[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Towłaśnie dlatego, że przedtem o tym nie pomyślała, jej ramiona okryte cienką koszulą marzły tej nocy, a zimnoprzenikało do szpiku kości.Wstała i zaczęła chodzić wzdłuż wybrzeża.Powietrzebyło kryształowo czyste i uśpiona wyspa oddychała głęboko.Szum wiatru mieszał się z oddechami ludzi, szczekaniemfok i pluskiem fal.Oddalając się od obozowiska, oświetlonego latarnią z rogową szybką, skierowała się w stronę innego światła, migoczącego między drzewami i rzucającego blask na większąplażę.Powiedziano jej, że na wyspie znajdowała się  śpiewająca plaża"; było ją słychać, kiedy wiatr wiał z pewnego,ściśle określonego kierunku.Brzmiało to jak delikatna melodia albo kroki zbliżającej się armii.Czy to właśnie słyszała?Czy może jej się tylko tak zdawało? A może dochodził doniej odgłos łodzi Indian ścigających zbiegów, którzy schronili się na wyspach rozsianych po zatoce?Zwiatło, które widziała przed sobą, nie było złudzeniem,tylko jasnością długiej czerwcowej nocy, powoli zanikającąi rozpościerającą nad ziemią przezroczysty, zielonkawydach.Plażę zajęła kolonia fok.Największe samce, nazywanepanami plaży, stały na ogonach jak monolity skierowanew stronę lśniącego morza, wypatrując nie wiadomo czego,a samice, mniejsze od nich i ciemniejsze, ułożyły się w pobliżu nich.Spokojne zwierzęta były poruszone obecnościąludzi na tym chronionym terenie, którego czuły się odwiecznymi władcami.Foki wzbudzały litość i sympatię.Angelika, nie chcąc ich przestraszyć, poszła brzegiem lasu,odprowadzana spojrzeniem wielkich, wąsatych samców.W ubiegłym wieku pewien podróżnik w ten sposób opisałfoki:  Głowy ich są zbudowane podobnie jak głowa psa,tylko bez uszu, a futro ma kolor brązowego habitu zakonówżebraczych, takiego, jaki noszą u nas franciszkanie".Kiedy Angelika w dzieciństwie czytała ten opis, marzyła241 o podróży do Ameryki.I oto była tu, na tej zagubionejplaży, jako dojrzała kobieta, a nie marzycielska i egzaltowana dziewczynka z zamku Monteloup.Ale mimo tomiała wrażenie, że się niewiele zmieniła.Wszystko w nasjest powiedziane od najwcześniejszej młodości.Zmieniasię tylko ten, kto wypiera się samego siebie.Co to właściwie znaczy: wyprzeć się samego siebie? Jof-frey nigdy się siebie nie wyparł.Angelika skrzyżowała ramiona na piersi i rozcierała ręce,żeby się trochę rozgrzać.Ostatniej nocy była na statkuZłotej Brody i Colin wziął ją w ramiona.Jeszcze terazzadrżała na to wspomnienie.Cała ta historia wydawała jejsię niepokojącym snem, który należało zapomnieć, zatrzeć.Na końcu plaży leżał szkielet wieloryba, tworzący w rozświetlonej nocy makabryczną architekturę, las kości o perłowym połysku.Przez klatkę z wielkimi łukami żeber widaćbyło gwiazdy, jakby narysowane kredą na nocnym niebie.Angelikę przeszedł dreszcz przerażenia.W tym momencie podeszła do niej jakaś kobieta; w mlecznym świetle wydawała się bardzo blada. Zimno ci, siostro  powiedziała łagodnym głosem.Proszę, wez mój płaszcz.Oddasz mi go o wschodzie słońca.Angelika nigdy nie słyszała, żeby obca osoba zwracałasię do niej  siostro".Zdziwiona, przyglądała się kobiecie,zastanawiając się, czy na pewno jest żywą istotą. Ale czy tobie, pani, nie będzie zimno? Przykryję się płaszczem mojego męża odpowiedziała nieznajoma z miłym uśmiechem.I dodała, kładąc rękę na czole Angeliki: Niech cię Bóg błogosławi.Kiedy Angelika wróciła do obozowiska, zobaczyła JackaMerwina: siedział na skale, jakby na kogoś czatował.%7łeglarz intrygował ją coraz bardziej.Rano, gdy ujrzałago po raz pierwszy, wydał się jej zwykłym, gburowatymmarynarzem.Teraz jednak dostrzegała w nim niezwykłegoczłowieka, jednego z tych, którzy uciekają na dalekie morza.Nie poruszał się, nie żuł nawet swojego ulubionego tytoniu;emanowała z niego niepokojąca samotność. On jest z pewnością byłym piratem  pomyślała An-242 gelika  może nawet szlachetnego pochodzenia.Człowiekzmęczony zbrodniami, pragnący zapomnieć i zostać zapomniany przez swoich niebezpiecznych towarzyszy.Czy ichwypatruje, czy się ich obawia, czy może szuka, ściganywyrzutami sumienia albo strachem? A może jest młodszymsynem starego angielskiego rodu; wybrał awanturnicze życie,mając nadzieję, że uczynił z niego księcia? A potem zniechęcony towarzystwem, z jakim zetknął się na statkach,postanowił wszystko rzucić i powrócić do samotności namorza.Musiał też przeżyć jakiś zawód miłosny.Czujęintuicyjnie, że nienawidzi kobiet."Wyglądał jak skamieniały.Zdawało się, że dusza opuściłaciało, zostawiła je jak puste opakowanie i poszła błąkać sięw zaświatach.Co słyszał, co widział w tym dziwnym stanie?Może indiańskie kanoe podpływające do wyspy?To była dziwna noc, pełna nieokreślonych grózb, poetyckich i czułych zaklęć, a być może też złych czarów.Angelika postanowiła wyrwać Jacka z tego dziwnegoletargu, który ją przerażał. Piękna noc, prawda, panie Merwin?  odezwała sięgłośno. Nastraja do rozmyślań.Czy Merwin spał? Miał oczy otwarte, ale zrenice byłyponure i nieruchome.Po kilku sekundach odwrócił głowęw jej stronę. Fascynuje mnie piękno tego kraju  podjęła Angelika, czując niepowstrzymaną potrzebę porozumienia sięz nim. Można swobodnie oddychać.Nie wiem, jak towyrazić.jest tu coś nieznanego, czego nie znajdzie sięw Europie, trudnego do określenia.Odkrywa się to dopiero po przybyciu na tę ziemię.Coś tajemniczego i upajającego, co mogłabym nazwać samą istotą wolności [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum