[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Chociaż najczęściej śmiali się w kułak z wybryków Ali albo patrzyli nanie krzywo, lecz z rezygnacją, po ostatnim skandalu twarz niejednego wyciągnęła się iskurczyła bynajmniej nie z powodu zimnych wiatrów.Otóż widząc codzienne pijatyki i rozpustę szacha imam Mirza abul Kandrasa wysłałswojego przyjaciela i zaufanego, mułłę Musę ibn Abbasa, by porozmawiał z królem iprzypomniał mu, że mocny trunek wstrętny jest Allahowi i zakazany przez Koran.Władca od wielu już godzin pił, gdy przyjął wysłańca wezyra.Z powagą wysłuchał Musy, a pojąwszy, z czym przychodzi, i dosłyszawszy w jegosłowach ostrożny ton nagany, zstąpił z tronu i zbliżył się do niego.Zmieszany, lecz nie wiedząc, jak by inaczej się zachować, Musa mówił dalej.Nagle,ani trochę nie zmieniwszy wyrazu twarzy, król oblał winem głowę starca ku zaskoczeniu wszystkich obecnych, dworzan, służących i niewolników.Słuchając do końca jegonapomnień, polewał Musę całego, mocząc mu brodę i szaty, a następnie odprawił goskinieniem dłoni i odesłał do Kandrasy, mokrego i ostatecznie upokorzonego.Okazał tym pogardę dla świętych mężów Isfahanu i powszechnie uznano ten uczynekza dowód, że nadchodzi kres Kandrasy jako wezyra.Mułłowie przyzwyczaili się do wpływówi przywilejów, jakie mu zawdzięczali, toteż nazajutrz rano we wszystkich meczetach miastausłyszano niejasne i niepokojące proroctwa na temat przyszłości Persji.Karim Harun przyszedł naradzić się z Ibn Siną i Robem w sprawie Ali.- On nie jest taki.Potrafi być najbardziej bezinteresownym kompanem, wesołym iserdecznym.Widziałeś go w Indiach, zimmi.To najdzielniejszy z wojowników, przy tym jestambitny i pragnie zostać wielkim szachinszachem tylko dlatego, że jeszcze większe żywiambicje względem Persji.Słuchali go w milczeniu.- Próbowałem go powstrzymać od picia - ciągnął Karim.Spojrzał żałośnie na swego dawnego nauczyciela i na przyjaciela.Ibn Sina westchnął.- Najbardziej niebezpieczny jest wczesnym rankiem, gdy się budzi z mdłościami powypitym poprzedniego dnia winie.Ale wystarczy wtedy podać mu napar z senesu, żeby gooczyścić z trucizn i uwolnić od bólu głowy, a potem posypać mu potrawy sproszkowanymarmeńskim kamieniem, żeby się pozbył melancholii.Tyle że nic go nie chroni przed nimsamym.Kiedy pije, trzeba go unikać, jeżeli to możliwe.- Ze smutkiem popatrzył na Karima.-Ty też strzeż się chodząc po mieście.Ludzie wiedzą, że jesteś faworytem szacha, ipowszechnie uważają cię za rywala Kandrasy.Masz teraz potężnych wrogów, którym bardzozależy, żeby ci odciąć drogę do władzy.Rob uchwycił spojrzenie Karima.- Musisz się starać, żeby twoje życie było bez zarzutu - powiedział znacząco.-Wrogowie wykorzystają każdą twoją słabość.Przypomniał sobie, jak brzydził się sam sobą, kiedy przyprawiał mistrzowi rogi.Znając Karima, wiedział, że mimo ambicji i miłości do tej kobiety, jest w gruncie rzeczydobrym człowiekiem, domyślał się zatem, ile go kosztuje zdradzanie Ibn Siny.Karim skinął potakująco głową.Odchodząc, z uśmiechem uścisnął rękę Robowi, któryodpowiedział tym samym, nie wyobrażał sobie bowiem, że mógłby postąpić inaczej.Karimzachował swój urok, choć brak mu było dawnej beztroski.Rob dojrzał na jego twarzy wielkienapięcie i nerwowy niepokój i popatrzył za przyjacielem ze współczuciem. Niebieskie oczy małego Roba bez lęku spoglądały na świat.Próbował już pełzać, bardzo się też rodzice ucieszyli, kiedy nauczył się pić zkubeczka.Za radą Ibn Siny Rob spróbował go karmić wielbłądzim mlekiem, które wedługmistrza stanowiło najzdrowszy pokarm dla dziecka.Miało silny charakterystyczny zapach ipływały w nim żółtawe grudki jak w maślance, ale malec pił je żarłocznie.Priska przestała gowięc karmić piersią, Rob zaś co rano przynosił w kamionce wielbłądzie mleko zormiańskiego targu.Dawna mamka, zawsze tuląca któreś z własnych dzieci, widywała go zrymarskiego straganu męża.- Panie zimmi! Panie zimmi! Jak miewa się mój malutki?- wołała i obdarzała go promiennym uśmiechem, ilekroć ją zapewnił, że dziecko masię dobrze.Z powodu przejmującego zimna do medyków tłumnie zgłaszali się pacjenci z katarem,bólem kości, zapaleniem i obrzmieniem stawów.Pliniusz Młodszy pisał, że dla pozbycia siękataru należy pocałować włochaty pyszczek myszy, Ibn Sina jednak głosił, że PliniuszMłodszy nie nadaje się do czytania.Miał swoje własne ulubione lekarstwo przeciwko zaflegmieniu i reumatycznymzesztywnieniom [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum