[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wampir nie okazał bólu, kiedy Clark szarpnięciem uwolnił ostrze.Senator wystrzelił z kolta zdługą lufą, wybijając dziurę w lewym policzku wampira.Potwór zachwiał się.Drugi celny cios szabliodciął głowę wampira, który padł bez życia na trawę.Wystrzały z karabinów były coraz rzadsze.Komandosi stali z wycelowaną bronią, wypatrując postaciporuszających się we mgle.Lekki wiaterek powoli rozwiał szmaragdowy dym, odsłaniając polebitwy.Ranne wampiry wiły się z sykiem po trawie.Niektóre wlokły się przed siebie mimo strasznychran.I nie miały się zatrzymać, dopóki nie zostaną unicestwione.Lekarz pokładowy złożył raport.Sześciu komandosów padło w bitwie.Dwóch zginęło.Dwóch umrzewkrótce.Clark uniósł szablę, ciesząc się jej skwierczeniem.Wampiry zapłacą mu za każdegostraconego człowieka.Wampirzyca szamotała się w łańcuchach.Piechurzy stojący wokół perskiegooficera opierali się na długich zakrwawionych pikach i patrzyli, jak potwór się miota^- Głównodowodząca, też coś.Te wampiry z Bordeaux są do niczego.Niemal odpady.Amerykanin uśmiechnął się szyderczo i postawił but na piersi wampirzycy.Przysunął pochodnię dojej twarzy- No dobra.Gadaj.Gdzie jest księżniczka Adelez Ekwatorii?Wampirzyca zazgrzytała zębami.Clark rzucił pochodnię majorowi Stoddardowi i wziął pikę od jednego z perskich piechurów.Przystawił mordercze ostrze do gardła wampirzycy.- Wiem że mnie rozumiesz! %7ładen klan me może przeprowadzić tak wielkiej akcji, jaką było porwanieksiężniczki, bez wiedzy całej reszty waszej hołoty.Gdzie jest księżniczka Adele? Gadaj albo zetnę cigłowę! Kreatura spojrzała na pikę.Z jej gardła wydobył się gulgot.- Dymitr.Kapitan Eskandari szepnął do stojącego obok żołnierza:- Król Dymitr, pan Londynu.Jego syn to Cesare.Rzeznik.Senator Clark usłyszał w głosieEskandariego strach,który go zmroził.Amerykanin przycisnął ostrze do szyi wampirzycy, kalecząc skórę; popłynęłarzadka, wodnista krew.- Jestem senator Clark z Republiki Amerykańskiej.A ty jesteś ostatnia z twojego klanu.Zabiłemwszystkie wampiry z Bordeaux prócz ciebie.%7łyjesz tylko dlatego, że chcę, abyś przekazałaDymitrowi wiadomość.Powiedz mu, że ma pięć dni na uwolnienie księżniczki Adele, całej i zdrowej.Jeśli tego nie zrobi, przyjdę do Brytanii i wybiję wszystkie tamtejsze wampiry.- Clark rzucił pikę zpowrotem żołnierzowi i zszedł z piersi wampirzycy.- Wypuścić toto.Persowie i paru Amerykanów wycelowali broń w wampirzycę, a dwaj piechurzy rozpięli zamek iodsunęli się szybko.Wampirzyca odrzuciła łańcuchy i kucnęła pośród żołnierzy.Clark nie zamierzałokazywać jej strachu, ale położył dłoń na kolbie pistoletu.W ciszy słyszał, jak jego ludzie w ciem-ności wyprawiali na tamten świat resztę jej rannych braci.Wampirzyca rozejrzała się wściekle, apotem - zdawałoby się - zniknęła.Jedynym śladem po niej był szybki, coraz cichszy tupot w zasłanychszczątkami ulicach.%7łołnierze odetchnęli z ulgą, wiedząc, że z łatwością mogła zabić przynajmniejkilku z nich, zanim reszta by ją powstrzymała.Ale najwyrazniej i wampiry chciały żyć.- Panie senatorze - zapytał major Stoddard - myśli pan, że ona naprawdę dostarczy pańską wiadomośćdo Brytanii?- To nie ma znaczenia.- Clark ruszył po zasłanym popiołem bruku.- Sam dostarczyłem swojąwiadomość, tu, w Bordeaux.Te kreatury z Brytanii o tym usłyszą.-Przestępował przez zwęgloneciała, i wampirze, i ludzkie.Kopniakiem utorował sobie drogę przez stertę wampirzych głów.Niektóre należały do dzieci.- Dowiedzą się, że tu byłem, i będą wiedzieli, że to nie przelewki. ROZDZIAA 12Cesare dostrzegł dezorientację, która znów odmalowała się na obliczu ojca, i ledwie powstrzymałgłośny jęk.Młody książę pochylił się na swoim krześle stojącym obok zniszczonego tronu królaDymitra i ze znudzoną miną spojrzał na sponiewieraną głównodowodzącą z Bordeaux.Podbródek króla Dymitra zadrżał, ślina pociekła na jego rzadką brodę.- To prawda? Ona tu jest?Cesare wiedział, że ojciec mówi o księżniczce Adele.- Tak.Mam ją.- Wskazał gościa z Bordeaux.- Nie pomyliła się.Pomruk konsternacji rozszedł się wśród rady klanu.Cesare przybrał rozbawioną, lekceważącą minę,jasno dając do zrozumienia, że nie ma powodów do niepokoju i że całkowicie panuje nad sytuacją [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum