[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Po niecałej sekundzie usłyszała w swojej głowie Simona, tak jak brataZachariasza, głos bez dzwięku. Widziałaś go nagiego?. Niezupełnie, ale.. Dość  powiedział Simon na głos i choć brzmiało w nim rozbawienie ijednocześnie niepokój, jego oczy się iskrzyły. Działają.Cholera jasna! Naprawdędziałają.Clary się pochyliła. Więc mogę ci powiedzieć o moim pomyśle?Simon dotknął swojego pierścienia, musnął opuszkami jego delikatny wzór wpostaci unerwienia liści. Jasne.Clary zaczęła wyjaśniać mu swój plan, ale zanim dobrnęła do końca, Simonjej przerwał, tym razem na głos: Nie.Absolutnie nie. Simon.To świetny plan. Taki, że śledzisz Jace a i Sebastiana, aż do jakiejś nieznanej kieszeniwymiarowej, a mu używamy pierścieni, żeby się komunikować i żeby ci z nas,którzy pozostaną w normalnym ziemskim wymiarze, mogli cię wytropić? To jest tenplan? Tak. Nie  uciął Simon. Nie jest. Clary odchyliła się do tyłu. Nie możesz tak po prostu powiedzieć  nie. Ten plan obejmuje mnie! Muszę powiedzieć  nie ! Nie. Simon.Simon poklepał siedzenie obok siebie, jakby ktoś tam siedział. Pozwól, że przedstawię cię mojemu dobremu przyjacielowi Nie. Może pójdziemy na kompromis  zaproponowała Clary, biorąc do ust kęsszarlotki. Nie. SIMON.  Nie to magiczne słowo.Oto jak działa.Ty mówisz:  Simonie, mamszalony, samobójczy plan.Chciałbyś mi pomóc w jego przeprowadzeniu?.A ja nato:  Nie. I tak to zrobię  oświadczyła Clary.Przyjaciel popatrzył na nią. Co? Zrobię to, czy mi pomożesz, czy nie.Skoro nie mogę wykorzystaćpierścieni, pójdę za Jace em, gdziekolwiek jest, i spróbuję przesłać wamwiadomość, wykradając się, szukając telefonów, wszystko jedno co.Zrobię to,Simonie.Ale będę miała większą szansę przeżycia, jeśli mi pomożesz.A ty nic nieryzykujesz. Nie obchodzi mnie ryzyko  wysyczał Simon, nachylając się nad stołem.Obchodzi mnie, co się z tobą stanie! Cholera, jestem praktycznie niezniszczalny.Pozwól mi iść.Ty zostaniesz. Jasne, a Jace w ogóle nie uzna tego za dziwne.Po prostu mu powiesz, żezawsze byłeś w nim skrycie zakochany i nie możesz znieść rozłąki. Mógłbym mu powiedzieć, że się zastanowiłem i całkowicie zgadzam z tąich filozofią, dlatego postanowiłem związać z nimi swój los.  Nawet nie wiesz, jaka jest ich filozofia. Otóż to.Miałbym pewnie więcej szczęścia, mówiąc mu, że jestem w nimzakochany.Jace i tak sądzi, że wszyscy są w nim zakochani. Ale ja naprawdę jestem  przypomniała Clary.Simon patrzył na nią w milczeniu przez dłuższą chwilę, aż w końcustwierdził: Ty mówisz poważnie.Naprawdę to zrobisz.Beze mnie, bez żadnej siatkizabezpieczającej. Nie ma takiej rzeczy, której nie zrobiłabym dla Jace a.Simon oparł głowę o plastikowe oparcie boksu.Znak Kaina jaśniał delikatnymsrebrem na jego skórze. Nie mów tak. Nie zrobiłbyś wszystkiego dla ludzi, których kochasz? Zrobiłbym prawie wszystko dla ciebie  odparł cicho Simon. Umarłbymdla ciebie.Wiesz o tym.Ale czy zabiłbym kogoś niewinnego? A co z mnóstwemniewinnych? Co z całym światem? Czy to naprawdę miłość, mówić komuś, żegdyby trzeba wybierać między nim a każdym innym życiem na planecie,wybrałabyś właśnie jego? Czy to.nie wiem, czy to w ogóle moralny rodzajmiłości? Miłość nie jest moralna czy niemoralna  oświadczyła Clary. Po prostujest. Wiem.Ale działania, które podejmujemy w imię miłości, są moralne alboniemoralne.I normalnie nie miałoby to znaczenia.Normalnie, choć uważam Jace aza irytującego, on nigdy nie poprosiłby cię, żebyś zrobiła coś wbrew swojej naturze.Ani dla niego, ani dla nikogo.Ale on już właściwie nie jest Jace em, prawda? A japo prostu nie wiem, Clary.Nie wiem, o co on mógłby cię poprosić.Clary oparła łokcie na stole, nagle bardzo zmęczona. Może nie jest Jace em.Ale jest istotą najbliższą Jace owi, jaką mam.Bezniego nie ma powrotu do prawdziwego Jace a. Podniosła wzrok na Simona. Mówisz mi, że to beznadziejna sprawa?Przy stole zapadła długa cisza.Clary widziała, że wewnętrzna uczciwośćwalczy w Simonie z pragnieniem, żeby chronić najlepszą przyjaciółkę. Nigdy bym tego nie powiedział  oświadczył w końcu. Nadal jestem%7łydem, wiesz, nawet jeśli jestem wampirem.W głębi serca nadal wierzę ipamiętam, nawet słowa, których nie jestem w stanie wypowiedzieć.B. Zakrztusiłsię i przełknął ślinę. On zawarł z nami przymierze, tak jak Razjel z NocnymiAowcami.I ja wierzę w jego obietnice.Dlatego nie można nigdy tracić nadziei,hatikva, bo jeśli nadzieja jest żywa, utrzyma cię przy życiu. Wyglądał na lekkozakłopotanego. Mój rabin tak mówił.Clary przesunęła rękę po stole i położyła ją na dłoni Simona.Przyjacielrzadko rozmawiał o swojej religii z nią czy kimkolwiek, choć wiedziała, że jestwierzący. Czy to znaczy, że się zgadzasz?Simon jęknął. To chyba oznacza, że zmiażdżyłaś mojego ducha i mnie pokonałaś. Fantastycznie. Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że stawiasz mnie w sytuacji tegonieszczęśnika, który musi powiedzieć wszystkim prawdę: twojej matce, Luke owi,Alecowi, Izzy, Magnusowi. Chyba nie powinnam była twierdzić, że dla ciebie nie będzie żadnegoryzyka  zauważyła Clary potulnym tonem. Zgadza się.Tylko pamiętaj, że zrobiłem to dla ciebie, kiedy twoja mamabędzie gryzła moją kostkę jak wściekła niedzwiedzica rozdzielona z małymi.* **Jordan dopiero co zasnął, kiedy powtórzyło się bębnienie do drzwi.Przewrócił się na bok i jęknął.Mrugające żółte cyfry na zegarze przy łóżkuwskazywały czwartą rano.Kolejne łomotanie.Jordan niechętnie zwlókł się z łóżka, wciągnął dżinsy ichwiejnym krokiem poszedł do przedpokoju.Po omacku otworzył drzwi.  Posłuchaj.Dalsze słowa zamarły na jego ustach.Na korytarzu stała Maia.Była ubranaw dżinsy i karmelową skórzaną kurtkę, włosy miała upięte z tyłu brązowymichińskimi pałeczkami.Na skroni wił się pojedynczy luzny lok.Jordana zaświerzbiłypalce, żeby zatknąć go za jej ucho.Zamiast tego wsadził ręce do kieszeni spodni [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum