[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Poważnie wzmógł się stan napięcia pomiędzy poszczególnymi warstwa­mi w mieście oraz między narodowościami.Przeciwieństwa wewnętrzne o charakterze klasowym nie pokrywały się bowiem - poza nielicznymi wyjątkami - z podziałem narodowościowym.Tak więc w miastach pomorskich elementy polskie i niemieckie spotykało się na ogół we wszyst­kich warstwach ludności.Podobnie bywało gdzie indziej.Prowadziło to nawet do wytwarzania się konkurencyjnych organizacji rzemiosła i han­dlu.Oficjalny podział ludności lwowskiej obejmował np.ławę, starszych ormiańskich, kupców, rzemieślników i nację ruską.Prawda, że podobne stosunki bywały i gdzie indziej na terenach mieszanych; np.na Śląsku w podwrocławskich Kątach w XVII w.występował odrębny cech polski, skupiający rzemieślników różnej specjalności na zasadzie pochodzenia, gdy obok niego występowały inne branżowe cechy rzemieślnicze.Ale w Rzeczypospolitej podział narodowościowy istniał w większości miast.Jak już wspomniano, szczególną rolę odgrywała bardzo w tym czasie już liczna, bogata i wpływowa ludność żydowska.Obok kanałów powstawały - mimo oporu mieszczaństwa innych narodowości - od­rębne cechy żydowskie na wzór cechów miejskich.Z konfliktami narodowościowymi łączyły się, jakkolwiek nie zawsze znów się pokrywały, konflikty wyznaniowe: katolików z protestantami na zachodzie, z prawosławnymi i unitami na wschodzie Rzeczypospolitej.Zda­rzały się wypadki niedopuszczania do prawa miejskiego czy do pewnych cechów wyznawców innej religii niż panująca w danym mieście.Gdy więc w Poznaniu hamowano dostęp innowiercom, w Gdańsku czy To­runiu postępowano podobnie z katolikami.W sumie ta różnorodność i wielokierunkowość konfliktów powodowała skomplikowaną sytuację w miastach.Każde niemal miasto miało swe własne problemy.W stosunkach między chrześcijańskimi a żydowskimi rzemieślnikami dochodziło zarówno do wypadków trwałego konfliktu konkurencyjnego, jak i łączenia się rzemieślników żydowskich z chrześ­cijańskimi partaczami przeciwko upośledzającej ich polityce władz miej­skich (w ten sposób powstawały wspólne cechy), jak wreszcie i do współ­działania uboższych mistrzów i partaczy chrześcijańskich oraz żydowskich przeciwko bogatszym mistrzom, zarówno chrześcijańskim, jak żydowskim.Tak rozmaite możliwości nie pozostawały bez wpływu i na tok walki kla­sowej w miastach.Uprzywilejowanie prawne patrycjatu zostało wpraw­dzie jeszcze pod koniec XVI w.zmniejszone przez powoływanie pospól­stwa, a więc średniego mieszczaństwa, do decydowania o ważniejszych sprawach miejskich, zwłaszcza fiskalnych.Także potęga gospodarcza patrycjatu była daleka - z wyjątkiem Gdańska i paru największych miast - od stanu z poprzednich wieków.Wobec niewywiązywania się rady ze swych obowiązków i prób przerzucania ciężarów na uboższe warstwy dochodziło czasem do wystąpień przeciwko niej ze strony pospólstwa i plebsu, domagających się dalszej demokratyzacji.Wystąpienia te zyskiwały zwykle poparcie władcy czy pana miasta, nadal bowiem szlachta uważała patrycjat za poważnego konkurenta i chętnie przykładała rękę do obniżenia jego powagi.Klasycznym przykładem stały się wydarzenia w Gdańsku, gdzie w połowie XVII w.pospólstwo wystąpiło z żądaniami przyznania mu szerszego udziału w sprawowaniu rządów.W latach pięćdziesiątych zdobyło ono sobie prawo kontroli finansów miasta poprzez delegatów ławy i tzw.Trzeciego ordynku.Nie rozwiązało to jednak sprawy, walki się odnowiły i spowodowały ingerencję Jana III w sprawy miejskie w 1678 r.Król wydał wtedy dekret o podwojeniu przedstawicieli cechów w trzecim ordynku.Ostateczny spadek napięcia przypadł jednak dopiero na okres panowania Augusta III, który w 1759 r.doprowadził przy pomocy pospólstwa do złamania przewagi patrycjatu, wprowadzając zarządzenie nadające cechom pełną kontrolę nad gospodarką miejską, a trzeciemu ordynkowi znaczny wpływ na skład rady.Złamanie przewagi patrycjatu w tym okresie nie miało już jednak istotniejszego znaczenia dla układu stosunków Gdańska z Rzecząpospolitą.Wreszcie wspomnieć trzeba o postawie plebsu miejskiego.Ze strony biedoty miejskiej, szczególnie czeladników, podnosiły się liczne zarzuty przeciwko majstrom.Zyskanie tytułu majsterskiego wymagało pokonania coraz większych trudności.Zwiększano wymagania stawiane przy maj­stersztykach i domagano się wysokich opłat pieniężnych.Powstałe na tym tle antagonizmy prowadziły często do tumultów ze strony czeladników.Na wydatne zmniejszenie się liczby mieszczaństwa wpłynęły nie tylko klęski elementarne, ale także trudności z napływem doń nowej ludności.Bez jej dopływu szczególnie większe miasta, wskutek skupienia ludności w fatalnych warunkach higienicznych, narażone byłyby na powolne wy­mieranie.Najłatwiej jeszcze mogli się osiedlać w miastach ludzie luźni, najuboższa warstwa ludności wiejskiej.Mniej chętnie widziały ich mniej­sze miasta, które pod naciskiem szlacheckim starały się usuwać ich na wieś.Natomiast w większych miastach ludzi luźnych przybywało sporo.W Gdańsku w połowie XVIII w.robotnicy najemni stanowili 30% przyj­mowanych do prawa miejskiego.Osiedlali się w miastach także bogat­si chłopi, ale nawet po kilkudziesięciu latach panowie potrafili się skutecz­nie o nich upominać.Szlachta, jeśli zamieszkiwała w miastach, budując sobie w nich domy czy pałace, nie przenikała do społeczności miejskiej, gdyż za zajmowanie się handlem czy rzemiosłem, nie mówiąc już o przyj­mowaniu urzędów miejskich, groziła od 1633 r.utrata niektórych praw szlacheckich, zwłaszcza do nabywania ziemi.W 1677 r.sejm zapowiedział cofnięcie nobilitacji tym z mieszczan, którzy po jej otrzymaniu chcieliby nadal oddawać się zajęciom miejskim.W ten sposób pilnowano, by miesz­czaństwo nie zostało wzmocnione przez napływ ze strony szlachty.Inna rzecz, że tendencja była raczej w tym okresie przeciwna.Co energiczniejsi i zamożniejsi mieszczanie usiłowali legalnie lub równie często nielegalnie zdobywać szlachectwo.Pogarszało to tylko sytuację ogółu mieszczaństwa, tracącego najbardziej wyrobione żywioły, oraz powodowało odpływ ka­pitału.Kilka miast znajdowało się zresztą pod tym względem w sytuacji wy­jątkowej.Nie tracili szlachectwa nobilitowani mieszczanie gdańscy, nawet jeśli oddawali się nadal zajęciom miejskim.Prawa szlacheckie otrzymały prócz Krakowa i Wilna również Lwów (1658), Kamieniec Podolski (1670), magistrat Lublina (1703).Dawało im to uprawnienia do nabywania dóbr ziemskich oraz obsyłania przez posłów (ablegatów) sejmów i elekcji na prawach obserwatorów.I tego typu wyodrębnianie nie sprzyjało wytwa­rzaniu się solidarności wewnątrzstanowej.Natomiast nie można odmówić mieszczaństwu, szczególnie z większych ośrodków, ofiarności i zrozumienia dla potrzeb kraju.Dali ich dowody w czasie najazdów obcych mieszczanie Lwowa, Krakowa, Warszawy i - co może być nieco zaskakujące - Gdańska, który wykazał wtedy swą wierność wobec Rzeczypospolitej w najbardziej krytycznych momentach.Wraz z rozkładem wewnętrznym mieszczaństwa i upadkiem ekono­micznym zmniejszało się jego znaczenie w życiu kulturalnym.Rola twór­czości mieszczańskiej czy mecenatu patrycjuszy stała się zupełnie drugo­rzędna [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum