[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Niemal nadczłowiek i niemal wieczny.Lecz w jeden rozkoszny sposób czuł się zupełnie normalnymczłowiekiem.Ponieważ dziś wieczorem spotka się z Margot Swift. XXVIW następnym tygodniu Kurth i Christine spotkali się trzy razy idwukrotnie podczas kolejnego weekendu.Apetyt Kurtha na kobiety był nieco osłabiony, ale Christine wiedziała, jakgo bezustannie zaskakiwać małymi sztuczkami, by myśl o niej rozpalałago bardziej niż myśl o jakiejkolwiek innej znanej mu kobiecie.W dodatku była doskonałym szpiegiem, opowiadającym muszczegółowo szyderczym tonem o rosnącej konsternacji Rhysa w obliczutrudności, na jakie napotykał Brzemienny zaułek.Zielone oczyrozświetlał okrutny blask, kiedy opowiadała mu o daremnychprzygotowaniach Annie do filmowego  comebacku", który z każdymdniem wydawał się bardziej odległy.Te informacje oddziaływały jak subtelna forma gry wstępnej, podniecającKurtha do granic perwersji.Pozwalała, by pieprzył ją w taki sposób, na jaki tylko miał ochotę i częstowracała do domu z pręgami i głębokimi zadrapaniami na brzuchu,plecach, biodrach i piersiach.Lecz w głębi siebie, mimo powierzchownej uległości, pozostałakompletnie obojętna i oziębła.A to pociągało w niej Kurtha najbardziej.Już dawno temu opanowała do perfekcji technikę postępowania zezboczonym kochankiem-oprawcą.Zezwalała mu myśleć, że kurczy się zestrachu przed jego razami, czerpiąc jednocześnie przyjemność z ichbrutalności, delektując się zasłużoną chłostą.W międzyczasie aluzjamidawała do zrozumienia, że nie jest on w takim stopniu mężczyzną, wjakim powinien być, że jego tortury bardziej ją bawią niż bolą, że nigdynie będzie w stanie dać jej pełnej satysfakcji.Stoicyzm kobiety w obliczu bólu był jedyną rzeczą, której taki bijącydewiant nie mógł znieść, a czego w głębi duszy pragnął, ponieważdemaskował on jego  odmienność".Christine podsycała to nastawieniepikantnymi dawkami przebiegłej ironii, udawanego przerażenia, tea-tralnymi próbami ucieczki.Czołgała się po podłodze, czepiała klamki udrzwi, a Kurth ciągnął ją z powrotem w półmrok, płakał nad jej niedolą, bił po sutkach i chował twarz w jejranach, wydając zwierzęce odgłosy.Miała go już w garści.Ale potrzebowała czegoś więcej.Seksualny prymitywizm Kurtha,głupota jego libido ograniczała jego fantazje.Aaknął niewiele więcejpoza smakiem kobiecej krwi i krzykami bólu, kiedy ściskał jej łechtaczkę,czy penetrował brutalnie odbyt.Christine czuła potrzebę upiększenia tych rzeczy.Przyniosła mu akcesoria do zniewalania i tortur, którymi mógł jąmaltretować.Były to kajdanki, sznury, noże i pałki gumoweukształtowane tak, że mógłby je wsadzać do jej pochwy, a także bić ją.Nakłoniła go do noszenia czarnej opaski na genitaliach, do wkładaniakaptura na jej głowę.Uczyła go bardziej stylizowanych rytualnych słów izachowań.Zadała sobie trud nakłonienia go do tego, aby w czasieswojego szaleństwa myślał o żonie i córkach.To ostatnie byłonajważniejszą z jej metod uwodzenia.Jej wołanie o litość stały się bardziej rozpaczliwe i przekonujące, kiedykurczyła się przed nim naga, a jego przekleństwa i obelgi grzmiały corazgłośniej, nieludzko, stanowiąc bezpośrednie wrażenie chorych fantazjierotycznych. Och, Harm  płakała osadzona na jego członku, ze strumieniami łezspływających po twarzy  zabijasz mnie.Dlaczego mi to robisz? Miejlitość! Nie dla ciebie, koteczku  śmiał się obleśnie, chrząkając, kiedyzaczynał dochodzić do szczytowania. Nie dla ciebie, cipeńko.Ale z każdym ruchem należał do niej coraz bardziej.XXVIIByło mało czasu.Kurth był potężnym i wyrafinowanym człowiekiem.Lech Christineczerpała radość ze sprostania wyzwaniu, jakim było całkowitezawładnięcie nim w przeciągu zaledwie trzech tygodni. Korzystając z usług pośrednika w Nowym Jorku, z którym skontaktowałasię telefonicznie, zdołała znalezć odpowiedni pokój w motelu dopoczynienia pewnych przygotowań.Z jego też rekomendacji spotkała sięw Los Angeles z kamerzystą i dzwiękowcem w jednej osobie, pracującymjuż niegdyś dla niej.Nazywał się Sandy Tatera.Był zwyczajnie wyglądającym facetem poczterdziestce ze zwisającym wąsem i miękkim głosem.Zapłaciła mu zgóry połowę umówionej kwoty i starannie omówiła z nim wszystko,czego od niego oczekiwała.Obiecał, że stanie na wysokości zadania.Christine nie miała najmniejszych trudności ze zwabieniem Kurtha doprzygotowanego przez siebie pokoju, gdyż mieli zwyczaj spotykania sięw coraz to nowych, nieznanych motelach.Od początku schadzek bardzodbała o to, by przesadnie odgrywać bezradną niewinność i wydobyć zniego najbardziej melodramatyczne zachowania najbardziej błazeńskieokrucieństwo.Starała się też jak najczęściej napomykać o jego rodzinie. Proszę, Harm, jesteś człowiekiem obarczonym rodziną.Masz żonę,córki.Jak możesz w ten sposób traktować kobietę? Litości! Zlituj się,błagam! Nie nad tobą, dupeńko!Przeciągała wszystko w nieskończoność, drażniła go, doprowadzała doszaleństwa swoją uległością, starała się upewnić, że wysysa krew jejsutek, jęczała w męczarniach, kiedy delektował się zakrwawionymciałem między jej nogami.Przechodząc sam siebie w podnieceniu, Kurth stąpał przed nią dumny jakpaw, obsypując ją obelgami, piejąc psalmy pochwalne na cześćogromnego, okrutnego kutasa rozrywającego jej maleńki odbyt.Kiedykuliła się ze strachu, skoczył na nią, rozwarł jej nogi i przywiązał dołóżka, wpychał w nią kciuki, palce i język, wysysał z niej krew zezwierzęcą radością.Chcąc mieć pewność, Christine pieprzyła się z nim tego wieczoru trzyrazy.Gdy to się wreszcie skończyło, dyszał ciężko z zadowolenia.Wziął prysznic, wręczył jej tysiąc dolarów iwyszedł.Siedziała w samych tylko majtkach na poplamionym krwią łóżku. W porządku, Sandy  powiedziała do ściany [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum