[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- A gwarantem tego, o jak ważnych rzeczach mówić dziś będziemy, jest, jak widzicieprzecież, sama obecność Starszego Brata tu, między nami! Aha,  Cichy Brat miał jeszcze jedno określenie:  Starszy Brat.No proszę, jak ładnietu sobie ustawiono hierarchię.Ci zza gór musieli tu być usadowieni od dawna.Musieliprzybyć na tę ziemię na długo przed Polakami.A teraz zadaniem Kai było szybko przekazaćtę informację do kwatery wywiadu marynarki.Pytanie tylko jak.Nie bardzo wyobrażała sobienadawanie wprost z wrogiej strażnicy nawet nocą.- Proszę o zabranie głosu naszego wspaniałego dowódcę straży w tym portowymmieście, czcigodnego Ahela! Cieszmy się, bracia!Rozległy się brawa.Zza stołu prezydialnego wyszedł, o dziwo, nie oficer, ale jeden zcywilów.Też miał donośny głos, wyćwiczony do publicznych wystąpień.A kiedy zacząłmówić, Kai oklapła.Ten sam styl co u poprzednika.Sześć razy to samo w pięciu kolejnychzdaniach.Pierdu, pierdu, pierdu, bez żadnego konkretu.Niekończąca się opowieść o tym,jakiego nieprawdopodobnego szczęścia doświadczają na co dzień mieszkańcy królestwa,mając zaszczyt być poddanymi boga i króla, a także jego wspaniałych sług, dowódców iprzywódców różnych rang.Cywil mówił długo.Kai zdążyła rozdzielić porcje dla wszystkich.Potem stanęła obok równie bezrobotnej Nuk i usiłowała nie ziewać.Zdenerwowanie i napięte nerwy przez wszystkie ostatnie dni właśnie dawały o sobieznać.Kiedy minęło kolejne niebezpieczeństwo i jakimś cudem dzięki zagranicznej chemii nieodkryto, że nie są kucharkami, gwałtowne uspokojenie przybrało formę pomoru dosłownie iKai czuła, że głowa zaczyna jej ciążyć, a jedynym marzeniem teraz jest przyłożenie jej dopoduszki.Nic z tych rzeczy, usiłowała się opanować.Musi być czujna jak zwiadowca, a niewymiękać jak gospodyni po zrobieniu dobrego obiadu.Zmusiła się, żeby myśleć jak agent wywiadu.Podstawowa sprawa: dlaczego człowiekprzedstawiony jako dowódca straży w mieście jest cywilem i nie nosi żadnego munduru?Cywilna kontrola nad armią? Zaraz, strażnicy to nie armia, tylko służba wewnętrzna.Ale nadnimi cywil? I to jeszcze mówiący tak głupio od dłuższego już czasu?Dała się zwieść.On wcale nie mówił głupio, jak miało się okazać już po chwili.Kwiecisty styl, składający się z powtarzania truizmów i natrętnej propagandy, był tu po prostuoficjalnym sposobem wyrażania myśli.W przemowie Ahela zmienił się ton.Cywilny dowódca straży zaczął omawiaćsytuację międzynarodową.Kai i Nuk nadstawiły uszu w nadziei, że może dowiedzą sięczegoś o toczonej właśnie wojnie, ale nic z tego.Ahel w kontraście do świetlanejrzeczywistości królestwa zauważył też pewne niedociągnięcia, którym jednak nie nadałkonkretnej nazwy.Niedociągnięciom tym, oczywiście przejściowym, chwilowym, niezbytuciążliwym, niewartym właściwie głębszej refleksji, winni są wrogowie.To oni usiłują pustoszyć królestwo i niszczyć jego najwspanialszą na świecie gospodarkę.A wśród wrogówszczególną uwagę należy poświęcić cesarstwu.To znaczy  tak zwanemu cesarstwu.Nie maono bowiem nawet swojej oficjalnej nazwy, tak jest głupie i nieporadne.Jego mieszkańcyokreślają je różnymi słowami: cesarstwo Achai, cesarstwo Arkach, cesarstwo Biafry albo poprostu imperium.Tak zwane cesarstwo leży daleko, za morzem.Niestety, jego zezwierzęconaarmia sięga coraz dalej w kierunku obszarów strategicznie interesujących królestwo.Zniszczono nawet wspaniałą kulturę przyjaznych i pokojowo nastawionych mieszkańcówWielkiego Lasu w Banxi tylko po to, żeby zbliżyć swoje oddziały do terenów operacyjnychkrólestwa.Kai zmarszczyła brwi.Zaraz, zaraz, gdzie Wielki Las, a gdzie królestwo? O jakietereny operacyjne chodzi? Po dłuższej chwili zrozumiała, że tutejszy władca dopiero chciałbytam posłać swoje armie, ale nie teraz jeszcze, tylko w przyszłości.Wiele by to wyjaśniało wkwestii szpiega, którego dotąd znała jako ślepego podróżnika.Skupiła uwagę, bo Ahel przeszedł właśnie do nikczemnych sojuszników imperiumspod osławionego znaku RP.Ci podli, godni najwyższej pogardy przybysze zza górsprzymierzyli się dodatkowo z największymi wrogami ludzi w całym wszechświecie, zokropnymi Ziemcami, potworami, zwierzętami w ludzkiej skórze.Razem dali już niejedenpopis swoich zbrodniczych umiejętności, choćby zrzucając napalm i gazując śmiertelniespokojnych i miłujących pokój mieszkańców Wielkiego Lasu w dolinie Sait.Czarownica słyszała, jak stojąca nieco z tyłu Nuk westchnęła cicho.No szlag! Ci tutajmieli swoje wtyki po drugiej stronie morza.I to konkretne.Wiedzieli naprawdę dużo i nabieżąco.A jak wysoko zdołali umieścić swoich szpiegów?Ahel zgrabnie połączył obecność Ziemców w imperium za morzem, podłą działalnośćpodżegaczy wojennych spod znaku RP oraz trudną sytuację ekonomiczną w niektórychaspektach życia w królestwie.- Bracia! - mówił z płomienną wiarą.- To, do czego zdolne są imperialne sługusy,podniecane wyciem wydobywającym się ze skundlonych gardeł Polaków, sprzymierzonychjuż wręcz ze zwierzętami, przechodzi wszelkie ludzkie granice! Czy wiecie? Czy maciechociaż pojęcie, że nie gdzieś w dalekiej przyszłości, nie kiedyś tam, ale już teraz cesarscylokaje śmią podnieść na nas rękę?! Tak! Tutaj i teraz! Na naszej ziemi!Szmer oburzenia rozległ się na sali [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum