[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Dla jego dobra zgodziłabym się na wiele upokorzeń  lecz żadnych więcej z pańskiej strony. Czy nie lękasz się stawiać mi czoła w taki sposób?  zapytał. Czy nie wiesz, jak dużąmam nad tobą moc?Milczała.Pragnęła odejść, ale obawiała się, że poszedłby za nią tam, gdzie byłaby mniejnarażona na to, że ktoś może przeszkodzić, nizli tutaj, nieopodal sieci rybackich, które odpływz każdą chwilą odsłaniał coraz bardziej, a słupy, do których były przytwierdzone, wystawały czarnecoraz wyżej ponad wodę.Pan Donne położył dłonie na jej ramionach, które trzymała przed sobą; dłonie miała ciasnosplecione. Poproś, bym pozwolił ci odejść  rzekł. Uczynię to, jeżeli mnie poprosisz. Była w nimduża zawziętość i namiętność, i zdecydowanie.Gwałtowność tego czynu zaskoczyła Ruth,a bolesny, ciasny uścisk sprawił, że prawie krzyknęła.Lecz była zupełnie nieruchoma i milcząca. Poproś  rzekł, potrząsając nią delikatnie.Nie odzywała się.Jej oczy, wpatrzone w dalekiewybrzeże, z wolna napełniały się łzami.Nagle poprzez mgłę, która ich przysłaniała, rozbłysłoświatło i zamknięte usta się rozchyliły.Dostrzegła w oddali coś, co dało jej nadzieję. To Stephen Bromley  oznajmiła. Idzie do swych sieci.Mówią, że to człowiek bardzogrozny i gwałtowny, lecz on mnie ochroni. Ty uparte, harde stworzenie!  rzekł pan Donne, zwalniając uścisk. Zapominasz, żejedno moje słowo mogłoby wyprowadzić z błędu tych wszystkich poczciwych mieszkańcówEccleston; a gdybym powiedział choćby odrobinę, natychmiast by cię odrzucili.A zatem!  ciągnął czy pojmujesz, jak ogromną mam nad tobą moc? Pan i panna Benson wiedzą o wszystkim  nie odrzucili mnie  wysapała Ruth. Och, dladobra Leonarda nie postąpiłby pan tak okrutnie! Więc i ty nie bądz wobec niego okrutna  wobec mnie.Pomyśl raz jeszcze! Pomyślałam raz jeszcze  odrzekła uroczyście. Aby ocalić Leonarda od wstydu i udrękipłynących z poznania mej hańby, położyłabym się i umarła.Och! Być może byłoby to dla niegonajlepsze  dla mnie, gdyby to było możliwe; moja śmierć przyniosłaby bezbolesny żal  leczprawdziwe okrucieństwo wyrządziłabym mu powracając do grzechu.Być może łzy zmyją błędymej młodości  już raz podobnie się zdarzyło, kiedy łagodny, błogosławiony Chrystus był na ziemi;lecz gdybym teraz z rozmysłem skierowała się ku winie, tak jak pan tego chce ode mnie, jakżemogłabym uczyć Leonarda o świętej woli Bożej? Już prędzej wolałabym, ażeby się dowiedziało mym dawnym grzechu, niż gdyby usłyszał o okropnej deprawacji, jaką byłoby życie pozbawionewszelkiej bojazni Bożej, którego pan dla mnie chce&  przemowę jej przerywał szloch.Jakikolwiek przeznaczono mi wyrok& Bóg jest sprawiedliwy& oddaję się w Jego ręce.OcalęLeonarda ode złego.Złem byłoby dla niego, gdybym zamieszkała z panem.Pierwej pozwolę muumrzeć!  Wzniosła oczy ku niebu i złożyła, i splotła ciasno dłonie.Potem rzekła:  Dość mnie jużpan upokorzył.Teraz pana opuszczę.Odwróciła się zdecydowanie.Ciemny, szary rybak był tuż blisko.Pan Donne założyłramiona i zacisnął zęby, i patrzył za nią. Jakże dostojny jest jej chód! Jak majestatyczne i wdzięczne były wszystkie jej pozy!Myśli, że pokrzyżowała teraz me szyki.Spróbujemy czegoś jeszcze i podniesiemy stawkę.Rozplótł ramiona i podążył za nią.Dogonił ją, ponieważ jej piękny chód był obecnie chwiejnyi niepewny.Mechanizm zegarowy, który wprawiał ją w ruch, prędko opadał z sił. Ruth!  rzekł, doganiając ją. Wysłuchasz mnie raz jeszcze.A jakże, obejrzyj się! Twójrybak jest niedaleko.Może mnie usłyszeć, jeżeli zechce  usłyszeć, jak tryumfujesz.Przychodzęzaproponować ci małżeństwo, Ruth; niechże się dzieje, co chce ty musisz być moja.Nie  musiszmnie wysłuchać.Będę trzymał tę dłoń dopóty, dopóki mnie nie wysłuchasz.Jutro pomówię z kimtylko chcesz w Eccleston  z panem Bradshawem; panem&  mam na myśli tego małego pastora.Możemy sprawić, że dotrzymanie naszej tajemnicy będzie dlań warte zachodu i nikt nie musiwiedzieć niczego poza tym, iż naprawdę jesteś panią Denbigh.Leonard zachowa to nazwisko, leczpod każdym innym względem będzie traktowany jak mój syn.Zadbam o to, ażeby najwznioślejsze ścieżki stanęły przed nim otworem!Spojrzał na jej uroczą twarz, licząc, iż ujrzy ją jaśniejącą nagłą radością; tymczasemprzeciwnie, głowę miała ciężko zwieszoną. Nie mogę  rzekła; głos jej był blady i cichy. Wydaje ci się to zbyt nagłe, najdroższa moja.Lecz bądz spokojna.Wszystko będziezałatwione bez trudu.Pozostaw to mnie. Nie mogę  odparła, wyrazniej i głośniej, choć nadal bardzo cicho. Jakże to! Dlaczegóż u licha tak mówisz?  zapytał, a w obecnym nastroju każdepowtórzenie podobnych słów wprawiało go w rozdrażnienie. Nie kocham pana.Kiedyś kochałam.Niech pan nie mówi, że wówczas go nie kochałam;lecz teraz nie kocham.Nigdy nie mogłabym pana na powrót pokochać.Wszystko, co pan mówiłi czynił, odkąd przyjechał pan z panem Bradshawem do Abermouth, sprawiło jedynie, iż jęłam sięzastanawiać, jakże ja kiedykolwiek mogłam pana kochać.Dzieli nas ogromna przepaść.Czas, któryprzygniótł me życie niczym piętno z rozżarzonego żelaza i naznaczył na zawsze, był dla pananiczym.Mówił pan o tym bez żadnego żalu w głosie  żadnego cienia, który przyćmiłby pogodę napańskiej twarzy; na sumieniu pańskim nie pozostawił on żadnej świadomości grzechu, tymczasemmnie nawiedza nieustannie; a jednak mogłabym się usprawiedliwić, mówiąc, że byłamnieświadomym dzieckiem& lecz usprawiedliwiać się nie będę, bo Bóg wszystko wie& Ale toledwie jedna cząstka z ogromu dzielących nas różnic& Masz na myśli to, że nie jestem święty  rzekł, zniecierpliwiony jej przemową.Przyznaję.Lecz ludzie, którzy nie są świętymi, nie raz okazywali się już dobrymi mężami.No, niepozwólże, aby jakaś chorobliwa, nadwerężona sumienność zakłócała namacalne szczęście szczęście zarówno twoje, jak i moje  bo pewien jestem, że potrafię cię uszczęśliwić  ba! i do tegosprawić, że mnie pokochasz wbrew swej uroczej przekorze.Kocham cię tak bardzo, że muszęzdobyć twą miłość.Ponadto są w tym wszystkim i korzyści dla Leonarda, które możesz dlańzdobyć w sposób zupełnie święty i prawy.Stanęła bardzo wyprostowana [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum