[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Pomyśleliśmy, że będzie znała w Monte Carloludzi, którzy pamiętają śmierć mojego ojca.Okazała nam wiele współczucia.Pełen zniecierpliwienia gest, który Irene wykonała ręką w czarnej aksamitnejrękawiczce, skrzesał zimny ogień w bransolecie z ametystów i cyrkonii. Współczucie jest równie zwodnicze jak prawda.Czego się dowiedziałaś o swoimojcu?Młodzi wymienili spojrzenia. No cóż, jeszcze niczego, madame  uprzejmie odrzekła Louise. Mieliśmy zamało czasu, gdyż umarł dawno temu, a okoliczności jego śmierci zostały zatuszowane.Irene zwróciła się do Godfreya, który opierał się o kamienną balustradę niczymteatroman w czasie antraktu. A ty czego się dowiedziałeś, Godfreyu? %7łe Claude Montpensier miał zaszczyt należeć do grona Pierwszych ofiarśmiertelnych kasyna w roku tysiąc osiemset siedemdziesiątym trzecim, kiedy to my wszyscybyliśmy jeszcze dziećmi.Większość tego, co dziś widzimy wokół kasyna, wówczas jeszczenie powstała, ale pech zainstalował się tam już na dobre, jak zawsze w przybytkach hazardu.Samobójstwa stanowiły skandal skrywany za oślepiającym kołem fortuny.Fakty w takichwypadkach  jak i tożsamość ofiar  często były zatajane.Na podstawie tych niewielu informacji, do jakich dotarłem, wiem, że Claude'a Montpensiera znaleziono o pierwszej nadranem wiszącego na żyrandolu w nieużywanej hotelowej bawialni.Kieszenie miał puste, stądpodejrzenie, że powodem samobójstwa była przegrana w kasynie. I to wszystko?  oburzyła się Irene. Puste kieszenie, a oni stwierdzają, że tosamobójstwo? Był jeszcze sznur.%7łachnęła się jak obrażony paw. Sznur! Każdy może popełnić morderstwo, zostawiając sznur i zwłoki.Nikt niewidział, jak przepuścił pieniądze w kasynie? Nikt nie może potwierdzić, że zginął z własnejręki? Irene, w tamtych czasach nikt nie poczuwał się do odpowiedzialności za ofiaryhazardu.Nikt nie przewidział, że samobójstwa staną się tak stałym elementem krajobrazu wMonte Carlo, jak palmy i morze.Mam nazwisko lekarza, który prawdopodobnie robiłoględziny ciała, ale on też może już nie żyć.Irene odwróciła się do młodego reportera. Godfrey jest zwykłym adwokatem, a wygrzebał więcej faktów niż nieustraszonykorespondent, i to w znacznie krótszym czasie.A jeśli chodzi o prawdę, to kto ma ją ustalić,skoro minęło już tyle lat? Pójdziemy z panem odwiedzić tego lekarza  zaproponował Godfreyowimłodzieniec, bynajmniej nie zbity z tropu.Irene niemo, acz elokwentnie poprosiła niebiosa o zmiłowanie, lecz na próżno.Naszzespół powiększył się o dwoje dzieci zagubionych w lesie.Ustaliliśmy, że spotkamy się nazajutrz i poszukamy wiekowego doktora.Irene,Godfrey i ja chcieliśmy wyjść przez salę balową, lecz musieliśmy często przerywaćwędrówkę, gdyż wielbiciele gratulowali śpiewaczce występu.W końcu stanęliśmy odziani wpłaszcze na schodach pałacu, czekając na ekwipaż. Zupełnie nieudany wieczór  zauważyłam.Irene uśmiechnęła się. Naprawdę? Wydawało mi się, że poszło całkiem niezle.Zwłaszcza Schubert. Miałam na myśli nasze śledztwo, a nie twój recital.  Nasze" śledztwo doprowadziło do odnalezienia Louise i jej narzeczonego. Teraz za to mamy ich na karku! Lepsze to, niż gdyby mieli się błąkać samopas i narażać na niebezpieczeństwo zaoponował Godfrey, skinieniem głowy wskazując na podjazd, gdzie właśnie zatrzymałsię nasz powóz.  Ale czy to mądre.?  zaczęłam.Godfrey pomógł nam zająć miejsca. Może niemądre, ale konieczne  odrzekł miękko. Jeden tylko fakt zataiłemprzed Louise i jej lubym.W oficjalnych aktach dotyczących śmierci jej ojca znajduje sięwzmianka o tatuażu. Rozdział XVIIIDetektyw w podróżyZ notatek Sherlocka HolmesaMój biedny Watson! Otóż teraz ja uzurpuję sobie prawo do jednego z jego rzadkichprzywilejów, czyli do uwiecznienia moich detektywistycznych przygód dla potomności [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum