[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Coś w tym rodzaju i chciałbym rozmawiać z konkretnym raielem.- Bardzo dobrze.Przesyłam ci nową trajektorię lotu, proszę trzymaj się jej.- Dziękuję.Raiel, z którym chce rozmawiać to Qatux.- Oczywiście. Sprytny Kombinator" nieznacznie zmienił kurs, zakręcił wokół masywnej ciemnej skały rdzenia Wysokiego Anioła" i skierował się do filaru kopuły raieli.Przy jego podstawie umieszczonowielkie ciemne owale, tuż przed punktem, gdzie trzonek o barwie grafitu zlewał się ze skorupą skały.Jeden z owali zdematerializował się, ukazując za sobą pozbawioną cech białą komorę. SprytnyKombinator" wleciał do środka, a zewnętrzna ściana znowu się za nim zmaterializowała.- Proszę, przygotujcie się do teleportacji - powiedział  Wysoki Anioł".Corrie-Lyn wyglądałana bardzo przestraszoną. - Powiem to jeszcze raz - rzekł Aaron.- I choć nadal nie mam żadnej nadziei, że zwrócisz na tonajmniejszą uwagę: pozwól, że to ja będę rozmawiał.Otworzyła usta, by odpowiedzieć.Kabina znikła, natychmiast zastąpiona szeroką krągłą przestrzenią, z podłogą, która żarzyła siębladoszmaragdowo.Jeśli był tu sufit, to był niewidoczny, gdzieś daleko w mroku na górze.Przednimi stał dorosły raiel.Corrie-Lyn głośno nabrała powietrza i niemal się potknęła.Aaronpospiesznie złapał ją za ramię.Nie pamiętał, by kiedykolwiek był na Ziemi i używał T-sfery, ale tagwałtowna translacja była dokładnie tym, czego oczekiwał.- Wielki Ozzie - stęknęła Corrie-Lyn.- Mam nadzieję, że nie jesteś zbyt zszokowana - powiedział raiel swym łagodnym szeptem.Aaron ukłonił się formalnie.Raiel był tak duży jak dorosły swego gatunku, większy niż ziemskisłoń, z szarobrązową skórą najeżoną grubym włosiem.Aaron nie był ekspertem, ale ten obcywyglądał na nadzwyczajnie zdrowy okaz.Z przodu jego potężna głowa była otoczona kołnierzemmackowatych kończyn.Ich grubsza para znajdowała się na dole, były długie na cztery metry izakończone segmentowymi płetwami, przeznaczonymi do ciężkich prac.Pozostałe kończyny byłycoraz mniejsze, aż do grupy szczupłych manipulatorów, przypominających wijące się węże.Każdybok głowy miał grupę pięciu małych półkolistych oczek, które jednocześnie się obracały.Poniżej, naspodniej stronie głowy, skóra marszczyła się w pewną liczbę luznych fałd i tworzyła strefę gębową.Kiedy obcy mówił, Aaron mógł widzieć przez chwilę głębokie wilgotne szczeliny, a nawet rządostrych brązowych kłów.- Nie, wszystko dobrze - wyjąkała Corrie-Lyn.Przypomniała sobie o należnych manierach iniezręcznie pochyliła głowę.- Od pewnego czasu nie miałem bezpośredniego kontaktu z ludzmi - powiedział Qatux swoimsmutnym szeptem.- Byłem ciekaw.Nie zdawałem sobie sprawy, że nadal znacie me imię.- Obawiam się, że znam tylko twe imię i nic więcej - powiedział Aaron.- Ale dziękuję, żezgodziłeś się z nami spotkać.- Mój udział w waszej historii był przelotny.Wziąłem udział w ludzkiej wyprawie podczaswojny Gwiazdokrążcy.Miałem przyjaciół.Ludzkich przyjaciół, co jest niezwykłe dla raiela tak samowtedy jak i teraz.Powiedzcie mi, czy znacie Paulę Myo?Aaron był zdziwiony, że jego serce nieco podskoczyło, gdy usłyszał to nazwisko.To musi być takuracja.- Słyszałem o niej.- Lubiłem Paulę Myo - powiedział Qatux.- Ona obecnie jest przedstawicielką ZAN:Władz.- A wy nie jesteście?- Nie na jej poziomie.Aaron modlił się, by Corrie-Lyn nie zaczęła paplać.- Co was tutaj sprowadza? - spytał Qatux.- Mam prośbę.- Podniósł w górę jednostkę pamięci.- To komórka pamięci człowieka.Chciałbym, byś odebrał te wspomnienia.Potrzebuję odpowiedzi na pewne pytania dotyczące jegoosobowości.Qatux nie odpowiedział.Jego oczy przeskoczyły z Aarona na Corrie-Lyn i z powrotem.- Czy możesz to zrobić? - spytał Aaron.Umysł mówił mu, że Qatux to raiel, który najprawdopodobniej pomoże im w ten sposób.Dotychczas na tej misji cała intuicyjna wiedza załadowana do jego podświadomości okazała się prawdziwa.- Miałem w zwyczaju tak robić - szepnął Qatux.- Kiedyś byłem zauroczony ludzkimi stanamiemocjonalnymi.Poślubiłem człowieka.- Poślubiłeś? - wyrwała się Corrie-Lyn.- Najmilsza dama o imieniu Tiger Pansy.Nigdy wcześniej nie znałem nikogo tak reaktywnegoemocjonalnie.Spędziliśmy razem wiele szczęśliwych lat na planecie, którą nazwaliście Far Away.Dzieliłem jej wszystkie myśli, wszystkie uczucia.- Co się wydarzyło? - spytał Aaron, wiedząc, że nic dobrego.- Umarła.- Przykro mi.- Umarła w straszny sposób.Kobieta zwana Kotką wydłużyła jej śmierć na wiele dni.Rozmyślnie.Dzieliłem ten czas z moją żoną.Doświadczyłem ludzkiej śmierci.- Cholera - wybełkotał Aaron.- Od tamtego czasu nie znałem ludzkich myśli ani emocji.Pod koniec moja żona wyleczyła mniez tej dziwnej słabości.To był jej ostatni podarunek, mimowolny.Znowu jestem raielem.Wśródswego własnego rodzaju mam wysoką rangę.- Nie powinniśmy cię o to prosić - rzekła z pokorą Corrie-Lyn.- Nie wiedzieliśmy.Tak miprzykro.Aaron pragnął wystrzelić do niej z obezwładniacza.- To Inigo - powiedział, ponownie unosząc jednostkę pamięci.- Człowiek, który śni o życiuludzi wewnątrz Pustki.Jeszcze raz Qatux znieruchomiał.Tym razem jego oczy skupiały się wyłącznie na Aaronie.- Aaron! - syknęła Corrie-Lyn przez zaciśnięte zęby.Czuł gniew wypływający z niej przez gajasferę i całkowicie go zignorował.- Szukam go - powiedział ogromnemu kosmicie patrząc prosto w jego wielokrotne oczy.-Trzeba go znalezć, zanim wyznawcy %7ływego Snu wywołają swoją Pielgrzymką następną fazępożerania.Czy pomożesz?- Inigo? - spytał Qatux, niemal niesłyszalnym szeptem.- Tak.Jednostka pamięci zawiera jego osobowość aż do chwili, kiedy wyjechał na swoją misjęna Stacji Centurion.Lata, gdy kształtowała się jego osobowość.Wszyscy znają jego życie od chwili,gdy założył %7ływy Sen, nawet raielowie.Jeśli połączyć tę wiedzę z okresem kształtowaniaosobowości, myślę, że będziesz w stanie zrozumieć jego motywację, że będziesz mógł dla mniewywnioskować, dokąd się udał.- Raielowie od tak dawna chcieli poznać wnętrze Pustki.Teraz żyjemy tylko po to.Jesteśmy jejprzeciwieństwem, tak jak ona jest przeciwieństwem nas.Przez przeszło milion lat zadowalaliśmy sięrolą, którą wyznaczył nam los.A potem przychodzi jakiś człowiek i po prostu śni o tym, co jest wśrodku.%7ładen z nas tego nie śni.Najsilniejsi z naszej rasy wpadli w to złe miejsce i nie pozostałżaden ślad.Nic.- Ono nie jest złe - powiedziała ponuro Corrie-Lyn.- Chciałbym w to wierzyć.Nie mogę.Znamy Pustkę od czasów, kiedy wasz gatunek nie byłjeszcze rozumny.To niszczycielka życia, nadziei.Nic z niej nie ucieka.- Miliony ludzi mieszkają wewnątrz Pustki.Przeżywają życie pełne nadziei, miłości i śmiechu,żyją lepiej niż ktokolwiek z nas tutaj.- Aby to robić, by osiągnąć to pełniejsze życie, którego tak im zazdrościsz, zabijają was.Zabijają tę galaktykę.A teraz chcecie do nich dołączyć, by zwiększyć szkody do stopnia, którego sobie nawet nie możecie wyobrazić.- Czy zatrzymacie Pielgrzymkę? - spytał Aaron.- Nie ja.Nie ten statek-arka.To nie jest cel tych raieli, my jesteśmy jedynie kustoszami.Sąjednakże inni raiele, którzy służą innym celom [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum