[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Aaa.Pulp Fic tion. To jak? Mówisz poważnie? Daj spokój, Belly.Wy lu zuj.Mo glibyśmy wrzu cić to po tem na YouTu be.Zro bimy fu rorę.Będzie śmiesz nie!Rzu ciłam mu znaczące spojrze nie. Zmiesz nie? Według cie bie nasz ślub ma być śmiesz ny? No, Belly.De cy du jesz sama o wszyst kim, ja mam tylko to jed no życze nie.Jeremi zrobił nadąsaną minkę.Nie wiedziałam, czy mówi to serio, czy nie.W każdym razie porządnie mniewku rzył.W do dat ku nadal byłam wku rzo na, że spóznił się i nie pomógł mi w za ku pach.Kelner przy niósł je dze nie.Je re mi na tych miast za ata ko wał ka napkę. O czym niby sama za de cy do wałam? Na przykład postanowiłaś, że będziemy mieć ciasto marchewkowe. Majonez spływał mu po brodzie. Ja lubięcze ko la do we. Nie chcę sama po dejmo wać wszyst kich de cy zji! Tak na prawdę to nie wiem, co robię! W takim razie pomogę ci.Tylko powiedz, co mam robić.Ej, mam pomysł.A gdyby tak cały ślub zrobić w stylufilmów Ta ran tino? Aha.A gdy by tak  powtórzyłam cierp ko, wbijając wide lec w prze grzeb ka. Mogłabyś wyglądać jak Panna Młoda z Kill Billa. Podniósł wzrok znad talerza. Tylko żartowałem.Ale to będzie taka luzna im prez ka? Usta liliśmy, że nie chce my nicze go zbyt oficjalne go? Tak, ale trze ba na przykład podać coś lu dziom do je dze nia. O to się nie martw.Mój tata za trud ni kogoś, kto zajmie się ta kimi rze cza mi.Po czułam iry tację piekącą tuż pod skórą jak fala gorączki.Wypuściłam po wie trze i od parłam: Aatwo ci mówić, że mam się nie mar twić.To nie ty masz wszyst ko na głowie.Je re mi odłożył ka napkę, wy pro sto wał się. Po wie działem prze cież, że ci po mogę.Poza tym, po wta rzam, mój tata się tym zajmie. Ale ja nie chcę, żeby to on organizował nam ślub.Chcę, żebyśmy sami to zrobili, razem.A żarciki o ślubiew sty lu Qu en ta Ta ran tino nie są zbyt po moc ne. Qu en tina  po pra wił mnie Je re mi.Rzu ciłam mu mor der cze spojrze nie. Ale nie żartowałem z tym pierwszym tańcem  dodał. Naprawdę uważam, że to fajny pomysł.I ja też nie siedzęz założonymi rękami.Wymyśliłem, co zrobimy z muzyką.Mój kumpel Pete pracuje w weekendy jako didżej.Obiecał,że przy nie sie głośniki, podłączy iPo da i wszyst kim się zajmie.Tak przy oka zji, ma też so und track do Pulp Fic tion.Jeremi uniósł brwi i popatrzył na mnie, robiąc komiczną minę.Wiedziałam, że czeka na wybuch śmiechu czyprzynajmniej uśmiech.Już miałam się poddać, żeby wreszcie ta dyskusja się skończyła i żebym mogła w spokojuzjeść swo je prze grzeb ki, gdy Je re mi spy tał nie win nie: Oj, cze kaj, a może chciałaś najpierw omówić to z Tay lor? Spy tać, czy się zga dza?Wbiłam w niego wzrok, myśląc, że powinien wreszcie skończyć z tymi żarcikami i zmienić postawę, bo akuratTay lor mi po ma gała  w prze ciwieństwie do nie go. Nie, nie za mie rzam z nią tego oma wiać.Po mysł jest bez na dziejny i w ogóle nie biorę go pod uwagę.Je re mi gwizdnął cicho. No do bra, ty rządzisz, Czar na Mam bo. Nie je stem żadną Czarną Mambą! I w ogóle nie chcę tego wszyst kie go.Je re mi po pa trzył na mnie. Co to zna czy, że nie chcesz tego wszyst kie go?Moje ser ce na gle przy spie szyło. Chodzi mi o planowanie, organizowanie.Wcale nie mam ochoty tego robić.Nie miałam na myśli samego ślubu.Bo ślub chcę. To do brze.Ja też chcę.Sięgnął ręką przez stół, chwy cił prze grzeb ka z mo je go ta le rza i wsa dził so bie do ust.Po spiesz nie zjadłam ostat nią sztukę, żeby i jej mi nie ukradł, po czym sprzątnęłam kilka fry tek z jego ta le rza. Hej  po wie dział, marszcząc brwi. Masz swo je fryt ki! Two je są le piej wy smażone  od parłam.Oczywiście zrobiłam to z czystej złośliwości.Zastanawiałam się, czy już na zawsze jestem skazana na to, że Jeremibędzie wyjadać mi ostatnie kęsy z talerza.Lubiłam zjadać wszystko do końca, nie byłam jedną z tych dziewczyn, którezo sta wiają trochę na ta le rzu, bo im się zda je, że tak wy pa da.Właśnie przeżuwałam frytkę, kie dy Je re mi spy tał: Lau rel dzwo niła?Przełknęłam.Na gle stra ciłam ape tyt. Nie. Za pro sze nie chy ba do tarło do tej pory. Aha. Cóż, może zadzwoni w ten weekend  powiedział Jeremi i wepchnął resztki kanapki do ust. To znaczy napew no za dzwo ni. Może. Upiłam herbaty i dodałam:  Możemy zatańczyć pierwszy taniec do You Ne ver Can Tell, jeśli naprawdę cizależy.Je re mi trium falnie potrząsnął pięścią w po wie trzu. Widzisz, właśnie dla te go chcę się z tobą ożenić.Uśmiechnęłam się mimo woli. Bo je stem miła i do bra? Bo je steś bar dzo miła i do bra.I po do basz mi się  oznajmił, za bie rając swo je fryt ki z mo je go ta le rza.Kie dy wróciliśmy, sa mo cho du Con ra da już nie było. roz dział trzy dzie sty piątyCON RADGdybym mógł wybierać, zamiast oglądać tę dwójkę czulącą się do siebie na kanapie, wolałbym, żeby ktoś strzelił miw łeb gwozdziarką.I to wielokrotnie.Kiedy wyszli na kolację, wsiadłem do samochodu i pojechałem do Bostonu.W czasie drogi postanowiłem, że nie wracam do Cousins.Chrzanić to.Tak będzie prościej.W połowie drogistwierdziłem, że tak, tak będzie najlepiej.A kiedy została mi jakaś godzina jazdy: chrzanić ich, mam takie samoprawo przybywać w tym domu, jak oni.Miałem wyczyścić kanalizację, poza tym byłem prawie pewien, że w rynnieza gniezdziły się osy.Tak, cze kało mnie mnóstwo przeróżnych zadań.Nie mogłem tak po pro stu tego zo sta wić.Około północy  akurat siedziałem przy stole w samych bokserkach i jadłem płatki  do kuchni wszedł tata, nadalw gar nitu rze.Na wet nie wie działem, że jest w domu.Wca le nie robił wrażenia za sko czo ne go, że mnie widzi. Con, mo glibyśmy po roz ma wiać?  spy tał. Ja sne.Usiadł naprzeciwko mnie ze szklaneczką bourbona.W przytłumionym świetle wyglądał jak starszy mężczyzna.Włosy prze rze dzały mu się na czub ku głowy, bar dzo schudł, sta now czo za bar dzo.Kie dy on tak się po sta rzał? Dla mnie za wsze miał ja kieś trzy dzieści sie dem lat.Odchrząknął i spy tał: Jak sądzisz, co po winie nem zro bić w spra wie Je re mie go? To zna czy oni tak na poważnie? No, chy ba tak. Laurel jest załamana.Próbowała wszystkiego, ale do tych dzieciaków nic nie dociera.Belly wyprowadziła sięz domu, nie roz ma wiają ze sobą.Wiesz, jaka po tra fi być Lau rel.To było coś no we go.Nie miałem pojęcia, że Belly i Lau rel nie od zy wają się do sie bie.Tata upił łyk bo ur bo na. Jak myślisz, mogę coś zro bić? Jakoś zakończyć tę aferę?Tym razem byłem skłonny z nim się zgodzić.Pomijając moje uczucia do Belly, wstępowanie w związek małżeńskiw wie ku dzie więtna stu lat to głupo ta.Jaki to ma sens? Co oni próbo wa li udo wod nić? Mógłbyś zablokować mu dostęp do konta  rzuciłem i od razu poczułem się jak ostatni kutas.Dodałem: Cho ciaż Je re mi ma jesz cze pie niądze po ma mie, więc pew nie nic by to nie dało [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum