[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jimmy rzucił okiem na swoją ranną siostrę jęczącą na schodach.Widocznie uznał, że nie zdoła jejpomóc, bo przestał się nią interesować.375Znów utkwił wzrok w Jane. Mam już dość kręcenia się w kółko!  warknął. Gadaj, gdzie ona jest!Pokręciła głową widząc wirujące czarne plamy. Nie wiem, o kim mówisz, Jimmy. Gadaj, kurwa, gdzie ona jest?! Kto?Jej odpowiedz go rozwścieczyła.Bez ostrzeżenia strzelił tuż nad głową Josephine. Medea!  ryknął. Wiem, że wróciła! Wiem, że skontaktowałaby się z tobą.Mów, gdzie jest!Szokująca myśl sprawiła, że jej umysł ponownie stał się czysty.Mimo bólu i mdłości Jane skupiłacałą uwagę na Jimmym. Medea nie żyje  odpowiedziała. Kłamiesz! %7łyje! Dobrze o tym wiem! Nadeszła chwila zapłaty! Za zabicie Bradleya? Nie miała wyboru. Ja też go nie mam  powiedział, przykładając lufę do skroni Josephine.Jane zrozumiała, że jestgotów nacisnąć spust. Jeśli Medea nie zjawi się, by uratować córkę, może przyjedzie na pogrzeb.Nagle z ciemności dobiegł głos: Tutaj jestem, Jimmy! Zamarł, spoglądając w kierunku drzew. Medea? Pojechała za nimi.Wyszła spomiędzy drzew.Szła bez wahania, bez śladu lęku.Jak lwica nadchodząca, by ratowaćswoje młode.Kro-376czyła do walki ze złowrogą determinacją.Zatrzymała się w odległości zaledwie kilku metrów odJimmy'ego. Chciałeś mnie.Wypuść moją córkę. Nie zmieniłaś się  mruknął z podziwem. Minęło tyle lat, a ty jesteś taka jak kiedyś. Ty też się nie zmieniłeś, Jimmy  odpowiedziała bez cienia ironii.  Byłaś jedyną której pragnął, jedyną której nie mógł mieć. Bradley nie żyje, po co to robisz? Dla siebie, żeby ci odpłacić. Znów przycisnął lufę do skroni Josephine.Jane dostrzegła strachw oczach Medei.Jeśli ta kobieta odczuwa lęk, nie o siebie się boi, lecz o córkę.Josephine byłakluczem do zniszczenia Medei. Nie chcesz mojej córki, Jimmy.Chcesz mnie  powiedziała opanowanym głosem, ukrywającstrach pod chłodną pogardą. Porwałeś ją z mojego powodu.Z mojego powodu bawisz się wkotka i myszkę z policją.Przyszłam, skoro tego chcesz.Wypuść ją a będę twoja. Doprawdy?  Odepchnął Josephine, która pokuśtykała na bok.Wycelował w Medeę, lecznawet wtedy udało jej się zachować spokój.Spojrzała kątem oka na Jane, dając do zrozumienia, żema jego pełną uwagę.%7łe reszta należy do niej.Zrobiła krok w kierunku Jimmy'ego, w stronęwycelowanej w nią lufy.Jej głos stał się delikatny, nawet uwodzicielski. Pragnąłeś mnie tak jak Bradley, prawda? Dostrzegłam to w twoich oczach, kiedy się poznaliśmy.Wiedziałam, co chcesz ze mną zrobić.To samo, co zrobiłeś tamtym.Czy377pieprzyłeś je, gdy jeszcze żyły, Jimmy? A może zaczekałeś, aż będą martwe? Takie lubisznajbardziej, prawda? Zimne, martwe i twoje na wieki.Nie odpowiedział, patrząc, jak się zbliża.Jak nęci go intrygującymi możliwościami.Tropili ją zBradleyem przez wiele lat i teraz wpadła w jego ręce.Będzie jego i tylko jego.Pistolet leżał na ziemi zaledwie kilkanaście centymetrów od Jane.Pochyliła się, analizując wmyślach swoje ruchy.Rzuci się na ziemię, chwyci broń i wystrzeli.Będzie musiała zrobić to lewąręką.Zdoła oddać jeden, najwyżej dwa strzały, zanim Jimmy odpowie ogniem.Niezależnie od tego,jak będę szybka, nie zdołam zdjąć go na czas.Jedna z nas zginie tej nocy.Medea albo ja.Medea nadal zbliżała się do Jimmy'ego. Tropiłeś mnie przez te wszystkie lata  ciągnęła cicho. Oto jestem.Wiem, że nie chcesz tegoskończyć tutaj i teraz, prawda? Nie chcesz, żeby polowanie się skończyło. Mylisz się. Uniósł pistolet.Medea zamarła.Przez całe życie uciekała przed takimzakończeniem.Zakończeniem, któremu nie mogła zapobiec błaganiem ani uwodzeniem.Gdybyzrozumiała jego sposób myślenia, mogłaby zapanować nad potworem.Teraz pojęła swój błąd.Nie chodzi o to, czego chcę  powiedział Jimmy. Kazano mi zakończyć sprawę i zamierzam tozrobić. Napiął mięśnie przedramienia, przygotowując się do oddania strzału.Jane skoczyła po broń, lecz zanim zdążyła zacisnąć lewą dłoń na rękojeści, usłyszała strzał.Odwróciła się i zobaczyła wszystko w zwolnionym tempie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum