[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Mam nadzieję, że da się coś zrobić w sprawie księżniczkiKarimy - powiedziała Allegra.- Wiadomo, że zasila pieniędzmikomórki terrorystyczne na Bliskim Wschodzie.Hilton pokiwał głową.- Bez tych imion i numerów telefonów, które znalazłaś, nawetnie można byłoby rozpocząć śledztwa." Wprawdzie nadal nie mamywiarygodnego dowodu, ale przynajmniej teraz zajmuje się niąInterpol.- To oburzające - włączył się Todd.- Prawdopodobnie wysłałajuż setki milionów dolarów do tamtejszych banków.Allegra widziałakopie przelewów.- Owszem, ale księżniczka Karima zawsze może twierdzić, żepieniądze są przeznaczone dla jej rodziny.Mówię wam, ta kobieta jestpraktycznie nietykalna.454anulaouslaandcs - Nie ma wątpliwości, że była w zmowie z monsieur Lorrainemz domu aukcyjnego - ciągnęła Allegra.- Myślę, że mogła chciećzachować pierścionek ze względów sentymentalnych i podobnie jakRamtane Tadjer nie cofnęłaby się przed niczym, żeby go odzyskać.Zdaje się, że wyszły na jaw jej powiązania z mężczyzną, któregoznaleziono zastrzelonego w naszym pokoju hotelowym?- Z tym żigolakiem? Miała jego nazwisko i numer telefonu wnotesie - potwierdził Hilton.- Ale poza tym niczego nie można jejudowodnić.- A śmierć Marcusa Penhursta? - podsunęła Allegra.- Jego ciało znaleziono na jednej z ciemnych uliczek w Marais -odparł.- Policja uznała, że szukał tam seksualnych przygód, a rodzinażyczyła sobie wyciszenia sprawy.- Wiem, że był w to jakoś zamieszany - upierała się Allegra.-Podczas naszej wizyty odniosłam wrażenie, że są bardzo zżyci.- Ale nie masz żadnych dowodów - przypomniał jej Todd.- Cóż, myślę, że będzie lepiej, jeśli oboje spróbujecie o tymwszystkim zapomnieć - poradził Hilton.- O mało nie straciliście życiaprzeze mnie i ten przeklęty szmaragd.- Czy Kitty widziała już pierścionek? - zainteresowała sięAllegra.- Tak, pozwoliłem jej go obejrzeć.Choć pewnie niepowinienem.- Powiedziałeś jej, że kupiłeś go dla niej? - spytał Todd.455anulaouslaandcs - Owszem - westchnął Hilton.- I rozpętało się istne piekło, kiedysię dowiedziała, że zamierzam zwrócić pierścionek prawowitemuwłaścicielowi.- Nie chciała się z nim rozstać - rzuciła domyślnie Allegra.Widziała Kitty tylko raz po powrocie do Nowego Jorku, ale to krótkiespotkanie wystarczyło, by nabrała przekonania, że przyjaciółkaWhiteheada nie należy do osób, które potrafią z czegoś zrezygnowaćw imię zasad.- Za nic w świecie - przyznał Hilton.- Pewnie dostaniesz honorowy tytuł szlachecki - powiedziałTodd.- Wątpię - odrzekł miliarder.- Nikt, ale to nikt, nie powinienwiedzieć, że szmaragdy zginęły, a tym bardziej, że zostały zwrócone.- Szkoda - westchnęła Allegra - bo naprawdę dokonałeświelkiego czynu.- Dzięki tobie - przypomniał jej z uśmiechem.- To typrzywiozłaś te klejnoty w niepozornej turystycznej torbie.- Przyjęcie zaręczynowe trwa w najlepsze.Co zamierzaszpowiedzieć gościom? - spytał Todd.- Chodzi mi o to, że nie ma tuKitty.- Cóż, z pewnością nie ogłoszę naszych zaręczyn - odparł Hilton.- Pewnie nigdy jej już nie zobaczę.- Tęsknisz za nią? - W głosie Allegry zabrzmiała nutawspółczucia.456anulaouslaandcs - Owszem.- Wzruszył ramionami.- No cóż, zawsze wiedziałem,że jest zdemoralizowana.Do diabła, ja też nie jestem święty.Obojemusieliśmy walczyć, żeby coś w życiu osiągnąć.I nic w tym złego.Ale w końcu przekroczyła pewną granicę.Według mnie, granicęprzyzwoitości.Rozległo się pukanie do drzwi.- Kto tam? - zawołał Hilton.- Jason.- Proszę wejść.- Mam nadzieję, że nie przeszkadzam - odezwał się od progu.- Naturalnie, że nie.- Hilton wskazał mu krzesło.-Niech pansiada.Chłopak usiadł i pociągnął łyk drinka, którego przyniósł ze sobą.- Odbyłem z Jasonem długą rozmowę - zwrócił się Hilton doAllegry i Todda.- Opowiedział mi o twojej firmie, jak również o tym,co zrobił pod waszą nieobecność.Jason poczerwieniał na twarzy.- Mam nadzieję, że zdołam ci to jakoś wynagrodzić, Ally.- Już to zrobiłeś - uspokoiła go.- Ale o czym tak długorozmawialiście?- Wiem, że twoje interesy nie idą ostatnio najlepiej ipomyślałem, że chętnie ci pomogę.W końcu jestem twoimdłużnikiem.Allegra zaprzeczyła energicznym ruchem głowy.457anulaouslaandcs - Mowy nie ma.Doceniam twoje dobre chęci, ale dziękuję, nie.Poza tym.- Spojrzała na Todda z czułym uśmiechem.-.zamierzamotworzyć sklep w budynku, który kupił Todd.Chcemy tam razemzamieszkać.- Cóż, to dobra wiadomość - ucieszył się Hilton.- Gratuluję wamobojgu.- Dzięki - odpowiedzieli jednocześnie.Miliarder spojrzał naJasona.- Jest dokładnie tak, jak pan przewidywał.- Ally to twarda sztuka.- Zgadza się.Udało mi się ją namówić jedynie na otwarciesklepu - wyznał ze śmiechem Todd.- W takim razie chciałbym, żeby dzisiejsze przyjęcie byłoimprezą promocyjną Studia Sheridan w SoHo.Nowego, świetnegosklepu jubilerskiego na Manhattanie.-Hilton uniósł ręce, żebyzapobiec ewentualnym protestom Allegry.- Dajcie mi minutę.Jest tumnóstwo prasy, więc będziecie mieli darmową reklamę.Allegro,proszę, pozwól, że choć tyle dla ciebie zrobię.Spojrzała najpierw na niego, potem na Todda, wreszcie naJasona.- Sarna nie wiem.Jeszcze nawet nie otworzyłam tego sklepu.inie mam żadnych materiałów dla prasy.- Owszem, masz - odezwał się Jason.- Jak to? - zdziwiła się Allegra.458anulaouslaandcs - Przepraszam, że znów działałem za twoimi plecami, ale kiedyTodd powiedział mi o twoich planach, postanowiłem wyświadczyć ciprzysługę.Kazałem wydrukować folder i przyniosłem ze sobą kilkaegzemplarzy.Nie zabij mnie, Ally.To jest.- Nie zabiję cię.- Podeszła i pocałowała go w policzek.-Dziękuję.Ale musisz obiecać, że od teraz przestaniesz działać zamoimi plecami.- Przestanę - obiecał solennie, po czym wybuchnął śmiechem.- Skoro planujecie razem zamieszkać, może chcecie, żeby tobyło wasze przyjęcie zaręczynowe? - podsunął Hilton Whitehead.Todd z Allegrą popatrzyli na siebie.Todd się nie odezwał, aleAllegra wiedziała, co chciałby od niej usłyszeć.- Ja.no cóż.chyba nie mielibyśmy nic przeciwko temu.Toznaczy, jeśli się zgadzasz, Todd - dodała szybko.- Wiesz, że tak, Ally.- Porwał ją w objęcia.- Jeśli naprawdętego chcesz.- Tak, chcę - odpowiedziała z radością.459anulaouslaandcs PodziękowaniaJeśli zaczęliście lekturę tej powieści od zerknięcia na ostatniestrony, żeby sprawdzić, jak się kończy, i natknęliście się napodziękowania, radziłabym, byście się jednak wstrzymali z ichprzeczytaniem.Ciekawiej będzie zapoznać się z ich treścią poskończeniu książki.Wszystkie opisane przez mnie wydarzenia ipostacie są fikcyjne, ale sam pomysł głównego wątku wziął się zpewnego interesującego wydarzenia w historii.Przez wiele lat krążyłyplotki, że król Edward VIII - który abdykował, żeby poślubićamerykańską rozwódkę Wallis Simpson, wówczas otrzymał tytułksięcia Windsoru - udając się na wygnanie, zabrał ze sobą szmaragdyotrzymane w spadku po babce, królowej Aleksandrze.Wielu ludziprzypuszczało, że zrobił to za namową swojej małżonki.Niektórzyhistorycy uważają jednak za bardziej prawdopodobne, że szmaragdykrólowej Aleksandry zostały rozdzielone pomiędzy kobiety z rodzinykrólewskiej.Mówiono też, że księżnej Windsoru ukradzionoszkatułkę z biżuterią, kiedy wraz z mężem przebywała na wsi uhrabiego i hrabiny Dudley [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum



 

/20.php") ?>