[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Kasarax zwiesił łeb,po czym powoli podążył w kierunku swojej tratwy, by odholować ją tam, skąd przybyła.Jego kompania udała się za nim, pilnowana przez popleczników Skareena.Skareen dumnie skierował się ku swej tratwie.Zbroczony krwią, z poszarpanymipłetwami, podpłynął do nich i zapytał: Gdzie przerwaliśmy? Dałeś mu niezłą nauczkę  powiedział Han. Dziękujemy.Stary byk zachichotał. To był czysty przypadek, przyjacielu.Czy nie mówiłem ci, że zgodnie z Prawem niewolno nam interweniować w ludzkich sporach?  ponownie zachichotał, opierającszeroką klatkę piersiową o nadburcie tratwy i pchając ją w kierunku przeciwnegobrzegu. A co stanie się z twoim bratankiem?  spytała Hasti. Och, on jest skończony.Próbował zawładnąć całym jeziorem i to go zgubiło.Zresztą,prędzej czy pózniej, straciłby życie.Szkoda.Wkrótce będę potrzebował następcy, możewtedy o nim pomyślę, jeśli dożyje do tej pory.Wszyscy młodzi popełniają błąd, atakującmnie od mojej ślepej strony. Nie ufałbym mu  ostrzegł Han. Ty nikomu nie ufasz!  prychnęła Hasti. I dobrze na tym wychodzę  odgryzł się Han. Sądzę, że Kasarax się wyliże  kontynuował Skareen. Jemu tylko wydawało się, żedobrze będzie nas nastraszyć.W gruncie rzeczy nie jest taki zły.Długi brzeg z każdą chwilą zbliżał się coraz bardziej.Skareen paroma silnymipchnięciami skierował tratwę ku niemu.Po chwili zatrzymała się na płaskim brzegu, aHan wyskoczył na piasek.Pozostali poszli w jego ślady.Badure przewiesił przez ramiętorbę ze skacowanym Skynxem.Samica, która uratowała ich tratwę przed zniszczeniem,wychyliła łeb na powierzchnię wody, wyraznie zaciekawiona.Patrzyła na Hasti, którejkaptur opadł na ramiona, odsłaniając rude włosy. Tym razem droga była trochę niespokojna  zauważyła samica.Hasti spojrzała nańpytająco. Czy to nie ty przeprawiałaś się na drugą stronę  spytała samica  zanim Kasaraxnas stąd przepędził? Twoje włosy i odzież są identyczne. Lanni. wyszeptała Hasti  to jej ubranie.Badure zapytał samicę, dlaczegozapamiętała tamtą pasażerkę. Ona przeprawiła się na drugą stronę, zapytała o tamte góry, pomachała w powietrzumałą maszynką, po czym wróciła  odparła Pływaczka.Han wylewając wodę z buta, spojrzał przelotnie na rozciągające się na południu góry. Co się tam znajduje? Nic  odparł Skareen. Ludzie zazwyczaj tam nie chodzą, a jeszcze rzadziej stamtądwracają.Mówią, że tam jest pustkowie.Wypowiedziawszy te słowa, bacznie przyglądał się Chewbacce, Bolluxowi i nagleożywionemu Skynxowi. Słyszałem o tym  przytaknął Badure. Hanie, myślę, ze powinniśmy sprawdzić,dlaczego Lanni interesowała się nimi.Han wstał i przeciągnął się. W takim razie sprawdzmy49 Han Solo i utracona fortunaROZDZIAA XIm dalej od brzegu jeziora, tym bardziej wznosił się teren, pomarszczony w łańcuchyłagodnych pagórków, pokrytych miękkim, błękitnym mchem, który tłumił krokiwędrowców.Han z zadowoleniem stwierdził, że po chwili zdeptany mech unosi się napowrót, tym samym zacierając ich ślady.Jak dotychczas żywność nie stanowiła żadnego problemu.Pracujący po tej stroniejeziora członkowie gangu Kasaraxa uciekli w popłochu na wieść o klęsce swegoprzywódcy, w obawie przed zemstą tych, których prześladowali.Na miejscu zostawiliskłady i magazyny, zawierające dostateczną ilość żywności i ekwipunku.Han i jego przyjaciele zapełnili swoje sakwy słoikami skorupiaków marynowanych wsyropie, plastikowymi pojemnikami z zakalcowatym ciastem, płatami solonego rybiegomięsa oraz suchymi, szkarłatnymi kiełbaskami.Zabrali ze sobą niewiele wody, licząc nato, że w drodze spotkają górskie zródła.Według mapy, cały kraj zasobny był w wodę.Ci,którzy nosili odzież, zaopatrzyli się w ubiory zimowe.Han ubrał się w miejscowy strój.Hasti stwierdziła, że praktyczniej będzie założyć ubranie odpowiednie dla dorastającegochłopca.Zaopatrzyli się także w grube, impregnowane śpiwory.Nie udało im się jednak zdobyć żadnych zwierząt pociągowych ani pojazdówmechanicznych.Han nie martwił się tym, gdyż nie ufał miejscowym stworom aniprzestarzałym pojazdom.Bollux, który sam nie konsumował ani wody, ani żywności, azdolny był przy tym do dzwigania ciężkiej sakwy; stwierdził, że jego przydatność naglewzrosła.Co do sprzętu, to udało im się zdobyć parę zwojów liny, jednak poszukiwania innegosprzętu alpinistycznego zakończyły się fiaskiem.Nie znalezli również lekarstw, anipodręcznej apteczki, żadnej broni, ani dodatkowych magazynków, jak również lornetki.W ostateczności mogli posługiwać się celownikiem na pistolecie Hana.Za schronieniemiał im służyć stary namiot, który znalezli w jednym z opuszczonych budynków.Na szczęście byli dobrze uzbrojeni.Poza pistoletem Hana i kuszą Wookiego dysponowalibronią odebraną ludziom I noch.Badure dzwigał karabin i parę pistoletów energetycznycho długich lufach.Hasti miała małą wyrzutnię, wyposażoną w toksyczne ładunki, orazpistolet.Ten ostatni był jednakże na wyczerpaniu, gdyż posłużył Hanowi do pod-ładowania jego własnej broni.Skynx odmówił przyjęcia broni, zaś pierwotny programBolluxa zabraniał mu posługiwania się jakimkolwiek orężem.Podczas wspinaczki starali się być jak najmniej widoczni, chociaż Han wątpił, byktokolwiek tracił czas na śledzenie ich poczynań.Tym, co znacznie bardziej absorbowałouwagę wszystkich tubylców, była klęska Kasaraxa.Porywy wiatru hulały na otwartych wzgórzach, poruszając mchem i szarpiąc odzieniewędrowców.Otaczająca ich okolica była pusta i surowa.Ponieważ nie mieli drugiegokomunikatora, zdecydowali się nie wysyłać przodem zwiadowcy, a raczej kierować sięukształtowaniem terenu i zdrowym rozsądkiem.Prowadził Chewbacca, sprawdzającywęchem, czy nie grozi im jakieś niebezpieczeństwo.Jego błękitne oczy poruszały sięnieustannie, a wszystkie zmysły były maksymalnie wyczulone.Parę kroków za nim szedłBollux.Robot otworzył zasuwę na swoich piersiach, umożliwiając Maxowi obserwowanieokolicy.Tuż za nimi kroczyli ramię w ramię Hasti i Badure.Skynx idący za nimi taszczył jedynieswe instrumenty, gdyż żadna z toreb nijak nie pasowała do jego dziwacznej budowy.Kiwając się na boki historyk bez trudu dotrzymywał kroku towarzyszom.50 Han Solo i utracona fortunaHan zamykał pochód, często oglądając się za siebie i od czasu do czasu poprawiającpaski niesionych na ramionach sakw.Zaznaczał na mapie charakterystyczne punktyorientacyjne terenu, starając się zapamiętać każdy szczegół trasy.Co jakiś czas myślało  Sokole , jednak otwarta przestrzeń i wiatr sprawiały, że był dziwnie ożywiony iradosny.To, co czuł, przypominało mu o wolności i przestrzeniach dostępnych jedyniew przestworzach.Przez cały ranek szli w umiarkowanym tempie.Od czasu do czasu Han zatrzymywał sięi przykładając oko do celownika pistoletu, uważnie obserwował okolicę.Gdy zbliżało siępołudnie i białe słońce planety sięgnęło zenitu, wędrowcy nieco zwolnili, oszczędzającsiły.Skynx przystanął na chwilę, aby porozmawiać z Hanem.Ruriańczyk miałcharakterystyczną dla swego gatunku szybką przemianę materii, co pozwoliło mu naszybkie opanowanie kaca.Han spojrzawszy na Ruriańczyka kątem oka, pomyślał, żemusi on być rozczarowany ludzkimi przygodami. Hej, Skynxie, zagraj coś  zaproponował. Tak czy inaczej jesteśmy na otwartejprzestrzeni i trochę muzyki nie powinno nam zaszkodzić [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum