[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Parsknął krótkim śmiechem.- Mogłaś ją zdominować, sponiewierać, uderzyć.Jejzachowanie było obrazliwe, mogłaś ją ukarać, a ty.jesteś dla niej milsza, niż sądziłem, że potrafisz.- I co by mi dało, gdybym była wredną jędzą i zdominowała Inge?- Satysfakcję? Poczucie władzy?- Daj spokój, Varg, nie mam fetyszu władzy, a satysfakcję osiągam w inny sposób.Nie prosiłam się o funkcjęAlfy, nie lubuję się w przemocy.Tak wyszło i czas, bym zaczęła się wywiązywać z obowiązków, bo gdy tego nierobię, cierpią ci, którzy też się o to nie prosili.Jestempragmatyczna, gdy trzeba, kopię tyłki, ale Inge zasłużyła na prawdę.Skinął głową, odruchowo biegnąc spojrzeniem zadrobną blondynką.Nie pytałam, jak to jest między nimi,czy podkochuje się w niej jak ona w Olafie, czy to coś innego.Mogliśmy kulturalnie gadać bez rzucania się sobiedo oczu, co było już poważnym postępem, ale nie zamierzałam nakłaniać go do zwierzeń i być jego psiapsiółkąod sercowych problemów.- Jest jeszcze Sebastian - przypomniałam mu.- Kiedy będzie można z nim porozmawiać?- Nie szybciej niż za dwa, może trzy dni.Jeśli wróci w takim stanie do ludzkiej formy, tylko sobie zaszkodzi, a w tej nie jest zbyt rozmowny.Odwiedzę go jednakw wolniejszej chwili, nie chcę, by leżał sam między obcymi.- Jemioła się nim zajmie, zaufaj mi, Varg, jest najlepsza.- Ale jaki ma interes w dbaniu o wilki?- Pomijając to, że jest jedną z tych osób, w którychjest więcej miłosierdzia niż czegokolwiek innego? Wie, żeto wilk ode mnie.zadba o niego jak o mnie, a składałamnie niezliczoną ilość razy, zawsze bezbłędnie.Wciąż był nieufny, ale się nie kłócił.- Może jest inny sposób, by się dowiedzieć czegośo Sebastianie? - Postukałam kciukiem o usta.- Maszjakiegoś zaufanego dzieciaka, nastolatka czy młodegowilka? Kogoś, kto wie, jak trzymać język za zębami, alemówi, gdy tego potrzeba? Zamyślił się.- Nie wiem, chyba nie.- Nieważne, zapytam Rocky'ego, on zna ich wszystkich od kołyski.Wiesz, zawsze myślałam, że więzi w stadzie są bliższe, że naprawdę jesteście jak wielka rodzina.- Bo tak powinno być, ale tu.cóż, jest nas ponadsetka, z trzech różnych stad, kultur i tradycji, nie jest łatwo się dotrzeć.Plus hierarchia.- No tak, jesteś dość wysoko, by nie widzieć maluczkich.- Tak, nie mam czasu na pogawędki z suczkamii szczeniętami.Zaśmiałam się cicho.Varg gawędzący z suczkamii szczeniakami wydawał się zabawnym pomysłem.- Czasem warto otworzyć pysk nie tylko po to, bywydawać rozkazy, Varg.- Zachowam tę złotą myśl na lepsze czasy, Cahan.-Skrzywił się, ale w głosie nie słyszałam agresji. Rozdział 12nętrze Trumny pulsowało muzyką.Dla podniesienia morale Kaden ściągnął Henia, jednego z moWich ulubieńców w wampirzej społeczności.W pierwszym odruchu byłam zła z tego powodu.Może myśl, żemogłoby mu się coś stać, była mi bardziej wstrętna, niżgdyby to dotyczyło innego wampira.Pózniej musiałamprzyznać, że lepszego sposobu na poprawienie nastrojóww gniezdzie Gajusza nie było.Henio, a właściwie Henry Jefferson, jeden z niewielukrwiopijców używających wciąż nazwiska, był w wampi-rzym świecie niemowlęciem.Urodzony w 1953, przemieniony w 1978, jako wampir był zaledwie trzy lata starszyode mnie, co bawiło mnie niesamowicie.Ciemnoskóry,z wesołymi oczyma, zawsze skory do zabawy, był niemalzaprzeczeniem wampiryzmu.Był też artystą, który wziąłwe władanie wampirze serca i mimo skandalicznie młodego wieku lokował się dość wysoko w hierarchii.Nie należał do gniazda Gajusza.Oficjalnie nie należał nigdzie,odkąd jego stwórca przesadził z narkotykami i spotkałsłońce, całkowicie przypadkowo, ale nieodwracalnie. James znalazł Henry'ego w jakiejś spelunce i gdy tylko usłyszał dzwięki, jakie młodzian dobywał ze swojej gitary, wiedział, że to znak, że wreszcie znalazł kogoś na tyle utalentowanego i bliskiego jego sercu, by goprzemienić [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum