[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.###Tydzień pózniej wyglądało na to, że przygotowania Belli dozjednoczenia frontu nadnaturalnych istot zakończy się przed czasem.Teraz nie tylko wilkołaki szukały azylu w Anglii  mnóstwo żywychstworzeń szukało schronienia w neutralności Europy.Za każdym razem, gdzie się nie zwróciłam, słyszałam wieści o nowychstadach wilków albo grup wampirów  stad wampirów? zadomawiających się na terenie Randa.Wróżki dalej trzymały się swoich,grając neutralnych jak Szwajcaria  ale nie słyszałam o żadnym demonie,który trzymałby się tej drogi.Razem z Trentem siedzieliśmy naprzeciwko dwójki wilkołaków, którzyuciekli z USA, żeby dołączyć do szeregów z Trentem.W przeciągu kilki dnijego stado potroiło się.Ale podczas gdy nowa liczba członków cieszyła go bez końca, ja niebyłam tak podekscytowana.Wystarczająco rzadko spędzałam z nim czas.Teraz był tak zajęty, że czułam się, jakbym w ogóle nie miała chłopaka.Dwa wilki, z którymi jedliśmy kolację byli starymi znajomymi Trenta zpaczki, którą znał od dzieciństwa.Byli rodzeństwem nazywającym sięJeffrey i Anne, oboje ciemnoocy i ciemnowłosi i bardzo ładni.Anne miałatwarz w kształcie serca z trochę szerokim nosem i dużymi, wyłaniającymisię oczami.Jej ciemne włosy sięgały do talii i jak u większości wilków byłystrona 205 gęste i lśniące.Jeffrey podzielał jej grube i ciemne włosy, lecz choć niebyły one tak długie, jak u jego siostry, nadal zdobiły jego ramiona iwymagały gumki, aby trzymać je z dala od twarzy.Sądząc z obserwacji, Anne wydawała się być osobą całkiempoważnego zauroczenia Trentem.Widać to było po sposobie, w jakipatrzy na niego swoimi oczyma łani i jak chichocze po wszystkim, comówi, bez względu na to czy to śmieszne, czy nie.Nie byłam zazdrosna.no, może troszeczkę, ale jedynie przez to, że znała go o wiele lepiej niż ja.I dlatego, że spędzała z nim więcej czasu niż ja.Oczywiście działo się to wramach budowania solidnego stada, ale nadal.nie musiało mi się topodobać, prawda? Jak wielu jeszcze wilków zamierza emigrować?  spytałam, sączącdrinka i udając zainteresowanie rozmową.Mój umysł płynął myślamidotyczącymi tej kobiety, jej stosunków z Trentem i tego, jak dokładniebyła z nim zaznajomiona.Trent obrócił się do mnie, a jego ręka powędrowała do mojego uda iścisnęła je.Wez sobie tę wilkołaczą dziewczynę, pomyślałam, a następnierozzłościłam się na siebie za bycie tak małostkową. Nie ma żadnego sposobu, żeby się dowiedzieć, dopóki nie dotrątutaj.Wygląda jednak na to, że albo jednoczą się z Bellą, albo szukają tutajschronienia.Nie ma nic pomiędzy  powiedział Jeffrey. W między czasie lurkersi znowu uderzyli  powiedział zniezadowoleniem Trent.Widziałam ogień zapalający się w oczach Anne, gdy go obserwowała.Postawiłabym pięćdziesiąt dolców, że nie miała pojęcia, co właśniepowiedział.Mogłam niemal przeczytać jej myśli, z których wszystkiemówiły o tym, jaką to partią był Trent, będąc teraz liderem ogromnegostada. To oni są grupą ludzi, którzy przysięgli zniszczyć wszystkie istotyPodziemia?  spytałam, odciągając oczy od Anne, żeby nie zauważyłazłości, która zaiskrzyła w ich dnie.Trent przytaknął, otaczając mnie ramieniem. Zwietnie.Więcej dobrych wieści  mruknęłam, bawiąc się lodem wswojej szklance. H.P.Mallory, Jolie Wilkins 01   Gdzie?  zapytał Jeffrey, ignorując mój komentarz. W Arizonie.Zabili dwóch wampirów  odpowiedziała Anne.Aou, więc jednak skupiała się na rozmowie.Sądzę, że będę musiałaprzyznać się do błędu. Myślicie, że oddzielenie się od sił Belli to dobry pomysł, gdy wyglądana to, że zmierza ku nam większe zagrożenie?  spytałam.Choć niemiałam ciepłych myśli o Belli i uważałam ją za wiedzmę (ha ha), którąbyła, rozdzielanie się wydawało się niebezpieczną pozycją, gdyż lurkersimogli zaatakować prawdopodobnie w każdej chwili.Bylibyśmy znaczniesilniejsi jako zbiorowa siła. Oczywiście, że to nie jest najlepsza sytuacja, ale nie mamyalternatywy.Bella jasno wyraziła swoje intencje i gra wedle swoich reguł.Będziemy musieli najpierw zmierzyć się z nią, a potem z lurkersami powiedział Jeffrey.Na szczęście wyglądało na to, że lurkersi nie byli zorganizowani wswoich atakach.Bardziej prowadzili coś w stylu partyzantki, zabijającprzypadkowe stworzenia tu i tam, w ogóle nie mając wojennej precyzji.Nie, żebym była znawczynią taktyki wojennej.ledwie kilka lat temudowiedziałam się, że partyzanckie działania zbrojne nie mają nicwspólnego z małpami. Wygląda na to, że będzie wojna  podsumował Trent i dopił drinka.Słowo  wojna sprawiło, że spociły mi się dłonie.Wojny były jednąrzeczą, kiedy uczyło się o nich na lekcjach historii albo oglądało się wtelewizji reportera przekazującego wieści z jakiegoś zapadłego miejsca [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum