogła.Umówiła się z nim tylko po to, by odciągnąćjego uwagę od zwłok leżących pod ich stopami.Tyle się potemwydarzyło i między nimi, i w związku z napadem.Damian nieutrzymywałby z nią kontaktu, kiedy się przekonał, że nie jestposzukiwaną flamą przestępcy, gdyby tego nie chciał.Marta starałasię uporządkować wspomnienia w czasie.Właściwie zdeklarowałsię ze swymi uczuciami, gdy Arek wyjawił mu jej tajemnicę.Większość mężczyzn uciekłaby od niej jak najdalej.Projektypierścionka też powstawały w czasie, gdy już wiedział o wszystkim.Może jednak pochopnie go osądziła.- Trudno - westchnęła.Zrobi tak, jak powiedziała Dorocie.Musiochłonąć, uspokoić się, wrócić do normalnego życia i dopierowówczas zastanowi się nad swoimi uczuciami.Pod warunkiem, że Damian wróci i będzie się nad czymzastanawiać, pomyślała z nagłym smutkiem.Trudno się nawetupierać, że zawiódł jej zaufanie.Miał swoje powody, które potrafiłazrozumieć.Sama też trzymała w sekrecie wszystko, co dotyczyło jejprzeżyć.Może więc nie chodzi o to, czy mu ponownie zaufać, tylkoczy chce zaryzykować? Prawda, którą uświadamiała sobie corazwyrazniej, nie była dla niej miła.Marta miała poważne obawy, żewszystko, co się wydarzyło w ostatnich dniach, potraktowała jakopretekst, by zerwać znajomość z Damianem.Bała się ryzyka, jakieniesie ze sobą poważny związek.Zdawała sobie jednak sprawę, żenie ma prawa porównywać Damiana i Arka.Byli różni jak dzień inoc.%7łyjąc samotnie, była bezpieczna, nikt nie mógł jej skrzywdzić anizranić, ale czy była szczęśliwa?- Już po wszystkim.- Zadowolona Aneta zbiegła po schodachposterunku.Właśnie skończyła składać zeznania.- No nie wiem.- Marta miała wątpliwości.- Czego nie wiesz? - Aneta obejrzała się na schodzącą powoliprzyjaciółkę.RS 190- Moim zdaniem zostało kilka kwestii.- Niby jakich? Co się stało z pozostałymi członkami gangu? Toproblem tych z kryminalnego.Nie będą zbyt intensywnie szukać, boniby po co? Tamci odsiedzieli swoje i mogą robić, co tylko zechcą -powtórzyła wiernie zdanie, którym uraczyła policjantówokazujących jej zdjęcia Chrusta i Rysia.- To nie do końca tak - mruknęła Marta, idąc do samochodu.- Wiem, ale nie zamierzam ich oświecać.- Zapewniam cię, że jestem ostatnią osobą, która miałaby zamiarpowiedzieć szczerą prawdę na temat miejsca pobytu pozostałychdwóch bandziorów.Nie chodzi mi o to, co zrobią śledczy.Wiem, żenie będą się przemęczać.Martwi mnie coś innego.Wciąż niewiadomo, kto napadł Damiana.- Daj spokój.- Aneta machnęła ręką.- Pomyliłaś się i tyle.Taktrudno przyznać się do błędu? Tyle się działo, że mogłaś siępomylić.- Mogłam, ale się nie pomyliłam.Wiem, co widziałam.Niezmienię zeznań tylko po to, żeby mogli spokojnie zamknąć sprawę.Kiedy muszę kłamać, to muszę, ale kiedy nie muszę, to nie chcę!Wsiadaj! - Otworzyła samochód.Była nieprzejednana w zeznaniach.Z niezachwianą pewnościąodrzucała wszelkie sugestie, że mogła się pomylić [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum