[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Tylkoczy to dobre życie jest tak dobre jak to, które zapewniamy naszymkotom i psom? (Być może jest lepsze niż to w Smithfield, ale czy odrazu dobre?) Pozostaje jeszcze jedno pytanie: jakie dobre życie kończysię w wieku 12 lat? Bo w przeliczeniu na długość ludzkiego życia,zwierzęta trzymane na farmach takich jak ta należąca do Billa i Nicolettedożywają właśnie takiego wieku.Podobnie jak Nicolette jestem przekonany, że nasze wyboryżywieniowe mają znaczny wpływ na innych.Jeśli ktoś nie je mięsa,wspiera ideę wegetarianizmu.Jeśli taki ktoś wpłynie na innegoczłowieka, jego wkład w promocję tej idei zwiększy się dwukrotnie.Awpływ może mieć przecież znacznie większy zasięg.Publiczneznaczenie jedzenia jest najważniejsze, niezależnie od tego, jaką dietę sięwybierze.Decyzja o jedzeniu mięsa (nawet jeśli będzie to mięso odproducentów, którzy bardziej troszczą się o zwierzęta) zachęca ludziwokół do spożywania mięsa z ferm przemysłowych, choć może inaczejby tego nie zrobili.Co oznacza fakt, że liderzy ruchu promującego etyczne jedzenie mięsa , do których należą moi znajomi, czyli międzyinnymi Eric Schlosser i Michael Pollan, a także pracownicy fermzwiązanych z Niman Ranch, regularnie wyjmują pieniądze z portfela poto, by przekazać je fermom przemysłowym?7 Moim zdaniem oznacza to,że nie istnieje coś takiego jak  etyczny mięsożerca.Nawet najbardziejzagorzali obrońcy tej koncepcji nie są konsekwentni.Spotkałem bardzo wielu ludzi, których poruszały argumenty Erica i Michaela, nikt z nichnie je jednak wyłącznie mięsa produkowanego w miejscach takich jakNiman Ranch.Część z nich przeszła na wegetarianizm, część co jakiśczas kupuje mięso z ferm.Przekonanie, że jedzenie mięsa może być etyczne, ma swoichzwolenników, bo większość ludzi lubi myśleć, iż ich wybory są moralne.Wegetarianie tacy jak Nicolette pomagają mięsożercom zapomnieć oprawdziwym moralnym wyzwaniu, jakie wiąże się z jedzeniem mięsa.Dzisiejsi konserwatyści mieli kiedyś postępowe poglądy na temat prawczłowieka, dzieci, kobiet itd.(Kto był za półśrodkami w kwestiirozwiązania problemu niewolnictwa?) Dlaczego w sprawie jedzeniazwierząt mało kto ma tyle odwagi, by otwarcie odwoływać się do tego,co zostało naukowo udowodnione? Między ludzmi a zwierzętami jestwięcej podobieństw niż różnic.Zwierzęta to nasi  kuzyni , jak piszeRichard Dawkins.Stwierdzenie  jesz zwłoki , które bez wątpienia jestprawdziwe, uznaje się zwykle za przesadę.Ale to nie jest przesada.Nie ma nic niegrzecznego ani nietolerancyjnego w sugerowaniu, żenie powinniśmy płacić ludziom za wywoływanie u zwierząt poparzeńtrzeciego stopnia, za wyrywanie im jąder czy podrzynanie gardeł.Spójrzmy prawdzie w oczy: mięso pochodzi od zwierząt, które zginęłytylko po to, by ludzie mogli mieć chwilę przyjemności, a przed śmierciązostały okaleczone i poparzone.Czy wobec chwili przyjemności tenogrom cierpienia jest uzasadniony?On wie lepiejSzanuję poglądy ludzi, którzy z jakichś powodów decydują się nawykreślenie mięsa z jadłospisu.To właśnie powiedziałem Nicolette nanaszej pierwszej randce, kiedy dowiedziałem się, że jest wegetarianką.Powiedziałem:  Spoko.Szanuję to.Przez większość mojego dorosłego życia próbuję stworzyćalternatywę dla ferm przemysłowych.Temu służy moja praca w NimanRanch.Wiem, że nowoczesne przemysłowe metody produkcji mięsa,które weszły w życie w drugiej połowie XX wieku, stoją w sprzecznościz podstawowymi wartościami związanymi z humanitarnym traktowaniem zwierząt hodowlanych.W wielu kulturach od zawszepanowało przekonanie, że zwierzętom należy się szacunek za życia igodna śmierć.Dlatego dawni wyznawcy islamu i judaizmu, Indianie iczłonkowie innych społeczności mieli rytuały związane ze sposobemtraktowania i metodami uboju zwierząt przeznaczonych na mięso.Niestety menedżerowie porzucili przekonanie o tym, że zwierzętazasługują na szacunek i mają prawo do dobrego życia.Właśnie dlategojestem przeciwny temu, co dzieje się w dzisiejszych fermachprzemysłowych.Teraz wyjaśnię, dlaczego jestem za tradycyjnymi metodamihodowli.Jak już wspominałem, pochodzę z Minneapolis i jestem synemżydowskich imigrantów, którzy przyjechali do USA z Rosji i założyliosiedlowy sklepik Niman s Grocery.W tym biznesie najważniejszy byłklient.Znaliśmy ludzi z imienia i nazwiska.Niektórzy składalizamówienia telefonicznie, a my zawoziliśmy im zakupy do domu.Jakodziecko zajmowałem się właśnie dostawami.Chodziłem też z tatą natarg, pakowałem artykuły spożywcze, układałem towar na półkach irobiłem jeszcze wiele innych rzeczy.Moja mama, która równieżpracowała w sklepie, była świetną kucharką.Umiała zrobić coś zniczego.A używała oczywiście składników pochodzących z naszegospożywczaka.Jedzenie w moim domu traktowano jak coś wyjątkowego,coś, czego nie wolno było marnować.Nikt nie myślał o jedzeniu jak ozwykłym paliwie.Przygotowywaniu i spożywaniu posiłków poświęcałosię w moim domu dużo czasu i uwagi.To był rytuał.Po skończeniu 20 lat przyjechałem do Bolinas i kupiłem trochęziemi.Razem z moją ówczesną żoną przeznaczyliśmy sporą częśćdziałki na ogródek warzywny, posadziliśmy też parę drzew owocowych ikupiliśmy po kilka kóz, kurczaków i świń.Po raz pierwszy w życiupoczułem, że jedzenie jest owocem mojej pracy.To było niesamowiciesatysfakcjonujące.W tym okresie musiałem także przemyśleć sprawę jedzenia mięsa.%7łyłem w towarzystwie zwierząt i znałem każde z nich z osobna.Odbieranie im życia nie przychodziło mi łatwo.Pamiętam bezsenną nocpo dniu, w którym po raz pierwszy zabiłem prosię.Rozmyślałem nadtym, czy to, co zrobiłem, było w porządku.Po kilku tygodniach, w ciągu których ja, moja rodzina i przyjaciele jedliśmy mięso tej świni, dotarłodo mnie, że zwierzę zginęło w słusznej sprawie  dzięki niemumogliśmy cieszyć się pożywnymi, pysznymi posiłkami.Doszedłem downiosku, że dopóki będę zapewniał moim zwierzętom dobre życie iśmierć bez bólu i strachu, będę mógł żyć z hodowania świń na mięso.Oczywiście część ludzi nigdy nawet nie spróbuje zmierzyć się zfaktem, że produkty pochodzenia zwierzęcego (również jaja i nabiał) sąnaznaczone śmiercią.Większość konsumentów jest oderwana odrzeczywistości, kupuje przetworzone lub przynajmniej poćwiartowanemięso, ryby i sery w restauracjach czy supermarketach i nie zaprzątasobie głowy tym, skąd wzięły się te produkty.Tu leży problem.Dziękitemu przemysł mięsny zamienił tradycyjne metody hodowli drobiu ibydła na okrutny system uboju pozbawiony nadzoru społecznego.Małokto zdaje sobie sprawę z tego, jak wyglądają fermy od wewnątrz, więcniewielu konsumentów rozumie, co tam się naprawdę dzieje [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum