[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Tymczasem Quinn stworzy wewnętrzną grupę lojalistów, którzy ruszą w miasto izaprowadzą dyscyplinę.W tym przypadku również opierał się na rozwiązaniu zastosowanymprzez Organizację.Nowych opętujących będzie się uczyć, że muszą dążyć do zachowania statusquo, a także zachęcać do wybierania na ofiary policjantów i przedstawicieli miejscowego rządu -wszystkich, którzy mogliby zorganizować opór.Gdy zacznie się drugi etap, zamkną szlakitransportu, zawładną elektrowniami, wodociągami oraz ośrodkami produkcji żywności.Powstanie sto nowych lenn, których jedynym obowiązkiem będzie posłuszeństwo nowemumesjaszowi oraz składanie mu daniny.Po założeniu swego imperium Quinn miał zamiar zmusić nieopętanych techników doopracowania bezpiecznych metod transportu, które pozwolą mu dotrzeć z krucjatą Bożego Bratado innych arkologii.Z czasem sięgną również do Halo O Neilla.Potem będzie już tylko kwestiączasu, a Jego Noc zapadnie w całym sektorze Galaktyki.*Nocą po incydencie w Parsonage Heights posterunkowi Appleton i Moyles jak zwyklepatrolowali swój rewir w centralnym Westminsterze.Była druga w nocy i wszędzie panowałacisza.Ich samochód minął dawne budynki parlamentu i skręcił w Victoria Street.Pod gładkimi,szklanymi fasadami rządowych budynków, które zmieniały początek ulicy w głęboki kanion,widać było zaledwie garstkę pieszych.Posterunkowi byli do tego przyzwyczajeni.W tejbiurokratycznej dzielnicy mieszkało niewielu ludzi, nie było tu też nocnego życia, które mogłobyprzyciągnąć gości po zamknięciu sklepów i biur.Ciało spadło bezgłośnie z ciemnego nieba nad łukami oświetleniowymi i runęło na jezdniętrzydzieści metrów przed Appletonem i Moylesem.Kierujący samochodem procesorautomatycznie skręcił ostro w prawo, zatrzymując pojazd tuż przed leżącym.Z rękawów inogawek kombinezonu wypływała krew, gromadząc się w wielkich kałużach na powierzchni zwęglowego betonu.Appleton przekazał datawizyjnie na komisariat sygnał alarmu pierwszego stopnia, Moyleszaś nakazał procesorom kierującym ruchem drogowym na Victoria Street puścić cały ruch inną trasą.Obaj policjanci wysiedli z samochodu, trzymając w rękach gotowe do strzału, naładowaneelektrostatycznymi pociskami karabiny.Ich implanty siatkówkowe zbadały okolicę wewszystkich zakresach widma, korzystając z programów wykrywających ruch.W promieniu stumetrów na ulicy nie było nikogo.Z wielką ostrożnością zaczęli badać pionowe ściany ze szkła i betonu, otaczające ich zobu stron, szukając otwartego okna, z którego mogłoby wypaść ciało.Nie znalezli go.- Dach? - Zapytał nerwowo Appleton, zataczając karabinem szerokie łuki, jakby próbowałpokryć polem strzału połowę arkologii.Funkcjonariusze pełniący dyżur na komisariacie połączyli się już z siecią procesorowąkopuły Westminster i z góry spoglądali na dwóch posterunkowych przycupniętych przysamochodzie.Na dachu sąsiednich budynków nie było nikogo.- Czy on nie żyje? - Zawołał Moyles.Appleton oblizał wargi, kalkulując ryzyko związane z wypadnięciem zza osłony drzwi ipodbiegnięciem do ciała.- Tak mi się zdaje.Krwawiące, zmasakrowane ciało należało do starego mężczyzny.Naprawdę starego.Nieruszał się ani nie oddychał.Wzmocnione zmysły posterunkowego nie wykrywały też bicia serca.Nagle Appleton ujrzał na piersi trupa głębokie ślady po oparzeniach.- Cholera jasna!*Ekipa remontowa dziurę w kopule Westminster zatkała z godną podziwu szybkością.Naolbrzymią, kryształową konstrukcję wjechała mała flotylla gąsienicowych robotów naprawczych,ciągnących za sobą zapasowy segment.Usunięcie uszkodzonego sześciokąta i zastąpienie gonowym trwało dwanaście godzin.Przeprowadzono testy wiązań cząsteczkowych, by się upewnić,że nowy element w pełni się zintegrował z resztą kopuły.Gdy zapadł zmierzch, nadal sprawdzano siłę dzwigarów z ultramocnego węgla orazwzmacniano podejrzane części geodezyjnej struktury.Małe, automatyczne pojazdy włączyłyreflektory i kontynuowały pracę.Doprowadzenie do porządku ruin Parsonage Heights było znacznie trudniejszymzadaniem.Mechanoidy ze straży pożarnej ugasiły ogień w zdruzgotanym kikucie ośmiokątnegowieżowca.Ekipy ratowników medycznych wynosiły rannych z gruzów siedmiu pozostałych budynków kompleksu, które zasypał grad odłamków szkła i innych śmiercionośnych szczątków.W dwóch sąsiednich wieżowcach wybuchły mniejsze pożary.Rzeczoznawcy pracujący dla radymiejskiej ponad połowę dnia poświęcili na oględziny uszkodzonych budynków, by ocenić, czymożna je odbudować.Nie było wątpliwości, że ruiny gmachu, w które uderzyła wiązka rentgenowskiego lasera,będzie trzeba rozebrać [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum