[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Ale zyskali coś - ważne, wyczyszczone paszporty ipieniądze, dzięki Hawkinsowi.Sattva miała rację.Byłniesamowitym człowiekiem.Spojrzała na zegarek, piękne,ozdobne, staromodne cacko, przekazywane z pokolenia napokolenie, wyśmiewane i nazywane głupotą przez jej braci, gdybyli nastolatkami.Mieli rację - zegarek był głupi.Tylkopodawał czas.Ich zegarki robiły wszystko oprócz gotowaniaobiadów, aczkolwiek za pomocą tych zegarków mogli wysłaćsygnał do rozpoczęcia gotowania.Ale przynajmniej dzięki swojemu filigranowemu291 zegarkowi i mapie ustaliła, iż Jehu musiał zwolnić po tym, jakzasnęła.Może próbował zrobić na niej wrażenie.Potem uderzyła ją myśl, że jej ojciec nie żyje.Opuściła mapę i patrzyła niewidzącym wzrokiem.Poprzedniej nocy całymi godzinami rozmyślała o jegośmierci.Znowu wspominała jasne gwiazdy okolone czarnymigórami, słyszała szuranie buciorów i nieustanne stukanie jejlaski na szlaku.Jej bracia.Czy byli zdolni do morderstwa?Ojcobójstwa?Jak taka myśl mogła w ogóle przyjść jej do głowy?Usprawiedliwiliby eksperymenty, które pozwoliłyby imdyskretnie zaspokoić potrzeby materialne, o ileż bardziejwyrafinowane niż potrzeby Lynn: ten absolutnie niezbędny domz chłodnej stali i szkła na Black Point, gdzie monstrualne falepodmywały klif.To było w stylu Jamesa.Samuel wolałzaawansowany technologicznie kompleks w górach z widokiemna połowę wyspy i bezmiar błękitnego Pacyfiku.Ale te domybyły tylko wierzchołkiem góry lodowej.Obaj wierzyli, żezasługują nie tylko na nie, ale na dodatkowe adresy wstrategicznych miejscach na świecie.Nie można było jechać doBerlina, Londynu czy Perth w interesach, a potem męczyć sięnawet w najlepszych, oferujących najlepsze rozrywki hotelach.Poza tym hotele nie były bezpieczne.Dodajmy do tegoosobistych krawców, żony jak z żurnala, rozpieszczone dzieci,personel i ochronę, i nieujawnione luksusy - łatwo byłozrozumieć, dlaczego tak zawzięcie bronili swoich stołków.Lynn starała się zapomnieć o emocjach.Chociażporóżniła się z ojcem, zawsze była z nim bardziej związana niżblizniacy.Zanim ponownie się ożenił, zabierał ją ze sobąwszędzie w podróże służbowe.Pamiętała jak przez mgłę Luwr,śnieg za oknem pociągu, kiedy mknęli przez Szwajcarię, strome,ekscytujące zejście do Rio.Ale jeszcze lepiej pamiętała zabawyw domu i ból, jaki musiał czuć po utracie ukochanej żony, kiedycałymi dniami przesiadywał na lanai i wpatrywał się w ocean.292 Jego drugie małżeństwo było inne.Bardziej przypominałosojusz.Doprowadziło do stworzenia dwóch wojownikówInterspace.Obaj zostali prawnikami.Próbowała odrzucić tę okropną myśl, ale bezskutecznie.Miała nadzieję, że myśl zniknie jak nocny koszmar za dnia, aleona nabierała coraz większego sensu.Jeśli Samuel i James zabiliojca, zabicie przyrodniej siostry byłoby dla nich o wielełatwiejsze.Może myśleli, że ją zabili, a może zorientowali się,że jeszcze nie udało im się tego dokonać.Zadrżała w ciepłym słońcu, jeszcze raz złożyła mapę iwstała.Chciała zobaczyć, co jeszcze kryje plecak.Można byłoprzyjąć za pewnik, że dzieciaki, które stały wokół niej i patrzyływyczekująco, natychmiast by jej to zabrały i uciekły.Zaczęła iśćz powrotem do samochodu.Postanowiła, że tam będzie oglądałamapę, przynajmniej do powrotu Jehu.Prawdopodobnie zboczyłz drogi w trakcie jazdy, bo patrzył na nią w lusterku.Dzieciposzły w ślad za Lynn, paplając między sobą i wyciągającrączki.Co z Jehu? Czy był tam tylko na skutek zbieguokoliczności? W jego obecności nie mogła wypytać Akamu -należał do ludzi, którzy sprzedaliby wszystko, włącznie zinformacją.Nie powinna była pozwolić, żeby Akamu oddalił sięw jego towarzystwie.Ale zabójcy nasłani przez jej braci reprezentowalibyznacznie wyższą klasę.Lynn pomyślała jeszcze, gdy Jehupojawił się w drzwiach szarego budynku, energiczniewymachując ramionami, zapewne pokrzepiony ryżem iuśmiechnięty, że profesjonalny zabójca nie wyglądałby natakiego głupka.Jehu zszedł po schodkach i w drzwiach stanąłAkamu, przeciągał się i szczerzył zęby w uśmiechu jak jegokompan.*Jehu chciał zabrać Lynn i Akamu do Hiltona wKathmandu, ale ona uparła się, żeby ich wysadził w środku293 miasta.Zapłaciła mu i, gdy tylko jego samochód zniknął zarogiem, pogoniła Akamu przez labirynt uliczek.Zmierzchało.Akamu znowu jęczał, że coś by zjadł.Niebyło w tym nic dziwnego, zważywszy na jego imponującąposturę.Ludzie siedzieli na chodnikach i mieli towary rozłożonena kocach.- Poproszę ten - powiedział Akamu, pokazując grubotkany, wełniany kapelusz.- Pózniej - powiedziała Lynn, ale zatrzymała się,rozdrażniona, podczas gdy Akamu uiszczał zapłatę.- Skąd masz te pieniądze? - zapytała go.Akamu tylko się uśmiechnął.- Nie musisz im płacić tyle, ile żądają - powiedziała.- Myślałem, że się śpieszymy - odparł, naciągająckapelusz na uszy.- A w ogóle to dokąd się wybieramy?- Nie jestem pewna - rzekła.- Musimy odpocząć,pogadać i podjąć decyzję.- Przynajmniej nikt tutaj za nimi niepójdzie.A może jednak? Jeśli wzięli pod uwagę rozumowanieSattvy, to było najbardziej sensowne miejsce.Gdzie się ukryć? Zerknęła na Akamu, który wydawał siępochłonięty widokami i dzwiękami.Zauważyła, że wciążjeszcze był dość dziecinny, by spoglądać tęsknie na ciemnedrzwi wirtualnych pałaców, o niewątpliwie niskiejrozdzielczości, przed którymi chłopcy w jego wieku oferowaliusługi erotyczne i narkotyki.Ale nic nie mówił, tylko szedłdalej.Może rzeczywistość była odrobinę bardziej interesującaniż dawniej.Gdzie?- Akamu, od jak dawna wiesz, że jesteś klonem? -zapytała [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum