[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Angelina wiedziała, że Ksenos ma na myśli zagrożenie Brytanii ze stronyNiemiec, podobnie jak Grecji wciąż zagrażała Turcja.Nagle odwróciła się do niego.- Zapomnijmy na razie o polityce i o.przyszłości - poprosiła.- Mamy zapomnieć, że przyjdzie nam się rozstać?- Właśnie.I tak mamy szczęście, że zostało nam jeszcze trochę czasu.Cieszmy się każdą chwilą.- Dobrze.Zresztą może dzień jutrzejszy nigdy nie nadejdzie.- Nawet jeśli przyjdzie, to zostaną nam wspomnienia cudownego dzisiaj.- Bardzo jesteś rozsądna, moja mała.PersefonaMówiąc to ucałował jej dłoń, a całe ciało Angeliny przebiegły dreszczerozkoszy.- Tak bardzo cię kocham, Angelino - wyznał z bólem w głosie.- Przyrzekamci, moja śliczna, że zrobię wszystko, aby ta chwila była jak najcudowniejsza dlanas obojga.Powóz przejechał właśnie pod Lukiem Admiralicji na Mail.Tutaj też latarniebyły udekdrowane, choć może nieco dostojniej, lecz Angelina patrzyła naodbijający się w wodzie jeziora księżyc.Między drzewami parku St.Jamesaprzebłyskiwało srebrzyste światło.Wydało jej się to niezwykle romantyczne ipełne radości.- Może poszukamy kaczek? - zaproponował Ksenos patrząc jej w oczy.-Wyczytałem w przewodniku, że to  Wesoły Król" - Karol II polecił, by je tuprzywieziono.- Bardzo bym chciała. - Więc nie widzę przeszkód - rzekł książę i polecił woznicy zatrzymać się.- Nie zabawimy długo, a tymczasem zaopiekuj się pieskiem - zwrócił się doniego i podał ramię Angelinie.Ona okryła się szalem zastanawiając się, czy nie wygląda zbyt elegancko jakna przechadzkę po parku.Nikt jednak nie zwracał na nią uwagi, bo zwyklispacerowicze poszli już dawno do domów, a po parku przewijała się tylko jakaśprzytulona do siebie para.Na mostku nad jeziorem nie było nikogo poza nimi.Miejsce wyglądało jakzaczarowane, bo wszystko dokoła oświetlało srebrzyste światło księżyca.Angelina wciąż czuła na sobie wzrok księcia, ale nic nie mówiła.Właściwie nietrzeba było żadnych słów.Obydwoje byli szczęśliwi, że są razem, blisko siebie.Przez chwilę stali tak na mostku patrząc na jezioro, ale kaczek nigdzie tu niebyło.W końcu zawrócili w stronę powozu.Nagle książę poprowadził Angelinępod zwisające gałęzie ogromnego drzewa.Spojrzała na niego zdziwiona.- Chcę cię pocałować - powiedział.- Pragnę tego bardziej niż czegokolwiekna świecie, lecz nie będę nalegać, jeśli ty nie chcesz.Angelina nie odpowiedziała.Czuła tylko, że Ksenos ją obejmuje.Wciążpatrząc jej w oczy, schylił głowę i ucałował jej usta - początkowo bardzodelikatnie, jakby dotykał świętą relikwię.Usta Angeliny były miękkie i wargiKsenosa szybko je rozchyliły.Dziewczyna poczuła rozkoszne ciepłoogarniające całe ciało.Miała wrażenie, żę wszystko dokoła przestało istnieć, ajednocześnie księżyc świeci tylko dla nich, dusza jej śpiewa, a radość iniebiańskie szczęście ogarnia całą istotę.Rozkosz, jaką dawały jego silne wargi,była wszechogarniająca.W pewnej chwili poczuła, jakby zapalił się w niej jakiśdziwny ogień.Stopniowo Ogarniał ją aż po piersi i szyję, całe ciało pulsowało osobliwym ciepłem.Angelina pomyślała, że może to ten sam ogień, który emanował z Apollazamieniając go w gwiazdę.Nie wiedzieli, jak długo trwali tak w objęciach.Angelina miała wrażenie, żeze zwykłych ludzkich istot przeobrazili się w parę bogów.Gdy w końcu książęoderwał się od jej ust, postali jeszcze chwilę w milczeniu, po czym trzymającsię za ręce wrócili do powozu.Całą drogę przejechali bez słowa, a gdy stanęli na tyłach domu, książęodezwał się:- Jeśli nie uda nam się zobaczyć w ciągu dnia, to spotkamy się wieczorem otej samej porze.Wyjął z powozu klucz, po czym pomógł Angelinie wysiąść i otworzył furtkędo ogródka.Patrzyła mu w oczy, gdy wkładał jej klucz do ręki.W końcu książępowiedział:- Dobranoc, ukochana.- Dobranoc.Pożegnawszy się, Angelina weszła do ogródka i pobiegła w kierunku domu.Szybko weszła do środka.Było zupełnie ciemno, więc postawiła Ti-Ti napodłodze i po omacku odnalazła miejsce, skąd zabrała klucz.Gdy dotarławreszcie do swego pokoju, mogła sobie przemyśleć wydarzenia tego wieczoru idoszła do wniosku, że można by je porównać z misteriami eleużyńskimi, takbyły cudowne.Tak, dziś rzeczywiście stała się Persefona.Z tą jednak różnicą, że nie dałasymbolicznego kłosa nowicjuszowi, który doświadczył wszystkich okropnościświata zmarłych, ale sama go otrzymała. Przysiadła na skraju łóżka.To miłość - pomyślała.- Najprawdziwsza, najdoskonalsza miłość.Raz jąpoznawszy, nie można się zadowolić żadną jej namiastką.Wiedziała, że nie pokocha i nie poślubi nikogo innego.Przecież nikomu pozaKsenosem nie mogłaby dać i swego serca, i duszy.Czuła, że on przeżywa tosamo co ona, choć nie powiedział jej o tym.Oboje doświadczyli cudownego,nieziemskiego uczucia, które zmieniło ich spojrzenie na świat.Na razie Angelina nie chciała myśleć O bólu po stracie księcia.Ponownieprzeżywała cały wieczór czując się najszczęśliwszą ze wszystkich kobiet naświecie.Gdy rano Angelina usłyszała, jak Emily puka do drzwi, czuła się, jakby spałazaledwie pięć minut.Do pózna w nocy leżała wspominając rozkoszne dreszczeprzy pocałunku Ksenosa.- Mamy piękny słoneczny dzień, panienko Angelino - usłyszała głos Emilyodsuwającej zasłony.- Zobaczy panienka, jutro na koronacje też będzie pięknapogoda.- Chciałabyś zobaczyć króla wjeżdżającego do pałacu Buckingham, Emily? -spytała Angelina siadając na łóżku.- Jestem już za stara na takie rzeczy - odparła.- Przeczytam sobie o tym wgazetach [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum