[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Inny wybiegł z cienia, trzymając jednosieczny zakrzywiony miecz.Antoniuszdobył hiszpańskiego orę\a.Sparował pierwszy cios, po czym wbił podstawę dłoni wnos przeciwnika.Rozległ się głośny chrzęst.Nos znikł w twarzy, krew chlusnęła z usti zmia\d\onej chrząstki, zalewając tunikę rannego, Antoniusza i podłogę.Nawet w ciemności Maeniel ujrzał coś przypominającego wielkiego pająka.Odgadł, gdzie powinna być szyja napastnika.Dobrze, \e mu się to udało, bo nó\rozciął mu tunikę na wysokości piersi, szukając serca.Zacisnął dłoń.Mo\e na szyi,mo\e na kręgosłupie.Poczuł trzaskające kości.Jedna z nich przebiła skórę i rozcięłamu palce.- 356 - Borchardt Alice - Noc Wilka - http://chomikuj.pl/tigrisekAntoniusz roześmiał się.- Nie liczyłem na taką pyszną zabawę.Maeniel był zaskoczony jego lekkomyślną brawurą.Sam ledwo rozró\niałkształty i był pewien, \e Antoniusz nic nie widzi.Znajdowali się w korytarzu.Kończyłsię dziedzińcem ukrytym za rogiem.- Jest ich więcej? - spytał Antoniusz.- Nie, nie tu - powiedział Maeniel.- Ale pod koniec tego korytarza jest.wielu.- Ilu?- Nie potrafię powiedzieć.- No, jak wiesz, \e tam są, to powinieneś powiedzieć, ilu tam siedzi.-Antoniusz był poirytowany.- Czuję ich woń.Du\o więcej ni\ dwie ręce.- Ponad dziesięciu? - szepnął Antoniusz.- Tak.Wynośmy się stąd.- O nie.- Antoniusz wręcz dławił się z rozkoszy.- Nie bawiłem się tak odtygodni.Nie opuściłbym tego miejsca za skarby świata.- Ruszył dalej.Za nim Maeniel.Gordus zaprowadził Dryas do tunelu pod areną.Było ciemno.Szedłpierwszy, niosąc latarnię.Za nim Dryas, potem Marcja.Aquila z drugą pochodniązamykał mały orszak.W przejściu cuchnęło kocim moczem i smrodem, jakiezostawiają uwięzione zwierzęta.Tunel kończył się rozległym pomieszczeniem,wyło\onym kamieniami.Wy\ej była widownia.Stały tam klatki, przewa\nie puste -małe, drewniane, ale Gordus zaprowadził ich w głąb.Ujrzeli wielką \elazną klatkę nakołach, tak \e mo\na było ją pchać albo zaprząc do niej muły.Potę\ne cielsko,rozciągnięte za \elaznymi prętami, zdumiewało wielkością w migotliwym blaskupochodni.Gordus potrząsnął prętem i krzyknął:- Strach, obudz się! Obudz się i przywitaj z tą damą.Stworzenie wstało leniwie, weszło bezszelestnie w krąg światła pochodni,uniosło koszmarnie wielki łeb, obna\yło kły i zaryczało.- 357 - Borchardt Alice - Noc Wilka - http://chomikuj.pl/tigrisekDryas cofnęła się o krok, wzięła głęboki oddech i wypuściła go powoli.Zerknęła w bok i ujrzała, \e Aquila wytrzeszcza oczy ze zgrozy.Marcja zakryła ust,tłumiąc krzyk.Gordus miał na twarzy kamienną maskę.Co dziwne, reakcje Marcji i Aquili uspokoiły Dryas.Najpierw dostrzegłaniezwykłą urodę zwierzęcia.Jasnopomarańczowa skóra z czarnymi pasami byławspaniała, a wę\owa gracja, z jaką mięśnie grały pod krótką sierścią, sprawiałaimponujące wra\enie.Tak, był to kot co się zowie.Wielki łeb z białą nastroszonągrzywą pochylił się, jakby chciał dotknąć jej nosem, a dwoje złotych oczu ozwę\onych w świetle zrenicach przyglądało się jej bez ciekawości.Stworzenieuniosło łapę i zobaczyła końce straszliwych szablastych pazurów.Wysunęły sięleniwie z futrzanych pochew i niespiesznie ukryły z powrotem.Kot odwrócił się, mimochodem trącił coś nosem i wrócił na słomiane posłaniew kącie.Dryas przyjrzała się dokładnie szczątkom w klatce i ściągnęła wargi zobrzydzeniem.To była bezkrwista, niemal ogryziona do kości resztka ludzkiegoramienia, jeszcze z dłonią.- Nale\y do Antoniusza - wyjaśnił Gordus.- Nazywają go  Strach" i niebez racji.Jak powiedziałem, słu\y do mordowania skazańców i \re przewa\nieludzkie mięso, bo Antoniusz karmi go trupami.Powiada, \e opłacamy nawetniewolników, więc Strach tym bardziej zasługuje na zapłatę.- Rozumiem, \e będę bezbronna? - spytała Dryas.- Nie, ale z drugiej strony, co mu zrobisz mieczem? - rzekł Gordus.-Nawet skazańcom wtrącanym do jego klatki zwykle daje się jakąś broń.- Wskazałklatkę pochodnią.- Widzisz, nawet mieczem i tarczą niewiele zdziałasz.Myślę, \e towłaśnie rajcuje Antoniusza.Kilku skazanych było na tyle dzielnych, \e stawiło muopór, ale nie mieli szans.śadnych.- Dziękuję ci, Gordusie - powiedział Aquila.- Doceniam twoją troskliwość.Naprawdę doceniam.Marcja płakała cicho.- Mówiłem ci, \ebyś nie wtykała nosa w nie swoje sprawy - rzekł zgniewem Gordus.- Mówiłem, \e to tylko sprawi ci przykrość.Mówiłem, \ebyś się niąnie zajmowała.- 358 - Borchardt Alice - Noc Wilka - http://chomikuj.pl/tigrisek- Pst! - Dryas objęła Marcję [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum