[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jednak tym razem był już lepiej przygotowany.Teraz dokładnie wiedział, czegoszuka, gdzie to znalezć i czego oczekiwać.Znał też teren.Tym razem walka rozegra się na jegoterytorium, a nie na ulicach Nowego Jorku.Rzucił okiem na Tori, siedzącą obok niego w pierwszej klasie samolotu.Przeglądałajakieś czasopismo i sączyła wino.Samolot jeszcze nie wystartował.Cole znał teżprzeciwników.Tori zauważyła, że Cole się jej przygląda.- Dlaczego się tak na mnie gapisz?- Musi być jakiś powód? - Cole uśmiechnął się i odwrócił wzrok.Znał przeciwników, ale nie znał ich motywacji.Był prawie pewien, że wie, kto jestprzyjacielem, a kto wrogiem, ale zawsze istniał cień niepewności.Mogło się zdarzyć, żepomylił się w swoich ocenach.Kątem oka znowu zerknął na Tori.- Przepraszam - zabrzmiał kobiecy głos.Cole miał miejsce przy przejściu i musiał przechylić się w stronę Tori, żeby kobietaniosąca dwie spore torby mogła go spokojnie minąć i przejść do głównej kabiny Boeinga 727.Tuż za kobietą szedł młody mężczyzna.Miał na sobie koszulę z emblematem klubu golfowego,wyhaftowanym nad kieszenią i wojskowe spodnie.Jedynym bagażem, jaki miał w ręku, byłniewielki marynarski worek.To ten sam młody człowiek przyglądał się im w poczekalni.Coleskinął mu głową kiedy przechodził przez pierwszą klasę w kierunku ogona samolotu.Mężczyzna odwzajemnił ukłon, starając się zrobić to w sposób jak najbardziej naturalny.- Po co lecimy do Los Angeles? - zapytała Tori, odkładając magazyn do przegrodyprzed pierwszym rzędem.- Jeszcze nie zdradziłeś mi swego sekretu. - Dowiesz się, kiedy już tam będziemy.Tori wzniosła oczy do nieba.Męczyła jata niepewność.- Myślę, że teraz mam prawo wiedzieć.Zostałam sponsorem tej wycieczki pierwsząklasą za trzy tysiące dolarów.- Tak, to ładnie z twojej strony.- Uśmiechnął się szeroko.- Ale cóż, jesteś bogata.Staćcię na to.- To nie ja jestem bogata, ale moja matka.- Bez przesady.- Cole dotknął jej diamentowej bransoletki.- Wątpię, czy NBC płaci cityle, żeby stać cię było na takie drobiazgi.A kiedy byliśmy na lunchu w  Broadway Diner ,miałaś na sobie inną bransoletkę, która wyglądała na jeszcze droższą.- Nie dostaję od matki ani grosza - odparła stanowczo Tori.- Ta biżuteria to prezenty.- Nie znam się na błyskotkach - przyznał Cole.- Ale te prezenty muszą być warte conajmniej dziesięć tysięcy dolarów.Tori wyglądała na wściekłą.Cole był świetny w odwracaniu kota ogonem.Wciążunikał odpowiedzi na jej pytania.- Masz z tym problem?- Nie, żaden problem.Po prostu spostrzeżenie.- Nie jestem bogata.- Ale będziesz.Machnęła ręką zrezygnowana.- Stać cię na bilety - powtórzył Cole z przekonaniem.- Takie jest moje spostrzeżenie.- Dlatego tu jestem, prawda? - zapytała Tori.- O czym ty mówisz?- Jestem tu, żeby ci zafundować wakacje, tak? W Los Angeles mamy przesiadkę, anaprawdę lecimy na Hawaje?- Nie na Hawaje, tylko na jedną z mało znanych wysepek na południe od Hawajów -drażnił się Cole.- Lata tam jeden samolot na tydzień.Chciałem być z tobą sam na sam, więcpomyślałem, że jak już się tam znajdziemy, nie uciekniesz tak łatwo ode mnie.- Jesteś niemożliwy.- Nie mogła powstrzymać się od uśmiechu.Cole spoważniał.- Tori, mogę ci obiecać jedno.Nie będziesz żałować, że ze mną pojechałaś.Owszem,przyznaję, że jednym z powodów, dla których cię zabrałem, jest fakt, że nie mam ani grosza.Wpadłem w tarapaty finansowe.Powinnaś to zrozumieć.- Spojrzał jej w oczy.- Ale, popierwsze, jak już ustaliliśmy, to dla ciebie drobnostka.A po drugie, pieniądze, które wydasz,będą niczym w porównaniu z tymi, które zarobisz.Przejdziesz do pierwszej ligi. Tori kiwnęła głową.Widziała upór w jego spojrzeniu.- W porządku.Młodzieniec, który śledził Cole a i Tori w drodze do mieszkania państwa Thomas przyOsiemdziesiątej Siódmej ulicy, a potem na lotnisko La Guardia, wrzucił swój marynarskiworek na półkę bagażową nad głową i zajął miejsce przy oknie, w kabinie drugiej klasy.Prawienatychmiast pojawił się tłusty mężczyzna w kowbojskim kapeluszu i zbyt obcisłych dżinsach,który usiadł na fotelu obok.- Jestem Haddy - przedstawił się.Młodzieniec założył ręce na piersi i zamknął oczy ignorując sąsiada.Nie miał ochotywdawać się w sześciogodzinną dyskusję z jakimś idiotą.William Seward będzie zadowolony.Cole Egan zrobił pierwszy ruch, a oni siedzą mu na ogonie.Stewardesa powiedziała przez głośniki, że prawie wszyscy pasażerowie już są napokładzie i za parę chwil drzwi zostaną zamknięte, a samolot wystartuje.Młodzieniec poczuł,że zaraz zaśnie.Nie dosypiał od chwili rozpoczęcia tej pracy i teraz nadarzyła się okazja donadrobienia zaległości.Samolot ruszył powoli w stronę pasa startowego.Było wczesne popołudnie.Wkrótceznajdzie się w słonecznym Los Angeles, gdzie temperatura dochodzi do trzydziestu stopniCelsjusza.Pasażerom przypomniano o przestawieniu zegarków o trzy godziny wstecz.Domłodzieńca z trudem docierał głos pilota, informującego o tych wszystkich nieważnychsprawach.Poczuł, że oczy same mu się zamykają.Cole patrzył przez szybę hali lotniska, jak samolot linii Continental podjeżdża na pas irozpędza się przed startem.Był to ten sam samolot, z którego wysiadł z Tori w ostatniej chwili,kiedy załoga już miała zamykać drzwi.Samolot oderwał się od ziemi i wzbił do góry.Coleuśmiechnął się, kiedy koła samolotu schowały się pod kadłub.Wyobraził sobie, w jaką panikęwpadnie młody człowiek w koszuli klubu golfowego, kiedy zauważy, że nie ma ich napokładzie.Cole zauważył go już wcześniej.Najpierw w  Kra Barze , kiedy grał w bilard zBennettem, a pózniej przed domem państwa Thomas.Cole zamyślił się.Ojciec zorganizował to wszystko z ogromną precyzją.Istniały dwiekopie filmu, a zatem miał dwie szanse rozegrania wszystkiego, jak należy.Jim Egan musiałzdawać sobie sprawę z tego, że pojawienie się pierwszej kasety spowoduje duże zamieszanie,dlatego nie tylko poprosił Bennetta o opiekę, ale przygotował też drugą kasetę i odpowiednio jązabezpieczył.Cole przeczesał dłonią włosy i patrzył, jak samolot wzbija się ponad chmury [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum



 

Centurion ARC Przestępczość młodych ludzi związana z agresją, Metogologia, Statystyka, Dane statystyczne
Z kielichem w dłoni, NAUKA RYSUNKU I MALARSTWA
N beast/lw/grief O fg
Wizytwka nad przyciskiem dzwonka gosia: illepaC wypisane
MB (Lab) - Różne ściągi, tworzywa sztuczne
Link