[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Makbeta, który zabił mu syna - powiedział Phillip,- Jesteś taka słodka - wyszeptał.Poczuł, że zadrżała.ostrożnie opuszczając drabinę.- Toteż kiedy MakPhillip tylko uśmiechnął się do nich.beta wybrano królem, opat próbował zorganizować- Wy dwoje naprawdę szokujecie mnie swoimprzewrót, lecz mu się nie udało.Co do mnie, to uwazachowaniem.Jestem kawalerem, samotnymżam, że wybrano grób, ponieważ stanowi taki dogodw świecie pełnym małżeńskich par.Wasz entuzjazmny schowek.mnie przeraża.- Westchnął głęboko.- A swoją- Wkrótce się przekonamy, jak bardzo dogodny.drogą, ciekawe, czy spotkam kiedyś kobietę, któraWysoko ponad nimi przeleciał gołąb.Phillip chrząkbędzie wobec mnie tak uległa, jak ty wobec Rohana,nął, gdy na jego płaszczu pojawiła się plama odchodów.Zuzanno.Obaj mężczyzni złapali za uchwyt i pociągnęli- Porozmawiam z nią, kiedy ją znajdziesz.Wyjaśmocno.Wreszcie, z głośnym zgrzytem, spowodowanię jej, jak utrzymywać męża w stanie permanentnenym wielusetletnią przerwą w używaniu, płyta uniogo błogostanu.sła się.- Ostrożnie - powiedział Rohan.- Musi- Z góry dziękuję.- Wykonał przed nią ukłon.my ją całkiem odsunąć.- A teraz chodzmy, wypożyczymy sobie drabinę zePod nimi znajdowała się istna studnia ciemności.stajni.Zuzanna przysunęła bliżej świecznik.Ostre cienie- Dobry pomysł - powiedział Rohan.padły na przegniłe schody, prowadzące w głąb lochu.- Mam nadzieję, że drabina okaże się wystarczająco długa - powiedział Phillip i wsunął ją do otworu.Drabina uderzyła w drewniane schody, te zaś odROZ DZ I A A31padły z głośnym trzaskiem.- Dzięki Bogu, nie jesttu zbyt głęboko.O, już dotknąłem gruntu.Minęła już północ, toteż ulice zupełnie opustoszaJak na komendę odwrócili się, by spojrzeć na Zuły.W katedrze nie było żywej duszy.Blask księżycazannę.w pełni wpadał do środka przez pozbawione dachu- Nawet o tym nie myślcie - powiedziała, opieczęści nawy, rzucając wokół dziwaczne cienie i nada-rając dłonie na biodrach.360361 Masz na sobie tę przeklętą sukienkę.Pośliz-nie patrząc nawet na niego: - Wszystko w porządku.niesz się i skręcisz sobie kark.Nie mam zamiaru być wam ciężarem.Odsuń się.- Nie, jeśli podwiążę spódnicę.Wyjęła z kieszeniKiedy znalazła się na dole, jak gdyby nigdy nic oddługą wstążkę.- Jestem przygotowana.I żadnychpięła spódnicę i pozwoliła jej opaść na ziemię.- Mamkłótni.To wszystko dotyczy mnie tak samo, jak cienadzieję, że nie ma tu szczurów ani insektów.bie.A z pewnością bardziej niż Phillipa.Nie pozwo- Jeżeli jakiegoś zobaczę, powiem mu, by wdralę trzymać się z dala.Ja też chcę przeżyć przygodę.pał się na moją nogę - zapewnił ją Phillip.- A te- Ale potrzebujemy wartownika, który ostrzegłraz którędy? To przejście zdaje się prowadzić w obuby nas, gdyby ktoś pojawił się w katedrze.A także, bykierunkach.dopilnował, żeby kamień nie opadł z powrotem i nieRohan milczał przez chwilę.- Jesteśmy pod naodciął nam wyjścia.wą i prawdopodobnie pod chórem.Myślę, że powin- Niech jej będzie, Phillipie.Pozwolisz przynajniśmy pójść w stronę ołtarza.- Wziął od Phillipamniej, żebyśmy zeszli pierwsi? - dodał, zwracającświecznik i skierował się w lewo.- Mam nadzieję,się do Zuzanny.że tu nie ma przeciągów.Nie chciałbym zostać uwię- Jeżeli przysięgniecie, że nie zostawicie mnie saziony w tym lochu, w dodatku po ciemku.mej na górze.Przejście miało zaledwie półtora metra szerokości- Przyrzekam.- Rohan zdjął płaszcz i ułożył goi nie więcej, jak dwa metry wysokości, choć rozszena kamiennej posadzce.Zszedł w dół jakieś sześćrzało się miejscami.Zciany zdawały się gładkie.Jakstopni i powiedział: - W porządku, podajcie midotąd, nie natknęli się na ani jeden zakręt.Podłożeświece.nadal było piaszczyste.Oddalali się od rzeki.PowietZanim podała mu świecznik, rozejrzała się jeszczerze w jaskini było ciężkie, duszne, pełne kurzu, nieraz.Nie zobaczyła nikogo.poruszanego najwidoczniej od wieków.OddychanieCzarna studnia pojaśniała, lecz nadal nie było tusprawiało im trudność.co oglądać.Tylko więcej czerni poza granicą światła.- Powinniśmy poszukać tej ściany płaczu - po- I co widzisz?wiedział Phillip.- Na razie nic.Stoję na piaszczystym gruncie.RozW świetle świecy zamajaczyła delikatna koronkaglądam się.To raczej jaskinia niż katakumby.Głębokapajęczyny.Rohan ominął ją.Zuzanna podążyła zana jakieś dwa metry.nim.- Trzymaj drabinę, Rohan.Schodzę.Nagle przejście skręciło ostro w prawo i zakończyPo chwili Phillip stał obok niego.- Boże, ależ tuło się.Przed nimi była ściana.Zciana wypełnionaciemno!czaszkami, dziesiątkami czaszek [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum