[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Kathleen, obawiającsię, żeSeth zarazwypadnie z wózka, miaławłaśnie biec mu napomoc, gdypodniósł obie pięści i uderzył w oparcia.- Niech toszlag!Nienawidzę być kaleką!285 - Azy rozgoryczenia mieszałysię z potem, który pokrył mu policzki.Głos Setha był tylko chrapliwym szeptem, ale mogła go usłyszeć z tej odległości.Jegotwarzprzypominała maskę pełną złości, wciąż waliłpięściamiw oparciawózka.- Niech to wszystko diabli wezmą.Dlaczego?Dlaczego ja?Kathleenznieruchomiała ze zdumienia.Nigdy, odkąd go poznała,Seth nie przeklinał własnego losu.Zawszeżartował ze swojego kalectwa.Teraz już nie mogła patrzeć spokojnie na cierpienie,z jakim musiał.286 200Sandra Brownsię zmagać.Wyszła przed drzwi, zamknęła oczy, zbierając siły, i zastanawiała się, co mu powiedzieć,żeby nie brzmiało to protekcjonalnie.Kiedy otworzyła oczy, do Setha biegł Erik, jakby odebrał alarmujący sygnał.- Seth?-odezwał się łagodnie,a tamten, słysząc go, odrazuprzerwał swój pełen goryczymonolog.Ciemne oczy zamknęły się ze wstydu, głowaopadła mu bezwładnie, ażdotknął brodąklatki piersiowej.Tylkodłoniepozostałymocno zaciśnięte.Erik nie odzywał się,przyklęknął przed wózkiemiwpatrywał sięw ziemię, czekając, ażSeth coś powie.Kathleenbez tchuwycofała się do holu.- Przykro mi, że musiałeśbyćświadkiem tego pokazu złości.Rzadko się nad sobą użalam, ale gdy już misię to zdarzy, jestto niezły spektakl.Erik nawetsię nie uśmiechnął.Spojrzał w górę na twarz Setha.- Chyba nigdy ciniemówiłem, jak bardzo ciępodziwiam, Seth.Gdybym znalazł się w twojejsytuacji, gdybyśmy się zamienili rolami, nie radziłbymsobieztakąklasą, jak ty to robisz.- Och,Eriku, nie przyznawaj mi niezasłużonychmedali.Jestemtwardy, bomuszę taki być.- Nie, nie musisz.Mógłbyś się zachowywaćjak drań.Seth westchnął.- Czasami uważam, że tak się zachowuję.Na przykład teraz.Chciałbym cię nienawidzić.Myślisz,że nie chciałbym mieć twojegociała, twojej siły?Jestem bardziej zależny od ludzi wokół niż Theron.Wiesz,co znaczydla mężczyzny takie uzależnienie?Nienawidzębyć bezbronnym, Eriku.Z trudem nauczyłem się z tym żyć.Zazdroszczę ci za każdymrazem, gdycię widzę.Erik wyciągnąłpiłkę z zarośli i dokładnie wyczyścił ręką widniejącenaniej śladyziemi.Kiedy przemówił, jegogłos brzmiał tak cicho, że Kathleenmiała problemy z usłyszeniemgo.- A japrzyznaję się, że zazdroszczę tobie.Chciałbym miećtwojąumiejętność akceptowania rzeczy takimi, jakie są.Przez ostatniekilka lat płynąłem pod prąd, walczyłem z przeciwnościamilosu,chcączdobyć coś nieosiągalnego, pragnąc czegoś, czego nie miałemprawa mieć.Nie umiem zaakceptować odmowy, nigdytego nie potrafiłem.287 A wszystko, co ty mówisz i robisz, świadczy o absolutnymbraku egoizmu.Podziwiam cię,choć nie mogę zrozumieć.To całkowicie dla mnieobce.- Dziękuję, Eriku,ale myślę, że jesteś dla siebie zbyt surowy.Pojedynek serc201- Nie, obawiamsię, żezbytdobrze siebie znam - odparł Eriki chyba jużsię otrząsnął z poważnego nastroju, bo zaproponował:-Jesteśgotów, by trochę pograć wkosza?-Prawdę mówiąc- przyznał się Seth -nie jestemdzisiaj wodpowiednim nastroju.- W porządku.Niema problemu.Może więc zamiast tego piwko?- Dobry pomysł.Jest taki słoneczny dzień, może zostaniemy tutaj?- Zwietnie, pójdę popiwo.-Erik rzucił piłkę i skierowałsię dodrzwikuchennych.Kathleen wycofała się cicho do domu, nie chcąc, by któryś z mężczyzn zorientowałsię,żebyła świadkiemich chwilisłabości.Niedzielę po Zwięcie Dziękczynienia Kathleen spędziła w magazynie sklepowym wśródmieściu.Oczywiście nie pracowali w DniuDziękczynienia, ale następujące ponim piąteki sobotabyły dniaminajwiększego oblężenia sklepów przez klientów, nie zdążyławięc załatwićkilku spraw i chciała być pod ręką, gdyby handlowcy piętrowyżej potrzebowali jej pomocy.Ona i Sethspotkali się na parkingu dla pracowników.Przyjechali do śródmieścia dwoma samochodami, nie wiedząc, kiedy każdeznichzakończyswoje zajęcia.Seth chciałnadzorować wieszaniedekoracji świątecznych.- Skoro nie mogę być facetem od czarnej roboty - zażartował,podjeżdżając wózkiem -muszę być tu szefem.Kathleen, wiedząc, że czekają ciężka praca w zakurzonym magazynie, włożyła stare,zdartedżinsy i spłowiałą koszulkę.Włosy związała w kucyk.- Czytaka jestteraz moda w San Francisco?-drażniłsię z nią Seth.- Tak jest - uśmiechnęłasię.-Będędzisiajrozpakowywać paczki i prasowaćubrania.To bardzo odpowiedni strój.- Cieszę się, że to dzisiaj zrobisz.Jutro, gdy otworzymy sklepy, nowe towary znajdą się jużna półkach.Od teraz aż do świątbędziemysprzedawać wszaleńczym tempie.- W jegooczachzabłysła chciwość.-Seth!Ależ ty jesteś zachłanny.288 A tonawet nie jest twoje święto.289 -Ale przecieżmogę dawać prezenty na Chanukkę, czyżnie?-Chanukka (hebr.) - dosł.poświęcenie, odnowienie, ośmiodniowe święto żydowskie obchodzone od 25 grudnianacześć zwycięstwa Machabeuszów nad armią syryjską ioczyszczenia świątynijerozolimskiej z profanujących ją posągów obcych bóstw(przyp.red.).290 202Sandra BrownWciąż sięprzekomarzali, gdy George pomógł wprowadzić "rydwan"dosklepu, gdzie robotnicy pomagający przyświątecznych dekoracjach czekalina instrukcjeSetha i dekoratora wystaw u Kirchoffa.Wszyscy mieli sporo pracy.- Hej, to mi się podoba.-Kathleenusłyszała za sobą głosmęża,kiedy kilka godzin pózniej wieszała miękką żółtąsuknię.-Pamiętaj,żeby odłożyć taką dla siebie.- Już to zrobiłam - odpowiedziała wesoło.-Też mi się spodobała.- Widzisz, dwa wielkie umysły zawsze podążają tą samą drogą.Telefon najej biurku zadzwonił i sięgnęła, bygo odebrać.-Halo?- Kathleen?Jej serce zabiło gwałtownie, jakzawsze, gdy rozpoznała głębokigłos Erika.Odczasu tamtej sceny pod koszem rzadkogo widywała.Na szczęście.Ale również dlatego,że producenci, pragnąc utrzymaćjaknajlepsze stosunkizKirchoffem,przysłaliwzory ubrań zamówionych przez Kathleen [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum