[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Gdyby tak zrobił, oni tylko spojrzeliby na niego ze zdziwieniem.Uśmiechnęliby się swoimgrzecznym uśmiechem i udawaliby, że nic nie rozumieją.Zastanawia się, czy ma zadzwonić do Catrin Brask i uprzedzić ją, że może być ich więcej.Nie chciałby jednak wywołać wrażenia, że jest przeczulony.Roztrzęsiony jak amator.W toalecie przychodzi mu do głowy pewien pomysł.Dzwoni do Szwedzkiego Radia wGteborgu.Chce rozmawiać z Hanną Petrn.Kobieta wydaje się zaskoczona telefonem, słucha go jednak z zainteresowaniem.- Zastanawiałem się trochę nad tym, o czym mówiłyście -zaczyna, stojąc w ciasnej kabinie.- I tak sobie pomyślałem, czy nie byłoby dobrzeporozmawiać z paroma osobami, które wymieniłaś.Może one mogłyby coś wybadać.- Jasne - odrzekła.- Czemu nie.Ale nie rób sobie za dużych nadziei.Tak jak powiedziałam,kiedy chodzi o ludzi z Chin, wszyscy zachowują się tak, jakby o niczym nie mieli pojęcia.Podaje mu jednak kilka nazwisk.Z Europolu i jeszcze paru innych miejsc.- Ale chyba rozmawiałeś z policją?- O Yi?- Tak.Viggo wyjaśnia, że zrobił, co się dało, żeby zainteresować ich przypadkiem Yi.Jednakniewiele wskórał.- Ale jeśli to prawda, że Yi zniknęła po pokazaniu filmu, to chyba jest to niepokojące.Viggo zgadza się z nią, powtarza jednak słowa Maria, który powiedział, że skoro ona niezgłosiła, że coś jej grozi, i jednocześnie nic nie wskazuje na to, że jest przez kogośprzetrzymywana, to policji trudno jest cokolwiek zrobić.Na razie nie ma żadnego przestępstwa.Hanna jednak zadaje mu jedno pytanie: - Czy ty nie znasz przypadkiem Millera?Prokuratora Millera?- Znam - odpowiada Viggo zdziwiony, skąd ona to wie.- Porozmawiaj z nim.On się przecież orientuje, co należy zrobić.Samo odbycie tej rozmowy sprawiło, że poczuł się trochę bezpieczniejszy.Jakby fakt, żewięcej osób wie, co on zamierza, stanowił jakąś ochronę.Dopiero teraz uzmysłowił sobie, że wcześniej próbował pójść tym samym tokiemrozumowania co Hanna i pomyślał o Axelu Millerze.Nasuwało się bowiem pytanie, dlaczego on dotej pory niczego nie zrobił.Jeśli niepokój Anny o Yi był autentyczny, to musiała chyba rozmawiać otym z mężem.Przez tych Azjatów depczących mu po piętach niemal zapomniał, po co wybiera się doSaltsjbaden.Musiał znowu nastawić się na to i na nowo odszukać w sobie irytację.Złość.Na Catrin Brask.Której mąż ma romans z Yi.Która zleciła Viggowi odszukanie jej.Rywalki pani minister.Po co?Już na miejscu wykłada jej wszystko wprost, bez owijania w bawełnę.Być może ona sądziła, że udało mu się dokonać jakiegoś przełomu w poszukiwaniach idlatego chciał się z nią spotkać.A tu nagle takie zaskoczenie.Catrin Brask rzednie mina.Dla takiej osoby jak ona to najgorsze, co może się zdarzyć.Ale po chwili dochodzi do siebie.- Szybko poszło - mówi.Nie pytając go, czy ma ochotę, podchodzi do małego stolika, na którym stoi parę butelek, inalewa sobie i jemu whisky.Podaje mu szklankę.- Czego się spodziewałaś? Viggo słyszy po swoim głosie, że nie ma w nim ani odrobiny szacunku.- Sądziłam, że to trochę potrwa - wyznaje Catrin.- Tak, mój mąż miał romans z Yi Young, toprawda.Dowiedziałam się o tym niedawno i dowiedziałam się też, że się skończył.Zastanawia się, jak ma to powiedzieć.Wciąż jeszcze ubrana jest w strój biurowy, w kostiumi bluzkę, pewnie wróciła do domu kilka minut przed przyjściem Vigga.Tusz do rzęs rozmazał się trochę i przez to jej oczy wyglądają na zmęczone.- Wiem, że to zabrzmi niewiarygodnie, ale to naprawdę nie ma żadnego związku zezleceniem dla ciebie.Viggo nie może się powstrzymać i prycha pogardliwie.Gospodyni gestem daje mu do zrozumienia, że nie dziwi się jego reakcji.- Jasne, że to był szok, ale&Znowu przerywa.Wydaje się coś rozważać i wreszcie się decyduje.- Czy mogę być z tobą całkiem szczera?- Myślałem, że byłaś do tej pory.Catrin Brask przymyka oczy.Wypija łyk whisky.Sadowi się wygodnie w głębokim fotelu,zsuwa ze stóp buty i podwija nogi pod siebie.- Spieszysz się do domu?- Pociąg odchodzi za dwie godziny.- Można zmienić rezerwację.Mógłbyś zostać do jutra rana?To pytanie go zaskakuje.Ukryte w rajstopach stopy pani minister wciśnięte pod jej tułówsprawiają, że czuje się zmieszany.- Z jakiego powodu?- Dlatego że& chciałabym, żebyśmy lepiej się poznali.Widzę, że twoje zaufanie do mnietrochę się zachwiało.Chciałabym to naprawić.No więc - masz czas?Viggo myśli szybko.Noc w Sztokholmie nie wydaje się niczym niemiłym, zwłaszcza żeErik śpi u Barbro, a Mario ogląda sobie facetów, którzy zabijają byki.- Gdzie miałbym spać?Catrin Brask wybucha śmiechem, a on czuje się zawstydzony.- To nie zabrzmiało jak słowa światowca.- Uśmiecha się, ale przyjaznie.Viggo podchodzi do okna i patrzy na dwór.- Nie masz żadnej ochrony?Ona wygląda na nieco zdziwioną tym pytaniem.- Mam, ale nie cały czas.- A teraz?Nagle przypomina sobie mężczyzn z pociągu.- Teraz nie - odpowiada.- Oczywiście zapłacę za twój nocleg w hotelu.Waha się chwilę.- Albo, jeśli wolisz, możesz zatrzymać się tutaj.Mamy pokój gościnny z własną łazienką.Zrobisz, jak uważasz.Viggo odwraca się i patrzy na nią.Podejmuje decyzję.- Chętnie zostanę tutaj.Wtedy nie będzie musiał wychodzić.- Wspaniale!Znowu ta nagła radość, której iskrę zauważył już wcześniej, radość z tego, że ktoś spełniajej życzenia.- Wobec tego proponuję, żebyśmy teraz zjedli.Catrin Brask przygotowuje solidniejszy posiłek, niż mógłprzypuszczać.Antrykot i ogromną sałatę.Bez ziemniaków.Viggo zastanawia się, czy przewidziała, że on zostanie, czy też zwykle we wtorki jada cośtakiego.Jedzą w kuchni.Sami.Na jego nieśmiałe pytanie, odpowiada, że miała nadzieję, że jednak zostanie.Chciała, żeby naprawdę mogli porozmawiać w spokoju.- A reszta rodziny?- Anders jest w Gteborgu.Jeden z jego klientów ma jutro sprawę.Ale Jon jest w domu.Siedzi na górze w swoim pokoju.Jak zawsze - dodaje z krzywym uśmiechem.Viggo pyta, ile jej syn ma lat.Szesnaście.- Najgorszy wiek - wzdycha.- Nie sposób wyciągnąć go z tej jaskini nawet na jedzenie.Adzisiaj - kontynuuje - nie zamierzam w ogóle próbować.Kładzie na talerzu kawałek mięsa i trochę sałaty i niesie na górę - jak przypuszcza Viggo -synowi.Gdy wraca na dół, Viggo pyta, jak minęły jej pierwsze tygodnie na nowym stanowisku.Intensywnie, ale nie za bardzo, podkreśla.- Kilka razy udało mi się nawet ugotować obiad.Wyjaśnia, że praca Andersa też jest wyjątkowo wymagająca.- Kiedy zdecydowałam się przyjąć to stanowisko, postanowiłam, że to nie może oznaczaćpodwójnych obowiązków dla niego [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum