[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Uwielbiał dominować podczasrozmowy, ale chciał sprawdzić, jakie wrażenie na tej dwójce wywrze opowieść Millera.- A więc jednak! - zawołał Monat, kiedy Joe skończył.- Faktycznie istnieje jakaś wieżanad polarnym morzem! - Cholera, pszeciesz chyba jaszno się wyrasiłem - odparł Joe.Sam zamierzał poświęcić co najmniej tydzień na wysłuchiwanie wszystkiego, co gościemieli do powiedzenia na swój temat.Potem planował poddać ich bardziej rygorystycznemuprzesłuchaniu.Dwa dni pózniej, kiedy statek rzucił kotwicę przy prawym brzegu w celu naładowaniaakumulatora, pomimo wybicia południa kamienie obfitości pozostały milczące i wygaszone.- Jezu Chryste! - zawołał Sam.- Kolejny meteoryt?Jednak nie sądził, aby tym razem był to powód awarii.Etyk powiedział mu, że wkosmosie zainstalowano urządzenia, które miały za zadanie bronić planety przed meteorami, ajednemu udało się przedostać tylko dlatego, że Tajemniczy Nieznajomy we właściwymmomencie unieruchomił system.Urządzenia nadal unosiły się w przestrzeni i wykonywałyswoją pracę.Jeśli jednak awaria nie została wywołana przez meteoryt, to co ją spowodowało?A może to kolejne uszkodzenie systemu Etyków? Wskrzeszenia ustały, co dowodziło,że mechanizm, który przekształcał ciepło rdzenia planety w energię elektryczną dostarczanądo kamieni, popsuł się i nie został naprawiony.Na szczęście kamienie obfitości zostałypołączone w sposób równoległy, a nie szeregowy.W przeciwnym razie wszyscy umarliby zgłodu, nie tylko mieszkańcy prawego brzegu Rzeki.Sam natychmiast polecił kontynuować rejs w górę rzeki.Gdy zbliżał się wieczór,rzucono kotwicę przy lewym brzegu.Jak można było oczekiwać, miejscowi nie wyrazilizgody na skorzystanie z kamienia obfitości.Rozpętała się gwałtowna walka, rzez, którą Samszczerze się brzydził.Jedną z ofiar był Frigate, zabity niewielką rakietą, którą odpalono zbrzegu.Następnie wygłodniali i zdesperowani mieszkańcy prawego brzegu przeprowadziliinwazję na lewy brzeg.Przybywali falami, których nie dało się powstrzymać.Zabijanietrwało dopóty, dopóki nie uznano, że na kamieniach wystarczy miejsca dla rogów obfitościtych, którzy przetrwali.Dopiero kiedy unoszące się na powierzchni wody zwłoki przestały blokować nurtRzeki, Clemens rozkazał ruszyć w dalszą drogę.Kilka dni pózniej urządził postój na tyledługi, aby znalezć nowych członków załogi na miejsce tych, którzy stracili życie w rzezi. CZZ TRZECIANa pokładzie Reksa:Nić rozsądku 6Burtonowi i pozostałym udało się dostać na pokład statku króla Jana dzięki Loghu iAlicji.Ich grupa podróżowała w górę Rzeki, aż w końcu dotarła do miejsca, w którym Rexzacumował, aby załoga zeszła na ląd i dokonała niezbędnych napraw.Obszar ten chwilowobył niezwykle zatłoczony ze względu na ciekawskich, którzy chcieli zobaczyć z bliskapotężną jednostkę, a także osoby, które miały ambicję zostać członkami załogi.Na pokładzierzeczywiście było kilka wolnych miejsc.Według plotek powodem takiego stanu rzeczy byłazbyt surowa reprymenda, jakiej kapitan udzielił sześciu marynarzom, którzy według niegozaniedbywali swoje obowiązki.Jednak wydawało się, że nie śpieszy mu się ze znalezieniemzastępstwa.Kiedy Jan zszedł na ląd, otaczało go dwunastu marynarzy, którzy robili mu miejscełokciami.Nie było tajemnicą, że kapitan gustuje w pięknych kobietach, dlatego Loghu,prześliczna blondynka ze starożytnego wschodniego Iranu, przeszła obok niego ubranajedynie w krótki kilt.Jan zatrzymał marynarzy i zaczął z nią rozmawiać.Po chwili zaprosił jąna wycieczkę po pokładzie.Chociaż nie powiedział tego wprost, liczył, że najdokładniejobejrzą jego apartament.Loghu roześmiała się i powiedziała, że może wejść na pokład, ale tylko pod warunkiem,że dołączą do niej jej przyjaciele.Co zaś się tyczy małego sam na sam, to obiecuje, że sięzastanowi, ale decyzję podejmie dopiero po obejrzeniu całego statku.Król Jan wyglądał na zawiedzionego, jednak po chwili się roześmiał i obiecał, żepokaże Loghu coś, czego większość ludzi nie miała okazji oglądać.Kobieta nie była głupia idoskonale rozumiała, co władca ma na myśli.A jednak wiedziała, jak ważne jest dostanie sięna pokład Reksa.W ten sposób Alicja, Burton, Kazz i Besst również zostali zaproszeni na wycieczkę.Burton był wściekły, gdyż nie chciał, aby Jan wysłuchał go tylko dlatego, że Loghuzachowa się jak dziwka.A jednak było to jedyne wyjście.Jego wcześniejsze deklaracje, żeznajdzie sposób na dostanie się na statek, niezależnie od przeciwności losu, okazały siępustosłowiem, imponującym, ale bezużytecznym.Nie istniała żadna inna droga, któramogłaby zagwarantować im więcej niż chwilowy pobyt na Reksie.Dlatego Loghu wybrała bardzo starą, lecz wciąż skuteczną metodę.Nie mówiąc tego wprost, zasugerowała, że może być zainteresowana dzieleniem łoża z Janem.Burtonowi to sięnie spodobało.Czuł się jak alfons, a poza tym irytowało go, że kobieta dokonała czegoś, cojemu się nie udało.Nie był jednak aż tak niezadowolony, jak byłby na Ziemi czy nawet tutajprzed laty.Ten świat pozwolił mu zobaczyć, do czego są zdolne kobiety, gdy pozbędą sięzahamowań i ograniczeń narzuconych przez ziemskie społeczeństwa.Kiedyś napisał: Kobiety na całym świecie są tym, czym uczynili je mężczyzni.Teraz wiedział, że mogła tobyć prawda w czasach wiktoriańskich, ale z pewnością nie obecnie.W drodze na statek Loghu przedstawiła pozostałych.Wszyscy poza Burtonem używaliswoich ziemskich imion [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum