[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Oderwała wzrok od wzburzonej powierzchni oceanu iwówczas się przekonała, że żaden z marynarzy nie sprawia wrażeniazatroskanego.Ona jednak nie mogła zapanować nad lękiem.Raz jeszcze powiodła spojrzeniem po marynarzach i jej oczyspotkały się z oczami Gusa.Chłopak natychmiast odwrócił wzrok,rumieniąc się przy tym po same uszy.Cóż za nonsens!- Gus! - wykrzyknęła.- Jak wysiądziemy z tej łódki? - Podobneprzedsięwzięcie wydawało jej się teraz samobójcze.Kolejna fala przemoczyła ją do cna, Gus natomiast zachowywałsię tak, jakby nie dosłyszał jej słów.Huk oceanu był w istocieogłuszający, powtórzyła więc pytanie, wrzeszcząc najgłośniej, jakumiała.Gus nawet nie spojrzał w jej stronę.109anulaouslaandcs W końcu dopłynęli do fregaty.%7łeglarze rzucili z pokładu liny, atakże spuścili deskę, której drugi koniec oparli o burtę okrętu.To byłaniejako odpowiedz na pytanie Wirginii.Stojący na pokładzie żeglarze gapili się na nią z lubieżnymiuśmieszkami, wystarczyło jednak, że Gus rzucił ostro:- Ona należy do kapitana.Nikomu nie wolno się do niejodzywać ani na nią patrzeć.To rozkaz.Natychmiast wszyscy odwrócili wzrok, przybierając obojętnywyraz twarzy.Wirginia nie wierzyła własnym oczom.W jaki sposób udało sięO'Neillowi wzbudzić w załodze tak nieprawdopodobny posłuch?Nawet wolała nie myśleć o metodach, które doprowadziły dopodobnej dyscypliny i uległości.Ten pirat musiał być nad wyrazokrutnym dowódcą.Gus pewnie wprowadził ją po desce na górę.Jak tylko znalezlisię na przestronnym pokładzie  Defiance", od razu puścił jej ramię, bona dużym okręcie praktycznie nie odczuwało się falowania wody.Wirginia rozejrzała się po fregacie.Jaki los ją tu czeka? Zostałapoprowadzona wzdłuż pokładu, a rozkaz kapitana musiał dotrzeć dowszystkich członków załogi, bo kiedy przechodziła, wszyscyostentacyjnie odwracali głowy.Chwilę pózniej znalazła się w kabinie,gdzie zauważyła swój kufer.Usłyszała cichy stukot zamykanychdrzwi.110anulaouslaandcs Z całej siły objęła się ramionami.A więc doszło do najgorszego.Została branką kapitana pirackiego okrętu i znalazła się w jegokajucie.Zadrżała i wówczas dopiero zdała sobie sprawę, że jestprzemoczona i przemarznięta.Nie otworzyła jednak kufra, żeby wyjąćsuche ubranie, ale rozejrzała się uważnie po pomieszczeniu.Kabina była jakieś cztery razy większa od tej, którą Wirginiazajmowała uprzednio razem z Davisami, a do tego luksusowowyposażona.Tuż za drzwiami stało niskie łoże z baldachimem, nastałe przyśrubowane do podłogi, pokryte jedwabnymi kapami wtureckie, czarno-czerwono-złote wzory.Na łożu piętrzyły sięczerwone, aksamitne poduszki bramowane złotą lamówką - bezwątpienia pochodzące ze Wschodu.Na ścianie, nad zagłówkiemznajdowały się dwa rzędy półek, a podłogę pokrywały perskiekobierce w kolorze ciemnego burgunda.W rogu stało solidne, dużebiurko, zarzucone książkami i mapami morskimi.Naprzeciwko znajdował się niewielki stolik jadalny, idealniewypolerowany, o pięknie rzezbionej nodze, otoczony czteremafotelami o eleganckich pokryciach i wysokich zagłówkach.Naprzeciwko stał chiński czarny parawan z laki, inkrustowany macicąperłową, częściowo zasłaniający porcelanową wannę.Nieopodal wścianę została wbudowana spora szafa.Wirginia poczuła się nieswojo.Z miejsca znienawidziła tękabinę pełną osobistych rzeczy O'Neilla.Wszystkie one były o wielepiękniejsze i elegantsze niż sprzęty i przedmioty, znajdujące się w jej111anulaouslaandcs własnym domu.Podeszła do łóżka, zastanawiając się trwożnie, gdziebędzie spała.Na niższej z półek ujrzała wówczas złożone sztukibielizny - męskie kalesony i pończochy.Tam również leżała brzytwa iszczotka do zębów, stało lusterko i porcelanowa miska zdobionazlotem oraz kilka świec w cennych, srebrnych świecznikach.Konsternacja Wirginii narastała z każdą chwilą.Na wyższej półce dostrzegła słowniki: francusko-angielski,hiszpańsko-angielski, portugalsko-angielski i rosyjsko-angielski, atakże dwie małe, mocno podniszczone książeczki: jedna zawierałapotoczne zwroty arabskie, druga - chińskie.Czyżby ów bandyta był człowiekiem wykształconym? Mówił zsilnym, irlandzkim akcentem, ale miał w sobie coś arystokratycznego.Rzeczywiście, nie przypominał w najmniejszym stopniustereotypowego pirata: bezzębnego osobnika, brudnego iśmierdzącego.Wirginia uświadomiła też sobie, że O'Neill był idealnieogolony.O nie, nie zniesie tego dłużej.Jeszcze chwila w tej kabinie pełnejjego rzeczy, a się udusi.Rzuciła się w stronę drzwi i bez większejnadziei chwyciła za klamkę.Tymczasem, ku jej zdumieniu, drzwiustąpiły bez najmniejszego oporu.A więc nie trzymali jej pod kluczem.Przez niewielką szparę spojrzała w górę.Przygotowania na Americanie" praktycznie dobiegały końca.Właśnie rozwijano nowygrot, co mogło oznaczać tylko jedno - statek wkrótce podejmie rejs.Gdybyż tylko zdołała jakoś dotrzeć na jego pokład!112anulaouslaandcs Wyszła z kabiny.Już dawno minęło południe i wzmogła się siławiatru, który chyba też zmienił kierunek, bo niósł ze sobą wyraznychłód.Wirginia, nie zważając na zimno, osłoniła dłonią oczy ispojrzała na amerykańską jednostkę.Przy jej burcie nie widać jużbyło żadnej łódki, nie miała więc szans na powrót.Ukradkiem rozejrzała się dokoła.Marynarze wspinali się nawanty, rozwijali jedne żagle, refowali inne.Kilku członków załogiwciągało na pokład ogromną kotwicę.Nikt nie zwracał na Wirginięnajmniejszej uwagi [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum