[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Jestem zaszczycona - wymruczała.- Nie bądz głupia.Jutro pójdziesz z nią przymierzyć sukienkę, żebywiedziała, jakie trzeba zrobić poprawki i żeby krawcowe miały na to czas.- Okej.Dobrze.Czy ona może do mnie zadzwonić i mnie o tozapytać? Odkąd jestem jej druhną?- Ona ma teraz milion rzeczy do zrobienia.Nie mamy czasu, żebyśsię teraz irytowała.Jestem pewna, że skontaktuje się z tobą i powie cidokładnie, kiedy masz przyjść.- Jej mama zatrzymała się przez chwilę.-Gdzie teraz jesteś?Wspaniale.Spojrzała na koleżanki, kiedy szły chodnikiem zcentrum handlowego do Blockbuster11.Trzymając się kilka kroków zanimi, obniżyła głos i wymamrotała swoją odpowiedz, wiedząc bardzodobrze, jak jej matka postrzega Samanthę.- Jestem na mieście z Macy.Usłyszała ulgę w głosie matki.11Nazwa wypożyczalni DVD [przyp.Tłumacza]57 - O Boże.Co dziś wieczór będziecie robić?- Chcemy wypożyczyć film i pójdziemy do niej.- Cóż, bawcie się dobrze, moja droga.Jeśli Deanne nie zadzwoni, toty się do niej odezwij.Może zapomnieć, w tym całym zamieszaniu.Racja.Candace zamknęła telefon i schowała go do kieszeni torebki,podbiegając do dziewczyn.Samantha uśmiechnęła się do niej, a ona poczuła się jakby wpadłapod samochód na parkingu.Była takim tchórzem, że nie potrafiławstawić się za kimś, kogo uważała za dobrego przyjaciela? To nie fair z jejstrony.Dezaprobata Sylvii nie miała nic wspólnego z Sam jako osobą,tylko z jej matką, która jest alkoholiczką i siedziała kilka razy w więzieniu.Więc naturalnie, według Sylvii, Sam jest taka sama, albo na krawędzitego.- Muszę być druhną Deanne na jej ślubie - powiedziała im.- Och, musisz, tak? Zabawne - odrzekła Sam.- Hej, może poznasz kogoś na tym weselu.Zakochasz się szaleniebez zastanawiania, kim on jest.Nie możliwe.Wręcz wykluczone.Candace westchnęła.- Nie, Macy, nikogo tam nie poznam.Mogę to powiedzieć zcałkowitą pewnością.Macy nie była zachwycona.Otworzyła z rozmachem drzwi dowypożyczalni dvd i weszły do środka.- Czemu?- Bo Brian jest tym jedynym - radośnie odpowiedziała Sam.- Teraztylko musimy wprowadzić go do gry.To był jeden z tych momentów, kiedy chciała udusić je obie.58  Czy wy dziewczyny oszalałyście? Proszę, przestańcie to roztrząsać.W tym momencie stało się coś, co prawie zbiło ją z tropu.Przezdosłownie chwilę pomyślała, że komuś dzwoni telefon, ale kiedy Sam iMacy spojrzały na nią w nadziei, zorientowała się, że to jej własnakomórka.Grała właśnie melodię, którą do tej pory słyszała tylko raz.kiedy przypisywała ją do numeru Briana.Och.och, Boże.- Jej palce drżały, kiedy włożyła rękę do torby iprzeszukiwała kieszenie.Szperając wytrąciła ją na dno torebki,wypowiadając słowo, którego rzadko używała i szukając małegopodświetlenia, by ją odzyskać.Sam praktycznie stała nad nią.- To on? On?- Cholera - wymamrotała Macy.- Och, gówno, to on.- Candace prawie się jąkała.- Odbierz, głupku!Oblizując usta, które były suche jak Sahara, otworzyła telefon iomal nie zamknęła go z powrotem, zanim przyłożyła go do ucha.- Halo?Sam wpatrywała się w nią promiennie.Macy patrzyła groznie.- Hej - usłyszała zwyczajowe powitanie, zacisnęła palce przez tą jegomęską pewność w głosie, która doprowadzała dziewczyny do szału.Jejserce biło w tak zwariowanym rytmie, że zastanawiała się, czy jejprzyjaciółki mogą je usłyszeć.- Numer telefonu jest jak kombinacja dosejfu, nieprawdaż? Myślę, że dałaś mi swój, żebym go rozszyfrował, i byłoby niedopatrzeniem, gdybym tego nie zrobił.59 Gdy tylko jego głos dotarł do jej uszu, oddech w pośpiechu opuściłjej płuca.Musiała walczyć, by napełnić je ponownie, zanim będzie mogłaodpowiedzieć.- Oczywiście, że chciałam, żebyś go użył.- Nie przeszkadzam ci teraz w niczym?- Och, nie, w ogóle.Sam podskakiwała na palcach.Trzy dziewczyny praktyczniezablokowały ruch do i z wypożyczalni, więc Macy złapała je obie zarękawy koszulek i odsunęła je, zanim zostały przeklęte.- Hm, wygląda, że jednak tak [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum