[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Chyba postradała zmysły.Powinna wziąć nogi za pas i uciec gdzie pieprz rośnie, a tymczasem&Dotarła na miejsce dziesięć minut przed czasem.Otworzyła drzwi do La Patisserie,usłyszała znajomy dzwonek.Weszła do środka i uśmiechnęła się na powitanie do Grega i Louisy,właścicieli cukierni. Cześć, Mio!  zawołała Louisa zza kontuaru. Mia pomachała do niej i szybko umknęła na zaplecze, żeby włożyć fartuszek i beret.Byłto beret w stylu francuskim i zawsze czuła się w nim głupio, ale Greg i Luisa upierali się, żebywszyscy pracownicy je nosili.Gdy weszła na salę, właścicielka przywołała ją do siebie ruchem dłoni. Stoję dziś za ladą.Greg jest zajęty pieczeniem na zapleczu.Mamy duże zamówienie dorealizacji, więc mogłabyś obsługiwać gości? Jasne  odparła Mia.W maleńkiej kawiarence było tylko pięć stolików.Klienci najczęściej brali kawę,croissanty i pyszne ciastka na wynos, ale kilku stałych bywalców lubiło w przerwie na lunchzjeść coś na miejscu.Na zewnątrz stały jeszcze cztery stoliki, ale tam obowiązywałasamoobsługa, więc Mia miała je z głowy. Jadłaś coś?  zapytała Louisa.Mia się uśmiechnęła.Louisa zawsze się o nią martwiła, że je za mało albo w ogóledarowuje sobie posiłki, i stale próbowała ją podkarmiać. Jadłam rano.Przed wyjściem coś przekąszę. Dobrze, tylko nie zapomnij.Spróbuj nowych kanapek Grega.Zależy mu na twojejopinii.Testował je wczoraj na nowych klientach.Zamierza wstawić je do karty.Mia skinęła głową i podeszła do stolika, przy którym siedzieli starsi państwo.Przez następną godzinę obsługiwała klientów.Była pora lunchu i miała za dużo roboty,żeby myśleć o Gabie i jego umowie.Jednak nie mogła zapomnieć o niej całkowicie.W rezultaciebyła trochę roztargniona i pomyliła dwa zamówienia, co rzadko jej się zdarzało.Louisa spoglądała na nią z troską, ale Mia udawała, że tego nie widzi, i starała się skupićna pracy.Nie chciała, żeby starsza pani się niepokoiła albo, co gorsza, zadawała jakieś pytania.O drugiej ruch zmalał i cukiernia zaczęła pustoszeć.Mia właśnie miała zrobić sobieprzerwę, usiąść na chwilę i napić się czegoś, gdy nagle zobaczyła w drzwiach Gabe a.Potknęła się i o mało nie przewróciła.Gabe rzucił się do przodu i złapał ją, zanim upadła.Trzymał ją w uścisku, nawet gdy już odzyskała równowagę.Policzki płonęły jej z zakłopotania,rozejrzała się pospiesznie, aby sprawdzić, czy ktoś jeszcze widział, jaka jest niezdarna. Nic ci się stało?  zapytał Gabe niskim głosem. Nic  wyjąkała. Co ty tu robisz?Spojrzał na nią z dziwnym półuśmiechem. Chciałem się z tobą zobaczyć.Po co innego miałbym tu przychodzić? Gabe, mam robotę  szepnęła z naciskiem. Możesz przyjąć ode mnie zamówienie  odparł i usiadł przy jednym ze stolików.Prychnęła ze zniecierpliwieniem. Przecież nie jadasz w takich miejscach.Uniósł brew. Chcesz przez to powiedzieć, że jestem snobem? To tylko spostrzeżenie.Wziął menu, czytał je przez chwilę, a potem odłożył. Poproszę kawę i croissanta.Pokręciła głową z irytacją i ruszyła za ladę, żeby przygotować zamówienie.Na szczęścieLouisa poszła na zaplecze, żeby zajrzeć do Grega, i nie była świadkiem jej zmieszania.Mianiemiała ochoty odpowiadać na pytania o Gabe a.Musiała chwilę zaczekać, aż przestaną jej drżeć ręce, zanim wzięła filiżankę z kawą.Zaniosła ją Gabe owi razem z croissantem na talerzu i postawiła na stoliku.Kiedy chciała odejść,chwycił ją za rękę.  Przysiądz się do mnie na chwilę, Mio.Nie ma innych klientów. Nie mogę.Jestem w pracy, Gabe. Nie wolno wam chwilę odpocząć?Nie chciała się przyznawać, że właśnie zamierzała to zrobić, gdy wszedł do cukierni.Zresztą nie dałaby głowy, że nie zaczekał, aż większość klientów wyjdzie i będzie mniej zajęta.Westchnąwszy z rezygnacją, usiadła naprzeciwko niego przy stoliku i popatrzyła muw oczy. Po co przyszedłeś, Gabe? Powiedziałeś, że mam czas do poniedziałku. Chciałem zobaczyć, z czym rywalizuję  odparł wprost.Rozejrzał się po cukierni,a potem spojrzał na nią pytająco. Naprawdę to ci odpowiada, Mia? Chcesz tu zostać?Obejrzała się przez ramię, aby się upewnić, że Greg i Louisa nadal są na zapleczu.Potempopatrzyła znowu na Gabe a.Kolana jej się trzęsły pod stolikiem. W tej umowie są& dziwne rzeczy  wykrztusiła z trudem.Opuściła wzrok, bo niemogła wytrzymać jego spojrzenia. Które dają do myślenia.Odważyła się na niego zerknąć i zobaczyła w jego oczach satysfakcję. Więc już ją przeczytałaś. Przejrzałam  skłamała, starając się, żeby zabrzmiało to niedbale, trochę nonszalancko.Jakby stale dostawała podobne propozycje. Wieczorem zamierzam zapoznać się z nią uważniej [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum