[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.To, że chłopiec nie mówi, nie oznacza, że jest głupi.Sketch prawdopodobnie jest genialny.O ósmej na parkingu zabudynkiem sądu spotkałem się z Mandy.Ponieważ mieliśmy przejeżdżaćblisko %7łuta, zostawiłem Vicky i zabraliśmy się służbowym samochodemMandy, Toyotą Camry, do oddalonego o jakieś dziewięćdziesiąt milwięzienia stanowego w Bennersville.Gdy wjechaliśmy już na drogęszybkiego ruchu, Mandy sięgnęła do swojej teczki i wyjęła jakieśzawiniątko.- Na obiad.Zważyłem pakunek w ręce - był dość ciężki.Zerwałem papier;okrywał książkę pod tytułem: Nauka łowienia dla opornych.Mandywłączyła migacz i zjechała na sąsiedni pas.- Pomyślałam, że może przydadzą ci się jakieś pomoce naukowe.Odwróciłem okładkę i przeczytałem dedykację:  Chase -nie porzucajswojego codziennego zajęcia".Położyłem książkę na desce rozdzielczej.166 - Dziękuję bardzo! Niedoczekanie twoje, żebym znów zabrał cię naryby.Więzienie stanowe Bennersville otoczone było siatką wysokościdwudziestu stóp, zwieńczoną drutem kolczastym.Na czterech rogachustawiono cztery wieże, każda mieściła kilku uzbrojonych strażników.Wtym miejscu wszystko zdawało się krzyczeć: Nie chcesz tutaj być!Mandy przedstawiła przy wejściu swoje dokumenty i czekaliśmy, ażstrażnik sprawdzi nas na liście odwiedzających.Wręczył nam naklejkę doumieszczenia na przedniej szybie samochodu i skierował do wielkiegoceglanego budynku po lewej stronie.Budynek miał pięć pięter, a nadachu zainstalowana była wysoka siatka - pomyślałem, że może się tamznajdować na przykład boisko do koszykówki.Zaparkowaliśmy i weszliśmy do środka.Jeden strażnik przekazywałnas drugiemu, a tamten zabierał nas do następnego, który z koleiprzeszukał teczkę Mandy, a następnie wprowadzono nas dopomieszczenia, w którym stały dwa krzesła i stolik oddzielone grubąszybą od miejsca, gdzie siedział niezbyt szczęśliwy facet.Mandy usiadła izdjęła mikrofon wiszący na ścianie.Wskazała więzniowi, by zrobił tosamo.On jednak się nie ruszył.Mandy pierwsza odezwała się do mikrofonu:- Czy nazywa się pan Reuben Maynard?Facet popatrzył na Mandy, potem na mnie i znów na Mandy.Pełneodcisków ręce spoczywały na biodrach.Na pomarańczowym ubraniu,które miał na sobie, wypisano numer 74835.Gdy tak się jej przyglądał,gapiąc na jej twarz, piersi i znowu na twarz, sam się drapał.W końcu bezżadnych wyjaśnień skinął głową i powiedział: - Bo.Jeśli onieśmielał Mandy, to nie dała tego po sobie poznać.Wyjęłazdjęcie Sketcha z teczki i oparła o szybę, żeby mógł je zobaczyć.167 - Widział pan kiedyś tego chłopca?Reuben spojrzał na zdjęcie i zaprzeczył ruchem głowy.Mandy uniosłalekko brwi, sięgnęła do teczki i wyjęła kamerę.Włączyła ją, wcisnęłanagrywanie, skierowała na Reubena i oddalają mnie.- To teraz zaczniemy od początku, zadam jeszcze raz to samo pytanie.Ten chłopiec.- Wskazała jeszcze raz zdjęcie na szybie, potem pokazałaje do kamery, a zoom automatycznie dostroił ostrość.Po chwili znówprzytknęła je do szyby.- Czy kiedykolwiek widział pan chłopca, któryjest na zdjęciu?- Nie.- Splunął pod stolik.- No to ciekawe, bo gdy jemu zadaliśmy to samo pytanie, powiedziałnam, że mieszkał z panem w przyczepie na końcu szutrowej drogi wpobliżu Jesup Brothers Bottlers.- Mandy oparła się o krzesło.- Ciekawe, jak wam to powiedział, skoro on nie mówi? -Zakrztusił się.- A ja się zastanawiam, skąd pan to wie, jeśli go pan nigdy nie spotkał.- Mandy skrzyżowała ręce.Jedna brew Bo zmarszczyła się.Przebiegał wzrokiem od Mandy domnie.Mandy nie dała mu czasu na odpowiedz.Sięgnęła do teczki i wyjęłaz niej obcęgi, jakie można dostać w sklepach z narzędziami.- A to pan kiedyś widział?Bo zaczął się wiercić i oglądać niespokojnie na drzwi za sobą.Mandynie poddawała się, trzymała zdjęcie przy szybie jedną ręką, a obcęgidrugą.- Reuben, czy używał pan tego narzędzia, by wyrywać kawałki skóry zpleców tego chłopca?Reuben zaczął się pocić, znowu obejrzał się za siebie na drzwi ipowiedział:- Chcę adwokata.168 Mandy wrzuciła obcęgi oraz zdjęcie do teczki i wstała.-Tak rzeczywiście byłoby dla pana najlepiej.Sięgnęła do teczki i wyjęła z niej akta sprawy.Na naklejce napisano:WIZIENIE STANOWE w BENNERSVILLE, REUBEN MAYNARD, NR 74835.Otworzyła teczkę i wysypała z niej dokumenty dotyczące jego sprawy.Reuben zaczął panikować.- Hej, wychodzę stąd za siedem miesięcy, chcę tylko to odsiedzieć iodzyskać wolność.Zamknęła szybko akta i usiadła z powrotem na krześle, krzyżującręce.- O tak, odsiedzi pan swoje, i nawet więcej.Podniosła się, wzięłaswoją teczkę, wsunęła krzesło podstolik i ruszyła w kierunku drzwi.Ja wciąż wszystko filmowałem,zastanawiając się, kiedy przestać.Reuben wyprostował się na krześle ikrzyknął:- Zaczekaj! - Jego twarde dłonie stukały o stolik.Mandy odwróciłasię, uniosła brwi i czekała.Reuben otworzył obie dłonie, jakbyprzychodził z prośbą.- Tak, no może byłem trochę dla niego za ostry.-Spojrzał na mnie i zdał sobie sprawę, że powiedział to do kamery.Przełknął ślinę -.ale to nie ja zabrałem go z tamtego miejsca i nie wiem,gdzie jest naszyjnik tej starszej kobiety, naprawdę.Ja nic nie wiedziałem o żadnej biżuterii, ale bladość, jaka pojawiła sięna twarzy Bo, przekonała mnie, że mówił prawdę.Mandy była doskonała.Uwaga na przyszłość: nigdy nie grać w pokera z Mandy.Ona potrafibłefowaćjak najlepsi.Mandy usiadła, położyła ręce na stole i kiwając głową, czekała.Reuben poruszył głową, przełykając ślinę, i starał się mówić dalej, alezaschło mu w ustach.Wyglądało na to, że potrzebuje czegoś do picia.Mandy zadzwoniła na strażnika i poprosiła o szklankę wody dla Reubena.Gdy funkcjona-169 riusz postawił wodę na stoliku, mężczyzna wypił ją duszkiem, jakbyostatnie trzy dni spędził na pustyni, a potem zaczął mówić [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum