[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Włączyłem Bloody Hollies i słuchałem w drodzepowrotnej.Wpadłem do domu, żeby wziąć z jej torby zepsutą komórkę, złapać brata i już pochwili byliśmy w drodze do Brookside.Znieg zaczął padać, już kiedy wjechaliśmy na autostradęi zakląłem, myśląc o tym, jak się będzie jezdziło i jak w związku z tym ogarnę grafik do końcadnia.Zanim dotarliśmy do Brookside, zadzwonił Nash z informacją, że moi dwaj klienci, zdwunastej i czternastej, poprosili o przełożenie wizyt z powodu pogody.Nie miałem jużwymówki, żeby mknąć prosto do domu, nie zaglądając do rodziców.Rome nie był głupi.Bezwstydnie podsłuchiwał moje rozmowy, a potem spojrzał na mniewyczekująco przez całą kabinę pasażerską. Nie zabije cię, jeśli zajrzysz na chwilę i się przywitasz.Możemy tam pojechać najpierw,żeby nie pytali, czemu mamy ze sobą samochód Shaw. Nie widzę sensu. Sens jest taki, że bez względu na to, co czujesz, oni nadal są twoimi rodzicami i niemożesz sobie odpuścić. Dlaczego? Oni mnie odpuścili w sekundzie, kiedy dobry blizniak został uznany zamartwego. Daj spokój i dorośnij.Nie możesz na pięć minut zajrzeć do mamy i taty, choćby po to,żeby móc powiedzieć, że próbowałeś? Shaw na pewno się ucieszy, że podjąłeś choć minimalny wysiłek.Pamiętaj, że oni są jej rodzicami bardziej niż jej biologiczni rodzice, więc jeśli maciezamiar robić to, co robicie, długoterminowo, powinieneś jej pokazać, że nawet jeśli mama niewspółpracuje, to przynajmniej ty próbowałeś.Miał rację i aż mi się wywrócił żołądek.Jak do tej pory, to Shaw brała na siebienegocjacje z moją matką i zmuszała ją do wyciągania do mnie ręki i akceptowania mnie, alekiedy zobaczyłem, jak koszmarnie ją traktuje jej biologiczna matka, zrozumiałem, że ten rozłamz moimi rodzicami nie może być trwały i muszę jakoś wpasować się w tę układankę.Podjęciestarań mnie nie zabije, ale na pewno nie będzie łatwo, a wręcz dziwnie i niekomfortowo, dla naswszystkich, byłem tego pewien. Dobrze, możemy tam zajechać, ale nie rób sobie nadziei.Odkąd wyszedłem z tamtegośniadania, nie kontaktowałem się z rodzicami. Duma Archerów to niebezpieczna broń.Jeśli nie będziemy się z nią obchodzićostrożnie, zniszczy całą rodzinę.Mruknąłem coś w odpowiedzi i wmawiałem sobie, że to nie tylko uszczęśliwi Shaw, alebędzie też coś znaczyć dla Rome a, a jeśli był na świecie ktoś, dla kogo zrobiłbym wszystko, byłto mój brat.Rome nigdy mnie o nic nie prosił, ale udzielał mi nieskończonego wsparcia iakceptacji, nawet jeśli budziło to sprzeciw reszty rodziny.Byłem mu winien choćby podjęciepróby naprawienia tej nieciekawej sytuacji.Resztę trasy do domu przejechaliśmy w milczeniu,ale widziałem, że przez całą drogę Rome łypie na mnie ukradkiem.Myślę, że oczekiwał, że minęwjazd do nas albo spanikuję, ale ja powtarzałem sobie, że nie oczekuję od rodziców, że będą mójpowrót do domu traktowali tak jak jego powrót.Wcześniej mnie to rozwalało i zachowywałemsię jak kłopotliwy nastolatek z agresywnym usposobieniem, ale teraz wiedziałem, że potemwrócę do domu, do mojej zajebistej pracy, do brata-gwiazdora, do zjawiskowej, seksownejdziewczyny, która jakimś cudem jest we mnie zakochana po uszy i do grupy przyjaciół, którzystaną za mną bez względu na wszystko.I chociaż ta wyrwa po śmierci Rule a nigdy nie zniknie,miałem dobre życie i powinni być ze mnie dumni.Jeśli nie byli, niech spadają.Kiedy przyjechaliśmy, na podjezdzie stały oba samochody.Syknąłem przez zęby istarałem się nie skrzywić, kiedy Rome poklepał mnie po ramieniu i lekko pociągnął. Chodz, załatwimy to błyskiem.Wyskoczyłem z ciężarówki, a spod moich butów wzbił się śnieg.Widziałem w powietrzuobłoczki swojego oddechu, które wróżyły, że zanim zaczniemy wracać do domu, pogoda jeszczesię pogorszy, co mniej więcej odpowiadało sytuacji tutaj.Wiedziałem, że Rome ma klucz, aleponieważ byłem z nim, zapukał do drzwi, przyjmując status gościa, jak ja.Usłyszałem kroki wśrodku i minęło kilka chwil, zanim tata otworzył.Popatrzył na nas zdumiony i musiałem w duchuprzyznać, że widok Rome a zdziwił go tak samo jak mój. Chłopcy? Co wy tu robicie?Otworzył drzwi zewnętrzne i zaprosił nas do ciepłego domu.Pocierałem o siebieskostniałymi dłońmi, żeby je rozgrzać, więc nawet nie próbował mnie objąć, wypuściwszy zuścisku Rome a.Pasowało mi to, bo nie byłem pewien, czy jesteśmy na tym etapie więzi. Rule musiał tu coś załatwić, więc pomyślałem, że zajrzymy i się przywitamy.Nieprzeszkodziliśmy w czymś? Nie.Mama jest na górze. Ojciec spojrzał na mnie. Nie spodziewałem się ciebie,synu [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum