[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Ona była bezdomna.Nie było wątpliwości, kto w tymsporze miał rację.Jeden z oficerów złapał ją za włosy i szarpnął do tyłu.- Nieomal odgryzła ci kawałek ręki.Potrzebujesz pomocy?- Tak, mogę prosić o kajdanki?Oficer podał mu kajdanki bez pytania o legitymację i Danewiedział, że to nie z niedbalstwa.On po prostu wyglądał jak glina.Chwycił ją z tyłu za nadgarstki i założył kajdanki.- No - odetchnął z ulgą.- Teraz może mnie już nie pogryzie.Kajdanki zostawię na trzecim piętrze u inspektora Deliona. - Nie ma sprawy.Z takimi ludzmi trzeba uważać.Lepiej odkazićtę rękę, nie wiadomo, czy nie wdało się zakażenie.- Dzięki, tak zrobię.- Sukinsyn - wycedziła Nick przez zęby ledwie słyszalnymszeptem.- Nie, mam rodowód.Pomyślmy teraz, co by tu z tobą zrobić,Nick Jones?- Proszę mnie wypuścić.Wrócę, przysięgam.- Nic z tego, panno Jones, od tej pory jesteś na mnie skazana.Jestem pani osobistym ochroniarzem.Po prostu musi pani się z tympogodzić, jasne?Kiedy mówił, chwycił jej podbródek i zmusił do spojrzenia sobiew oczy.Na nosie miała piegi, których wcześniej nie zauważył, terazbardzo wyrazne na tle jej bladej twarzy.Ale w jej oczach dostrzegłporażkę.Wyglądała na złamaną i wyczerpaną.Chwycił ją za ramiona i delikatnie potrząsnął.- Proszę mnie posłuchać: nie pozwolę nikomu pani skrzywdzić,obiecuję.- Jest pan zupełnie taki jak on.- Tak, wiem, ale ja i mój brat to dwie różne osoby.Bardzo różne.Nie we wszystkim się różniliśmy, ale w bardzo wielu rzeczach tak.- Może i tak - odpowiedziała.- Ale on też obiecywał, że niepozwoli, aby ktokolwiek mnie skrzywdził.- Przygryzła usta.- A teraznie żyje.Ale to nie moja wina, prawda?Stała tak z rękoma w kajdankach, a łzy spływały jej popoliczkach.- Nie - rzekł stanowczo Dane.- To nie pani wina.Jedno wiem napewno: morderstwo Michaela nie ma z panią nic wspólnego.Naprawdę.- Cholera - powiedział Delion, stając jak wryty kilka metrówprzed nimi.- Jeszcze tego brakowało. Rozdział 9Jaki rozmiar pani nosi? - Nie chcę nowych ciuchów.Proszęposłuchać, agencie Carver, nie chcę niczego zmieniać w moim życiu.Po prostu tak musi być, rozumie pan?- Będzie pani bezpieczniejsza, jeżeli będzie pani przyzwoicieubrana, a nie wyglądała jak żebraczka.To zwyczajny, niedrogi sklep,inspektor Bates mi o nim powiedziała.Dostaniemy tu rzeczy, jakienoszą zwykli ludzie.Proszę nie protestować, panno Jones.Jestem takwykończony, że mógłbym spać na stojąco, i wie pani, że potrzebujępani pomocy.To nie jest przysługa dla policji.Proszę pomyśleć, żerobi to pani dla mojego brata, człowieka, którego pani lubiła ipodziwiała.Chcę, żeby pomogła mi pani złapać jego zabójcę.Wiedział, że w końcu trafił w czuły punkt.Sprawił, że czuła sięwinna, że jeżeli teraz ucieknie, to będzie z jej strony szczyt egoizmu.Chciała pomóc w złapaniu potwora, który zabił jego brata.W końcuznalazł na nią sposób, chociaż trochę mu to zajęło.Może wreszcieprzestanie obwiniać się za śmierć jego brata.Co nie było takie złe z uwagi na fakt, że jej potrzebował.- No dobrze, więc chodzmy po jakieś niedrogie rzeczy.- A potem po jakieś lepsze rzeczy.- Wydawało mi się, że jest pan zmęczony.- Bo jestem.Ale zatrzymałem się w dobrym hotelu, wBennington, przy Union Square.Nie chciałbym zwracać na siebieuwagi.Gdybym przyprowadził bezdomną kobietę, wszyscypomyśleliby, że kawał ze mnie zboczeńca.- A już na pewno pomyśleliby, że nie ma pan zbyt dużopieniędzy.Dane niespodziewanie uśmiechnął się.Pół godziny pózniej wychodzili z The Rag Bag, sklepu zkońcówkami kolekcji ubrań dla kobiet, na rogu ulic Taylor i Post,nieopodal hotelu Bennington.Zresztą San Francisco to małe miasto iwszędzie było blisko.Nick ubrana była w przyzwoite dżinsy, białąbluzkę i granatowy sweter z dekoltem w kształcie litery V.Nie miałana głowie czapki, a jej włosy były gładko zaczesane i spięte z tyługłowy.Nikt w hotelu Bennington nie zwrócił na nich najmniejszej uwagi;ani obsługa, ani inni goście.Kiedy już byli w pokoju Dane'a natrzecim piętrze, powiedział: - Dalej nie wygląda pani najlepiej.Ale przynajmniej widać jakąśpoprawę.Chce pani wziąć prysznic i umyć włosy czy może najpierwzjemy obiad?Nie zdziwił się, kiedy wybrała obiad.Kiedy dwadzieścia minutpózniej przyniesiono posiłek, zasiedli przy małym, okrągłym stoliku.- Chyba wyglądam przyzwoicie, nikt nie zwrócił na mnie uwagi.Będę nosić te ciuchy dotąd, aż złapie pan mordercę.- Naprawdę? A pózniej wróci pani do schroniska? Czy będzieżebrała na Union Square?- Coś wymyślę [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum