[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Pytano mnie wówczas, czy mógłbym ewentualnie pośredniczyć w nawiązaniustosunków z rządem brytyjskim.Planowaliśmy, że w tym celu udam się do Budapesztu, gdziekorzystając z pomocy swych znajomych z kręgów węgierskiej arystokracji, spróbujęwysondować opinię Churchilla.Kloss pochylony nad biurkiem, gdzie rozłożył stertę maszynopisów, będących zeznaniamiWąsowskiego (każdy arkusz miał u dołu wymyślną, choć czytelną sygnaturę:  Edwin hr.Wąsowski"), potarł czoło, jakby w ten sposób chciał sobie pomóc w zrozumieniu czegoś,czego pojąć niepodobna.Zaledwie dziesięć dni temu stenograf pospiesznie notował zeznaniadotyczące pułkownika Weiszeckera, a już w trzy dni potem Kloss wszedłszy przypadkiem dosali przesłuchań, gdzie urzędował Lohse, zobaczył zmasakrowaną, bezzębną twarz człowieka,który bezradnie mrugał powiekami, gdy SS-man wylewał mu na głowę wiadro wody.- Weiszecker zaczyna śpiewać - powiedział mu wtedy Lohse.Tak, ten zmasakrowany człowiek to był właśnie pułkownik Weiszecker, któregoelegancką sylwetkę Kloss znał z widzenia.45 Przewrócił kilkanaście arkuszy i znalazł zeznanie pułkownika, który chlubił się tym, żejest najstarszym hitlerowcem wśród oficerów, brał udział w monachijskim puczu.A terazistotnie  śpiewał".Nie tylko przyznawał się do winy, obciążał innych.Przez chwilę Klossowi zrobiło się jakby żal tego kłębka pokiereszowanych mięśni, jakimstał się wymuskany jeszcze niedawno pułkownik, ale przypomniał sobie o trzystu czternaste- ipiętnastoletnich chłopcach z Katowic, o masowych wyrokach sądu wojskowego, któremu vonWeiszecker przewodniczył.Skazanych było wielu, ale wyrok zawsze ten sam: śmierć przezpowieszenie.Kloss, który, zdawałoby się, dość się napatrzył i dosyć nauczył, zadrżał.Wszyscy:Stuckhardt, Lipkę, Keller, wciągnięci w tryby machiny  krwawego Maksa" Dibeliusa,przyznawali się do wszystkiego.Sypali  wspólników", akta pęczniały od wymienianych przeznich nazwisk osób, które staną się już jutro albo pojutrze przedmiotem  obróbki" specjalistówtypu Lohsego.Tylko Gruberowi się upiekło  zginął w przeddzień aresztowania z rękiżołnierza jednej z podziemnych organizacji.Najdziwniejsze, że nawet ta przypadkowa zpunktu widzenia ich roboty śmierć odegrała swoją rolę.Dibelius mianowicie uznał, żeuczestnicy szeroko rozgałęzionego spisku zdecydowali o śmierci Grubera, by uniemożliwićjego aresztowanie.Gorączkowo poszukiwano zamachowców, żeby znalezć potwierdzenie tejhipotezy, ale na szczęście wśród wielu przypadkowo zatrzymanych nie znaleziono nikogo,kogo można by powiązać z wykonaniem egzekucji.Pracowali gorączkowo.Teraz już tylko Kloss zajmował się przesłuchaniemWąsowskiego, co prawda nigdy sam na sam, zawsze w obecności stenografa, ale mimowszystko ułatwiało mu to podsunięcie hrabiemu różnych sugestii.Lohse tymczasemzajmował się  wyciąganiem prawdy" z aresztowanych na podstawie zeznań Wąsowskiego inastępnych, których z kolei sypnęli tamci.Kiedy na drugi czy trzeci dzień w zeznaniach Wąsowskiego padło nazwisko generałaWierlingera, Kloss zląkł się, że przeholował.Co prawda Lohse (wówczas jeszczeprzesłuchiwali Wąsowskiego razem) zaczął głośno po-sapywać, ale Klossowi udało się nachwilę spotkać wzrokiem z sierżantem-stenografem.Chłopak, który do tej pory z precyzją ibezmyślnością automatu notował wszystko, nie objawiając żadnej reakcji, teraz był wyraznieprzestraszony.Złamał po kolei trzy ostre ołówki i musiał poprosić o chwilę przerwy, żebyznów być gotowym do pracy.Któż nie słyszał o generale Wierlinge-rze, o którymhitlerowskie gazety pisały per  bohater kampanii bałkańskiej", któremu sam fuehrer przypinałdębowe liście do krzyża z diamentami? Kloss przestraszył się w tym momencie, że całymisternie opracowany scenariusz akcji rozsypie się, ponieważ ktoś na górze zrozumie, że jestrzeczą mało prawdopodobną, by ten stary pruski generał, militarysta od paru pokoleń, mógłspiskować przeciwko naczelnemu wodzowi, z którego rąk spotykały go tylko łaski.Kiedyraportując Dibeliusowi wyraził swoją opinię, dezawuując zeznanie Wąsowskiego, a tymsamym stawiając pod znakiem zapytania cały swój plan, ponieważ ogarnęła go chwila niedającego się odsunąć zwątpienia, usłyszał, że nie powinna go o to boleć głowa.- Im bliżej fuehrera, tym więcej jego wrogów - powiedział sentencjonalnie Dibelius.W cztery dni potem wszystkie niemieckie gazety, a także szmatławy  Nowy KurierWarszawski", przyniosły na pierwszych stronach obwiedzioną czarną ramką fotografiękościstego starca z monoklem wciśniętym w oko.Generał Wierlinger - jak to z głębokimbólem donosił specjalny komunikat OKW - zginął zastrzelony przez rosyjskich bandytówgdzieś pod Smoleńskiem.Machina pracowała na pełnych obrotach.Kloss zamknął teczkę akt i spojrzał na zegarek.Lohse się spózniał, coś go musiałozatrzymać.A Klossowi zależało na tym, by przy dzisiejszym przesłuchaniu Wąsowskiegohauptsturmfuehrer był jednak obecny [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum