[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. To wtedy, kiedy ją zobaczyłeś, pocałowałeś mniepo raz pierwszy.i najwspanialszy.Z WielkimDziełem wiąże się cierpienie; widzę to teraz.Ale tyjesteś moją nagrodą. A ty moją  powiedział z naciskiem, drżąc z rozkoszy.Była tak blisko.Rozpiął haftki stanika i przesunął dłońmi posznurówkach gorsetu.Poluzował je i zdecydowanymruchem rozchylił gorset.Gwałtownie zaczerpnęłatchu.Przyklęknął i manipulując chwilę przytiurniurze, odsłonił cieniutki muślin koszuli, jedynąbarierę pomiędzy jego palcami a jej nagim ciałem.Poczuła, że obejmuje ją dłońmi za talię i cofa okrok.Nachylił się, podniósł dół koszulki i ucałowałnagie plecy.Dreszcz nią wstrząsnął; jęknęła.Terazzaczął rozpinać haftki spódnicy, jedną po drugiej.Zwoje atłasu opadły.Poczuła chłód na udach,osłoniętych tylko muślinem.Stała jak sparaliżowana,zdolna myśleć tylko o jednym: gdzie teraz powędrująjego dłonie.On jednak zgarnął spódnicę i klepnąwszyPercy w zadek, popchnął lekko naprzód. O.Dziękuję  wykrztusiła.Już w łazience,zsuwając z ramion suknię, obejrzała się na niego. Czy nadal potrzebujesz pomocy?  spytałchrypliwie, nie spuszczając wzroku z odsłaniającejsię linii obojczyka. Za chwilkę jestem z powrotem  odszepnęła.Zamknąwszy drzwi łazienki, stwierdziła, żeczeka na nią na ramiączku przepyszny koronkowyszlafrok, wiązany na kokardki od wycięcia szyi aż dokostek.Zalała się rumieńcem: szlafrok uszyto zniemal przezroczystej bladoniebieskiej koronki bez podszewki! Do pierwszej wstążeczki przyczepionabyła karteczka:  Zawiąż każdą kokardkę.Czekałemna tę noc całe życie i nie musimy się spieszyć.W głowie jej się kręciło.Z bijącym mocnosercem zsunęła ślubną suknię, powiesiła na haku izdjęła przez głowę koszulę.Spojrzała po swoimśnieżnobiałym ciele i z drżeniem weszła do kąpieli.Woda, idealnie gorąca, miała leciutki aromat; poczułajej pieszczotę na łydkach, potem na całym ciele.alechoć ciepła, nie potrafiła powstrzymać jej dreszczy.Namydliła ramiona i nogi, czując, że wszystko w niejdrży.Już za chwilę władcze męskie dłonie będąpenetrować każdy centymetr jej ciała.a ona będziesię rozkoszować tym dotykiem.Nie mogła siedzieć w wodzie zbyt długo.Wycierając się, patrzyła na szlafrok.Włożyła go.Jak delikatny był dotyk tej koronki na ramionach!Trzęsącymi się dłońmi zawiązała wszystkie kokardkii rozpuściła śnieżnobiałe włosy.Zajrzawszy w lustro,stwierdziła, że jej białobłękitne tęczówki oczupowiększyły się i lśnią  tak jak te ciemne, czekającena zewnątrz.W najśmielszych snach nie wyobrażałasobie takiej sceny.Zapragnęła otworzyć drzwijednym szarpnięciem i rzucić się ku niemu w odruchunamiętnej radości, ale powstrzymał ją stary strach: ajeśli jej widok  tak kompletnie, nieskazitelnie białej to będzie więcej, niż on potrafi znieść?No, ale nie było już odwrotu.Otworzyła drzwi. Alexi wydał ciche:  Och! W obłoku parypojawił się w drzwiach anioł.Idealnie alabastroweciało prześwitywało przez bladoniebieską mgiełkęszlafroka; po szczupłych, delikatnych ramionachspływała kaskada perłowych włosów Oczy lśniły,policzki zabarwiał lekki rumieniec, a rozchyloneblade usta oddychały szybko, nieregularnie.Jakzahipnotyzowana podeszła do niego, a płomyki świecurosły leciutko, tak jakby chciały zapewnić mulepszy widok.Podczas gdy Percy się kąpała, przebrał się ześlubnego stroju w czarny jedwabny szlafrok, zapiętyna guziki.Teraz wstał.Oczy się spotkały, odnalazłysię drżące dłonie. Kocham cię  wyrzuciła z siebie Percy.Chwycił ją na ręce, rozsunął zasłony i delikatniezłożył na łóżku.Włosy rozsypały się lśniącą gęstwąpo poduszce, a błękitne koronki opłynęły niczymwoda.Stal chwilę nad nią, z oczami w jej oczach,wreszcie powoli ukląkł.Powiewny czarny jedwabrozpostarł się na bladobłękitnej koronce.Zasunął zasobą zasłony łóżka, tylko jego tył otwierał się natrzaskający kominek. Percy  szepnął. Zanim słowa nas zawiodą,bo wiem, że tak się stanie. Podniósł ją, tak żewspierała się o jego kolana. Chcę, abyś wiedziała,że niezależnie od Przepowiedni, niezależnie od tego, co zaszczepiły w nas boskie szczątki.ja, jakośmiertelny mężczyzna, pragnę cię.Kochałbym cię itak, bez względu na przeznaczenie.Azy wdzięczności popłynęły jej z oczu. Skąd wiedziałeś, że marzę, aby to właśnieusłyszeć?Alexi uśmiechnął się zarozumiale. Korzyść z poślubienia geniusza.A teraz, paniRychman. rozwiązał pierwszą kokardkę jejszlafroka, zarazem odpinając pierwszy guzikwłasnego, a ona gwałtownie zaczerpnęła powietrza.muszę panią pocałować i przerwać tę rozmowę. kolejna kokardka rozwiązana .gdyż mojezmysły naglą. I następna kokardka.Pocałunek,który po niej nastąpił, był niemal gwałtowny.Położyłsię obok niej i przygwozdziwszy najpierw ręką jejramię, przygarnął ciasno do siebie.Trwali takchwilę.a kiedy się wreszcie oderwał, złowił kątemoka widmowy obraz otaczających Percy niebieskichskrzydeł  być może, ślad tej siły, co kierowała ichpracą i przeznaczeniem.Poprowadził jej rękę do guzików własnegoszlafroka i cierpliwie czekał, aż porozpina jedrżącymi palcami.Chciał, by i ona miała udział wtym rytuale.Wreszcie, po słodkiej torturzeoczekiwania, wszystkie guziki były rozpięte,wszystkie wstążeczki rozwiązane.W rozwarciuszlafroków ukazały się wąskie linie nagiego ciała, ale to było nie dosyć.Alexi rozgarnął koronkowe poły iszlafrok Percy opadł na ziemię.Widział teraz wcałości jej oślepiająco białe, pięknie zbudowaneciało.Oczy Percy wypełniły łzy strachu, a na tenwidok i jego wzrok się zaszklił. Och, Percy, nie bój się  szepnął i łza upadła zjego oka na jej pierś, budząc zmysłowy dreszczyk. Ko.kochany  wyjąkała  boję się tylkotego, że może ci się nie spodobać to, co zobaczysz.Alexi jęknął. Jak mam cię przekonać, że jestem cały wewładzy tego, co widzę? Może mi to pokaż?  szepnęła nieśmiało, znadzieją. Boże.jasne, że pokażę.Jesteś wcieleniempiękna!Powoli, z namaszczeniem powiódł dłońmi po jejpozbawionym barwy ciele.Percy cicho krzyknęła iwygięła się w łuk.Alexi uniósł się i nachylił nad nią:poły jego szlafroka się rozchyliły.On wpatrywał sięw nią, ona  w niego.Był doskonale zbudowany, umięśniony na tyle,na ile przystoi mężczyznie zajmującemu sięksięgami.Percy chłonęła widok każdej twardejpłaszczyzny i każdego jej załamania.Wszystko wtym mężczyznie było wspaniałe.Wszystko!I w nim jej niezwykłe ciało budziło wyłączniepodniecenie.Na dowód pokrył każdy jego centymetr długimi, zachłannymi pocałunkami, a ona drżała ifalowała pod tą pieszczotą.Nawet jeśli mieszkały wnich jakieś boskie byty i to one poruszały w nichpradawny żywioł namiętności, to Percy nic o tym niewiedziała.Całkowicie pochłaniało ją w tej chwiliwłasne istnienie.Wreszcie Alexi nie potrafił już dłużej zwlekać ipołączyli się [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum