[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Powiedzmy po prostu, że nie chcę brać odpowiedzialności za wożenie cię ze sobą.217Wyciągnął rękę i wyłączył stacyjkę.Samochód tracił powoli prędkość, aż w końcu się zatrzymał.Fallon zaciągnął ręczny hamulec, a Anna stwierdziła:- W tej chwili najważniejsze jest tylko jedno.To, żesię kochamy.Nic nie odpowiedział.Spytała zdesperowanymgłosem:- Kochasz mnie, prawda?Wyprostował się na siedzeniu bez słowa.Zaczęłapłakać.Siedział parę minut, walcząc z pragnieniem,aby wziąć ją w ramiona i pocieszyć, a potem zapaliłsilnik i ruszył dalej.Po chwili przestała płakać i wytarła oczy.- Ty mnie kochasz - powiedziała.- Ale ty się boiszmiłości.Nigdy nie nauczyłeś się, jak ją zaakceptować.Nadal milczał, a ona dodała z nagłym wybuchemgniewu:- Nie opuszczę cię i tego jestem pewna.W tym momencie skręcili na główną drogę do Stra-more.Po drugiej stronie stał warsztat samochodowy ibar.Martin zwolnił i skręcił na parking.- Może byś coś chciała? - spytał.Potrząsnęła głową.Wyszedł z samochodu i zamknął drzwi.- Nie będę zbyt długo - powiedział.- Tylko skoczędo toalety.Kiwnęła głową i spróbowała się uśmiechnąć.- W porządku.Pochylił się jeszcze raz do okna i uśmiechnął.218- Głowa do góry.Nigdy nie jest tak źle, jak nam się wydaje.Odszedł szybko w stronę baru.Zatrzymał się namoment, aby wrzucić monetę do automatu na papierosy, a potem skierował się na zaplecze.Okrążył budynek, dopóki nie ukrył się za przeciwległym rogiem warsztatu samochodowego.Samochód stał w pewnejodległości od niego, tak że mógł wyraźnie dojrzeć jejgłowę przez okno.Parę stóp dalej od niego stała zakryta ciężarówka z dużym napisem na skrzyni: A.Malove - Przewóz towarów - Stramore.Kierowcawspiął się właśnie do kabiny pojazdu i włączył silnik.Fallon rozejrzał się szybko wokół.Nikogo nie zauwa­żył.Nacisnął kapelusz mocno na głowę i biegnąc zapojazdem, wskoczył przez tylną klapę.Gdy ciężarówka zatrzymała się przy skraju drogi,wyjrzał, spoglądając na samochód, w którym siedzia­ła Anna, czekając na niego.Silnik zawył i ciężarówkawjechała na drogę, a potem warsztat stał się tylko bia­łą plamą w oddali.Fallon usiadł na podłodze opartyplecami o ścianę, wyjął ostrożnie papierosa i próbował go zapalić.W gardle czuł dziwny ucisk.Zgniótłpapierosa w palcach i ukrył twarz w dłoniach.219Rozdział XIFallon siedział przy klapie zatopiony we własnychmyślach.Było dla niego niemal szokiem, gdy stwierdził, że ciężarówka mija peryferie Stramore.Podniósłsię i był gotów opuścić pojazd przy pierwszej sposobności, a nastąpiło to wcześniej, niż mógł się tego spodziewać.Ciężarówka zwolniła, kiedy duży meblowy samochód cofał się powoli na ulicy.Fallon wyskoczył, przeszedł na drugą stronę i ruszył szybkim krokiem.Nie miał żadnego planu, co robić dalej.Tylko jednobyło pewne, musiał się dostać na południe, im szybciej, tym lepiej.Zdecydował, że spróbuje pociągiem.Jeśli miał by dostatecznie dużo szczęścia i dostałbysię do jakiegoś pociągu, będzie na granicy w parę godzin.Szedł prosto do centrum miasta, nie zatrzymując się ani na chwilę.Minął plac targowy i zbliżył się do stacji.I wtedydoznał pierwszego szoku.Wszędzie było pełno policji.Gdziekolwiek się obejrzał, widział mundury.Zawrócił pośpiesznie na targowisko.Skręcił szybko w boczną uliczkę.Musiało się stać coś nadzwyczajnego.Fallon zatrzymał się na rogu i zawahał.Musiałpodjąć jakąś decyzję.Na końcu uliczki ukazali się policjanci.Szli w jego kierunku.Fallon zanurkował w najbliższą uliczkę i zaczął biec.Po jakimś czasie220zwolnił i skręcił za rogiem.Zatrzymał się ponownie, ale tylko na moment, bo przypomniał sobie, że jesttylko jedno miejsce w Stamore, gdzie będzie mógł sięschronić.Zabrało mu to dziesięć minut, aby się tam dostać [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum