[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Przeciągnąłem PDF napulpit i otworzyłem.Na każdej stronie było trzydzieści połączeń.Razem nazbierało się tegotrzydzieści pięć i pół strony.Poszedłem do kuchni i nastawiłem ekspres do kawy.% % %Dwie godziny pózniej, około drugiej nad ranem, zawęziłem wykaz połączeń doosiemnastu numerów.Kilka z miejsca rozpoznałem: stacjonarny telefon domowy, numerykomórek mamy i taty oraz kilka innych z jej Księgi %7łycia.Reszty nie widziałem na oczy.Ponownie wprowadziłem numer Spike a.- Za chwilę prześlę ci listę osiemnastu numerów telefonów - oznajmiłem, gdy podniósłsłuchawkę.- Dowiedz się o każdym tyle, ile zdołasz, dobrze?- Jasne.- Chciałbym mieć nazwisko i adres każdego, z kim rozmawiała.Jeśli znajdziesz coświęcej, dołącz do rachunku.- To trochę potrwa.- W porządku.Zdobądz, co się da, i oddzwoń.Jutro.- spojrzałem na zegarek - dziśmnie nie będzie, więc zadzwoń na komórkę, zgoda?- Zgoda.Rozłączyłem się i spojrzałem ponownie na Megan wpatrującą się we mnie z ekranu. Zawsze odnajdywałem zaginione osoby.Myślę, że mam do tego dar, rodzaj magnetycznegoprzyciągania, które mnie prowadziło, nawet jeśli po człowieku pozostało jedynie ciało.Przypatrując się jej twarzy i rysom, miałem nadzieję, że będzie miała więcej szczęścia.Jakzawsze.Bo najgorszą rzeczą był powrót do domu zaginionej osoby i oznajmienie rodzicom,którzy mnie wynajęli, że dziecko, które wydali na ten świat, zostało z niego zabrane. 8Tiko - ulubiony nocny lokal Megan, Kaitlin i Lindsey - znajdował się przy CharingCross Road, wciśnięty między klub dla gejów o nazwie Captain S i studio tatuażu.Kiedyprzekroczyłem drzwi ozdobione maskami Azteków, uderzyła mnie ogłuszająca linia basówrhythm and bluesa i oślepiło tysiąc telewizyjnych monitorów bijących po oczach krzykliwymprogramem MTV.W środku był jeden barman i jeden gość.Przed gościem stały dwie butelkipiwa, obie opróżnione.Przed chwilą minęła jedenasta rano.- Dzień dobry - powiedział barman, gdy ruszyłem w jego stronę.Przy barze wisiał znak informujący, że w lokalu serwują śniadanie.- Dzień dobry.Co jest w menu?- Wszystko, co zechcesz.- Spojrzał za siebie, opróżniając szklankę.- Szef kuchni niejest szczególnie zabiegany.- W takim razie poproszę o jajecznicę, bekon, kilka grzanek i czarną kawę.- Nie ma sprawy - odparł.- Usiądz sobie.Przycupnąłem przy barze, pięć stołków od faceta z opróżnionymi butelkami piwa.Podniósł wzrok i spojrzał na mnie mętnymi, nabiegłymi krwią oczkami.Skinąłem mu głową.Odpowiedział tak samo.Pózniej spuścił wzrok i utkwił go w pustych flaszkach.Rozejrzałem się wokół.Klub składał się z dwóch pięter połączonych krętymischodami.Ponad barem i parkietem wznosił się ciasny balkon.Może istniały gorsze sposobyspędzenia sobotniej nocy, ale nie byłem tego pewien.Kilka minut pózniej barman zjawił się ponownie.Pierwszą rzeczą, jaką zrobił, byłosięgnięcie do jednej z lodówek i wyjęcie kolejnej butelki piwa.- %7łarcie zamówione, kawa się parzy - oznajmił, otwierając butelkę i podając jądrugiemu facetowi.- Chcesz się czegoś napić przed jedzeniem?- Tak.Poproszę sok pomarańczowy.Skinął głową.Sięgnąłem do kieszeni i wyciągnąłem fotografię Megan, którą zabrałemz jej pudełka.Pozowała do niej w domu, w mundurku szkolnym.Fotografię zrobiono pewniekilka lat temu, ale wygląd Meg nie uległ większej zmianie w porównaniu z najbardziejaktualnymi zdjęciami.Czasami twoja praca procentuje.Im młodsza ofiara, tym więcej możnawzbudzić sympatii i uzyskać większą pomoc.Podniosłem zdjęcie, kiedy barman przyniósłsok i postawił go przede mną.- Nie wpadłem tylko na śniadanie - poinformowałem.- Pracuję na zlecenie rodziny zaginionej dziewczyny, która często tu przychodziła.- Położyłem zdjęcie na blaciei podsunąłem facetowi.- Poznajesz ją?Spojrzał na fotografię [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum