[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Budynekspłonął w roku 1881.Shottum zginął w po\arze.Policja podejrzewała podpalenie, alesprawcy nigdy nie znaleziono.Plac pozostał pusty a\ do roku 1897, kiedy postawiono tamrząd kamienic czynszowych.- Co mieściło się tam przed zało\eniem gabinetu Shottuma?- Niedu\a świńska farma.- Wobec tego ludzie ci musieli zostać zamordowani, kiedy w budynku mieścił sięgabinet osobliwości.- Otó\ to.- Uwa\a pan, \e to Shottum zabił tych wszystkich ludzi?- Szczerze mówiąc, jeszcze nie wiem.Odłamki szkła, znalezione przeze mnie wtunelu, pochodziły głównie ze zlewek i aparatury do destylacji.Odkryłem na szklepozostałości substancji chemicznych, które zamierzam poddać analizie i o ile to mo\liwe,zidentyfikować.Musimy dowiedzieć się znacznie więcej na temat J.C.Shottuma i jegogabinetu osobliwości.Zastanawiam się, czy byłaby pani tak uprzejma i zechciała mitowarzyszyć?Kurtuazyjnym gestem otworzył przed nią drzwi gabinetu, a Nora automatyczniewyszła za nim na korytarz.Przez cały czas mówił, gdy szli w stronę windy, a następniewjechali na czwarte piętro.Kiedy drzwi kabiny rozsunęły się z sykiem, Nora nagle otrząsnęłasię z chwilowego odrętwienia.- Chwileczkę.Dokąd my właściwie idziemy? Mam sporo pracy.- Jak powiedziałem, potrzebuję pani pomocy.Nora poczuła nagły przypływ irytacji; Pendergast mówił z takim spokojem ipewnością siebie, jakby to on dysponował jej czasem. - Przepraszam, ale jestem archeologiem, a nie detektywem.Uniósł brwi.- A czy jest jakaś ró\nica?- Skąd przypuszczenie, \e mogłoby mnie to zainteresować?- Pani ju\ jest zainteresowana.Norę złościła zarozumiałość agenta, ale to, co powiedział, było zgodne z prawdą.- Jak pańskim zdaniem miałabym to wyjaśnić moim przeło\onym?- I właśnie tym się teraz zajmiemy.Wskazał drzwi na końcu korytarza, z tabliczką zaopatrzoną w złocone litery,układające się w nazwisko osoby zajmującej ów gabinet.- O, nie - jęknęła Nora.- Nie.Zastali Rogera Brisbane a siedzącego w bauhausowskim fotelu; miał na sobieśnie\nobiałą koszulę od Turnbulla i Assera, z podwiniętymi do łokci rękawami i wyglądał jakarchetyp prawnika.Jego drogocenne kamienie spoczywały bezpieczne za szybą przydającodrobiny ciepła temu zimnemu, bezosobowemu gabinetowi.Wskazał dwa krzesła po drugiej stronie biurka.Nic nie świadczyło, aby Brisbane byłw dobrym humorze.- Agent specjalny Pendergast - rzekł Brisbane, unosząc wzrok znad notesu, w którymmiał zapisane umówione spotkania i spoglądając na agenta.Zdawał się w ogóle niedostrzegać Nory.- Czemu pańskie nazwisko wydaje mi się znajome?- Miałem ju\ okazję pracować kiedyś w muzeum - odparł delikatnym tonemPendergast.- Dla kogo pan pracował?- Wydaje mi się, \e zrozumiał pan opacznie moje słowa.Powiedziałem, \epracowałem kiedyś w muzeum, nie dla niego.Brisbane machnął ręką.- Niewa\ne.Panie Pendergast, chciałbym tylko wyjaśnić, \e lubię spokojne poranki wmoim domu.Nie pojmuję, jakie niezwykle wydarzenia sprawiły, \e zostałem ściągnięty dopracy o tak bezbo\nej porze.- Zbrodnia nie śpi, panie Brisbane.Nora odniosła wra\enie, \e w głosie Pendergasta wychwyciła nutę sarkastycznejironii.Brisbane spojrzał na Norę, po czym znów odwrócił wzrok.- Doktor Kelly jest potrzebna tutaj.Chyba wyjaśniłem to panu dostatecznie wyrazniepodczas naszej ostatniej rozmowy telefonicznej.W normalnych okolicznościach muzeum z wielką chęcią dopomogłoby FBI, ale nie pojmuję, jak moglibyśmy wesprzeć was w tejszczególnej sprawie.Miast odpowiedzieć, Pendergast powiódł wzrokiem po znajdujących się za szkłemdrogich kamieniach.- Nie wiedziałem, \e słynny szafir Gwiazda Mogoła został wycofany z publicznejekspozycji.Bo to przecie\ jest Gwiazda Mogoła, czy\ nie?Brisbane poruszył się na siedzeniu.- Od czasu do czasu przenosimy i wymieniamy eksponaty, aby nasi goście mielimo\liwość zobaczyć inne rzeczy znajdujące się zwykle w magazynach.- A pan przechowuje niektóre z owych.dodatkowych eksponatów właśnie m, wswoim gabinecie.- Panie Pendergast, jak ju\ wspomniałem, nie widzę mo\liwości, abyśmy mogli panupomóc.- To była doprawdy niecodzienna zbrodnia.Pan posiada niezwykłe zasoby.A jachciałbym z nich skorzystać.- Czy zbrodnia, o której pan wspomniał, miała miejsce w muzeum?- Nie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum