[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Stamtąd przyjdą ich wojska - powiedziała.- Uderzą naGalatę i wezmą ją.Wtedy zaatakują ten most i ojciec wyjdzie im naprzeciw z cesarką armią i strażą wareską, a mywszystkie będziemy się temu przyglądać i machać jedwabnymi chusteczkami, bo my, głupie kobiety, nie potrafimy niczego więcej.A potem zawrą pokój i wydadzą mnie za kogoś147 odpowiednio wysoko urodzonego, choćby był nie wiedzieć jakstary i paskudny.-Narzekałaś, że nie masz męża  powiedziałam - Teraznarzekasz, że będziesz go miała.-Raz na odmianę chciałabym mieć jakiś wybór,-Rozumiem to.-Naprawdę? - Odwróciła się do mnie. Wyszłaś za bła-zna.-Tak.- Czy to był twój wybór, czy twoich rodziców?-Matka umarła, wydając mnie na świat.Ojciec zmarł,kiedy miałam trzynaście lat.Sama zawarłam małżeństwo.-Wybrałaś sobie za męża błazna - powiedziała, zastana-wiając się.- Musisz go kochać.-Tak, kocham go, szlachetna pani.-Kocham pewnego mężczyznę! - nagle wybuchła.-To dobrze, pani.-Ale siedzi w więzieniu.-To niefortunne.-1jest żonaty.-A to głupie.Podeszła do mnie, unosząc rękę.Rodzinne obciążenie,pomyślałam, czekając na policzek, ale się powstrzymała.- Głupie, prawda? - westchnęła.Ręka jej opadła.-Wybacz, szlachetna pani, ale zadaniem błazna jest mówićprawdę.To dlatego ludzie nas trzymają.-Ciebie trzymała moja matka  zauważyła.-Do dzisiejszego przedpołudnia - odparłam.Teraz niejestem tak pewna statusu błazna cesarzowej.148 -Pozwolisz, że cię zatrzymam? - spytała.-Pani, to poważna odpowiedzialność utrzymywać błazna.Musisz mnie karmić, ubierać i pozwolić, że będę z ciebiekpiła kilka razy dziennie.-Aż tyle? Ale wytłumacz mi, co dostanę w zamian zaprzyjęcie tych obowiązków.-Kogoś, z kim będziesz mogła porozmawiać - odparłam poprostu.-Jak z siostrą! - wykrzyknęła.Twarz jej się rozjaśniła.-Tylko że z miłą siostrą, jaka powinna być prawdziwasiostra.-Jeśli sobie życzysz.Ja nigdy nie miałam siostry.Ale będętaka, jaką mnie zapragniesz.-Dobrze! - zawołała, klaszcząc w ręce.- Będziesz moimbłaznem.Irena i Anna nie mają błaznów.Ale będą mi za-zdrościć, kiedy zobaczą mnie z tobą! Chodz, powinnyśmypokazać się publicznie.Będziesz mi towarzyszyć w czasierozdawania jałmużny i odwiedzin więzniów.Każpokojówce sprowadzić powóz.-Bardzo dobrze, szlachetna pani - odparłam, składającukłon.Trzeba długich przygotowań całego zespołu sług i nie-wolników, aby dama o pozycji Eudoksji mogła rozwinąćskrzydła dobroczynności.Poza woznicą towarzyszył jej od-działek straży cesarskiej, a także odpowiedzialna za makijaż ifryzurę pokojówka.Za nami ruszył konwój trzech wozówwypakowanych chlebem i innymi wiktuałami.Jałmużnę roz-dawało kilku służących.Prócz nich towarzyszył nam takżeherold, którego jedynym zadaniem było wychwalać podniebiosa wspaniałomyślność szlachetnie urodzonej, tak aby149 wszyscy w promieniu paru mil dowiedzieli się o jej prawości iskromności.A dodatkiem do tego wszystkiego byłam ja.Siedziałam obok i udawałam, że chłonę jej paplaninę.Przejechaliśmy ulicę Mesę.Ludzie usuwali się na bok, że-byśmy ich nie stratowali.Kiedy przystawaliśmy, błyskawicz-nie się gromadzili, porywając rzucaną z wozów żywność.Zauważyłam, że większość trafiała w łapy podejrzanie wy-glądających typów, kosztem tych, którzy wyglądali na potrze-bujących.Widziałam też dobrze ubrane kobiety, wyrywającesobie worki z fasolą i mąką.Doprawdy nie wyglądały na bie-daczki.Spod płaszczy wystawały im rękawy jedwabnych sukni,a buty miały pierwszej jakości.Zaczął się czas chomikowania.Postanowiłam nie zwracać na to uwagi Eudoksji.Byłazajęta pławieniem się we własnym słońcu, nie zważając naostrzegawcze sygnały wokół niej.Pierwszy raz zastanowiłamsię, jak podczas oblężenia będę znosić ciążę.Tak się tymidwiema kwestiami przejmowałam, że nie pomyślałam, jakjedna wpłynie na drugą.Nagle chomikowanie żywności wy-dało mi się dowodem przezorności, biorąc pod uwagę mójprzyszły apetyt i możliwości jego zaspokojenia w warunkachwojennych.Pogładziłam się po brzuchu, pocieszając maleń-stwo, i z powrotem skupiłam uwagę na Eudoksji.-Oni naprawdę mnie uwielbiają - westchnęła wniebo-wzięta, kiedy herold dyrygował wiwatami tłumu.- Zoba-czysz, będę najbardziej kochaną cesarzową w historii.-Cesarzową? Jak zamierzasz nią zostać? - spytałam.-Mamwrażenie, że kolejka przed tobą jest dość długa.-Trzyosobowa - zakwiliła radośnie.- Ale tajemnica zo-stania cesarzową polega na posiadaniu cesarza za męża.150 -Obie twoje siostry są żonami dowódców wojskowych wytknęłam jej.- Ty nie tylko nie jesteś mężatką, alerozwiodłaś się z mężem w atmosferze skandalu.-Był chamem.Jedyna różnica między pójściem z nim dołóżka a gwałtem to.nie było żadnej.Kto może mieć domnie pretensje, że szukałam czułości gdzie indziej?-Kościół.Rodzina.Całe cesarstwo.Królestwo, któregowładcę poślubiłaś.-Był władcą Serbów  roześmiała się. To takie śmiesznemałe królestwo, pozbawione moralności i dobrych manier.Byłam szczęśliwa, że się stamtąd wyrwałam.-A jednak pozostajesz niezamężna.Jak uda ci się zostaćcesarzową? Przeraża cię byle kuksaniec matki.-Ale ja ją przeżyję, sama się przekonasz - oświadczyła.-Nawet takie twarde sztuki jak moja matka muszą kiedyśumrzeć, a jest stara i już nie młodnieje, choćby nałożyła niewiem ile różu na ten sflaczały worek, który nazywa twarzą.-A twoje siostry?-Irena jest w niełasce, od kiedy jej mąż przeżył wypadek,ale załatwił sobie nogę.Mężczyzni w całym cesarstwie sągotowi umrzeć dla mojej rodziny, tylko on nie.Po wszeczasy utracił szansę na koronę.-Jak załatwił sobie nogę?- Fakt, wtedy cię tutaj nie było.To naprawdę było strasznie zabawne.Podłoga pod łożem taty spróchniała czy coś.Michał przechodził obok i wszystko się pod nim zapadło.Mówią, że przeleciał przez trzy kondygnacje, ale ojciec potraktował go po królewsku, jakby osłonił go własną piersiąprzed strzałą czy jak.Od tamtej pory Michał się szarogęsi.151 Ale dowódca nie może się cofnąć przed bitwą.O, nie.Ojciecw końcu przejrzał na oczy i wie, ile Michał jest wart. A Teodor Laskarys? To dobry człowiek  przyznała. Porządny.Uczciwy.Odważny.Wprost nie pojmuję, jak znalazł się w naszej ro-dzinie.Ale jest tak odważny, że od razu rzuci się w wirwalki.Anna już szykuje stroje żałobne.Nie, z nas trzech japierwsza będę cesarzową.Jestem tego pewna. Ja wcale.Gwałtownie potrząsnęła głową. To zostało zapisane w gwiazdach  powiedziała zuporem. Pewnego dnia przyszedł jeden z najlepszych astrologów matki.Sprawdzał jej przyszłość, ale nagle się odwróciłi popatrzył na mnie z taką mocą, że wiedziałam, że musimyporozmawiać.Zaprosiłam go do swojej komnaty.Okazałosię, że w grę wchodzi pewien całkiem ciekawy rytuał, i ponim powiedział mi, że zostaną cesarzową.Ostatnie zdanie wymruczała z tak lubieżną satysfakcją, żełatwo zgadłam, na czym ów rytuał polegał. Hmm, no cóż, to brzmi bardzo przekonująco  rzekłam. A więc, kto jest tym szczęściarzem, którego gwiazdywybrały na twojego cesarza? Zobaczysz go dzisiaj  szepnęła, dysząc. Podczasnaszego ostatniego przystanku.Jechałyśmy krętą drogą na czubek półwyspu, w kierunkuzespołu Wielkiego Pałacu [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum