[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Dużo szczęścia. Ja pamiętam, jak niczego nie było w sklepach.Kiedyś mój wujek przysłał nam zeStanów paczkę.Kupę jedzenia, słodyczy i przyborów szkolnych dla mnie.Była tam gumkachińska, taka pachnąca.Miałam taką jedyna w klasie, ale niedługo, bo po kilku dniach ktoś mi jąukradł.Płakałam jak bóbr, a afera była na całą szkołę. Afera o chińską gumkę.Brzmi jak tytuł filmu.W tym też jest trafna symbolikasocjalistycznego cudu gospodarczego. Wtedy wszystko stanowiło wartość, nawet najdrobniejsza rzecz.Z wszystkiego sięludzie cieszyli, cokolwiek udało im się kupić. Tak, mój ojciec kupno mebli opijał bardziej niż moje urodzenie. Nie załamuj mnie. To prawda.Człowiek szedł do sklepu po buty, a wracał z maszyną do pisania, boakurat była dostawa.Nieważne, że nikomu nie była potrzebna, ale była& taka lokata kapitału.Oprócz niej mieliśmy niepotrzebną maszynę do szycia, gitarę, na której nikt nie umiał graći wiele, wiele różnego typu rzeczy, których nie używaliśmy, bo było szkoda i trzymało się je na potem. A potem nastał wyczekiwany kapitalizm i już wszystko było w sklepach, a urządzeniazestarzały się i nadawały na złom. Jakbyś tam była.* * *Po rozmowie z Meg przełamałem się i postanowiłem zadzwonić do żony.Chciałem Jejpowiedzieć o danej mi szansie i o tym, że kocham Ją nad życie, że wszystko zrozumiałem i chcęjeszcze raz poprosić o rękę& że najprawdopodobniej zarobię duże pieniądze i chcę, abyśmyzamieszkali razem w Australii.Gdyby się zgodziła, zrobiłbym wszystko, aby zapewnić im jaknajlepsze warunki& dom, może kupiłbym farmę& to zależało wyłącznie od Niej. Cześć& to ja& Szymon  głos miałem matowy, a w gardle step, suchyi piaszczysty.Zupełnie nie wiedziałem, co mówić. Cieszę się, że żyjesz, ale już dla mnie nie istniejesz  wycedziła znanym midoskonale tonem głosu diabła, który dobywał się z Jej nieposkromionego charakteru i wścieklerzuciła słuchawkę.Pii, pii, pii, pii&Wiedziałem, że tak zareaguje, że nie będzie miała ochoty ze mną rozmawiać.Działałazawsze pod wpływem impulsu, afektu, gniewu i z trudem wybaczała, czy dawała się przeprosić.Jak ma mi wybaczyć ucieczkę i tak długi niebyt, skoro z trudem wybaczała moje przeciągającesię wyjście do knajpy z kolegami? To niemożliwe, pomyślałem, lecz automatycznie nacisnąłemprzycisk  redial. Porozmawiajmy, nie rozłączaj się!  wybełkotałem pospiesznie, hamując jejbezwarunkowy odruch nienawiści. Zwietnie, że dzwonisz! O której wrócisz do domu, bo nie wiem, czy już wstawiaćziemniaki& aha, kup po drodze dobre wino, usiądziemy sobie wieczorem i opowiesz mi, corobiłeś przez te miesiące& Nie bądz złośliwa.Interesuje mnie, co u ciebie i Maryni&Zapadła ciężkostrawna cisza, a hitchcockowskie napięcie trzeszczało w słuchawce.Myślałem, że sobie poszła. Skarbie& Czego ode mnie chcesz, draniu? Myślałam, że nie żyjesz& umierałam ze strachu. Zostawiłeś mnie bez słowa, jak dziwkę nad ranem& nawet listu nie zostawiłeś i masz czelnośćdzwonić! Dzięki za szacunek do mnie! Ale zawsze taki byłeś, więc i na koniec nie pokazałeś klasy zaśpiewała na starą nutę. Nie mogłem już znieść tego.Musiałem to zrobić.Mam nadzieję, że lepiej ci jest bezemnie. O wiele.W końcu mam spokój.Nawet nie wiesz, jak nam jest dobrze, dlatego proszęcię, nie zakłócaj ponownie naszego życia& A Marynia? Mogę z nią porozmawiać? Jest u babci.Zresztą nawet gdyby była w domu, nie pozwoliłabym jej podejść dotelefonu.Już dla nas nie istniejesz.Umarłeś dawno temu& Tak jej powiedziałaś? Powiedziałam prawdę& że zostawiłeś nas, bo już nas nie kochasz. To nie jest prawda.Kocham was, ale nie potrafiłem żyć w takim toksycznymzwiązku.Dobrze wiesz, o co mi chodziło& napisałem ci kilka dni wcześniej& O, jaki ty byłeś biedny.Z pewnością teraz masz lepszy. Nie mam& jestem sam& Szymon, gówno mnie to obchodzi.Ja sama nie jestem!  Otarła chyba łzy, a złośćpozwoliła Jej dojść do siebie. %7łyj sobie jak chcesz i pozwól mnie na to samo. A jaki jest dla Maryni, dobrze ją traktuje? Nie sądzisz chyba, że związałabym się z mężczyzną, który krzywdziłby moje dziecko. Tak, tego jestem pewien.Mimo wszystko jesteś wspaniałą kobietą.Proszę cię&wybacz mi kiedyś&  poczułem ścisk w żołądku, tak silny, że w wilgotniejących oczachzrobiło mi się ciemno, a łzy pociekły po policzkach.Nie mogłem ich powstrzymać. Kochanie,przepraszam za to, co ci zrobiłem przez te lata.Proszę, wspominaj mnie& najlepiej jak potrafisz,a jeśli nie, to ubarw trochę nasze wspomnienia, dodaj mi dobroci, żebym w twojej pamięci był&choć odrobinę lepszy niż w życiu.Oczami wyobrazni widziałem i u Niej mokre policzki. Ja wiem, jak mam cię zapamiętać.Pracowałeś na to długo, więc nie wciskaj mi kitu.Gdzie jesteś? Daleko.  Chciałabym rozpocząć procedurę rozwodową. Ale ja właśnie chciałem ci powiedzieć, że& Nic już nie chcę słyszeć [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum