[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Przepraszam za spóznienie - wyjaśnił młodyczłowiek, ocierając pot z czoła.- Na autostradzie byłastłuczka i to spowodowało korek.Zaniósł pudełko do kuchni i spróbował wręczyć jeLornie.- Proszę, przymierz - powiedział.Zmierzyła gogniewnym wzrokiem i nie poruszyła się.Cóż, nie mógł mieć do niej pretensji.Wyjął z pudełka czarne czółenka z miękkiej skórki,usunął z nich wypychający czubki papier i przyklęknąłprzed nią na kolano.Spodziewał się, że nie podniesie nogi,122 ale pozwoliła, by przymierzył jej pantofelek.Powtórzył teczynności z drugą nogą i spojrzał do góry.- Dobre są? Nigdzie cię nie cisną?Buty przypominały te, które wyrzucił - czarne, napłaskiej podeszwie.Ale na tym kończyło się podobieństwo.Nowa para była zrobiona ze skóry świetnej jakości, zdobrze wyprofilowanym podbiciem.Poprzednia para miałapodeszwy cienkie jak papier, a szwy zaczynały w niejpuszczać.Lorna miała w kieszeni siedem tysięcy gotówką,a na nogach obuwie za piętnaście dolarów.Jeśli na cośprzepuszczała pieniądze, to z pewnością nie na ubranie.- Są wygodne - burknęła - ale nie wiem, czy tawygoda warta jest tych stu dwudziestu ośmiu dolarów.Zaśmiał się, wstając, i spojrzał z bliska na jej twarz,ponownie oczarowany jej zadziornością i uporem.Należałado kobiet, którym charakter dodaje urody.Jej piękno niepolegało tylko na ładnych rysach.I żeby nie byłowątpliwości - Lorna była ładna.Nie można jej nazwaćseksbombą, nie była prześliczna, ale miło było na niąpatrzeć.Natomiast wszystko - zaczepny sposób bycia, ciętyjęzyk i miotające gromy piękne oczy - sprawiało, żeemanowała witalnością.Z całą pewnością nie można jejopisać jako cichej i spokojnej.Powinien był zwolnić ją z przymusu pozostawania wjednym miejscu, ale wtedy opuściłaby go w mgnieniu oka -i to nie tylko jego dom, ale Reno i Nevadę.Wiedział to zpewnością, która go przerażała.Dante świetnie funkcjonował wśród ludzi, ale wswoim świecie był władcą przyzwyczajonym do123 bezwzględnego posłuszeństwa.Od siedemnastu lat, odmomentu, gdy jako dwudziestolatek został dranirem, nieprowadził zwykłego życia.A już jako dziecko był księciem inastępcą tronu.Rzadko słyszał  nie , a już zwłaszcza nie podobało musię to słowo w ustach Lorny.- Możesz poruszać się wszędzie w obrębie tego domu -powiedział i w myślach dodał jeszcze, że to ograniczeniezniknie w momencie zagrożenia.Gdyby wybuchł pożar,Lorna musi mieć szansę ucieczki.Od ostatniej nocy nie mógł nie brać pod uwagęmożliwych niebezpieczeństw.- Dlaczego nie mogę sobie po prostu pójść? -Zielone oczy iskrzyły się gniewem, ale przynajmniej niekopała, nie kuksała i nie gryzła.- Bo uciekniesz.- Nie jestem poszukiwana.Nie popełniłam żadnegoprzestępstwa.- Czuję się za ciebie odpowiedzialny.Powinnaś sięwiele dowiedzieć na temat twoich talentów.Mogę ci w tympomóc.- To był powód dobry jak każdy inny, aprzynajmniej brzmi to racjonalnie.- Nie mam.- zaczęła zaprzeczać, ale zatrzymała się iwzięła głęboki oddech.To bez sensu wypierać się, że ma paranormalnezdolności, skoro są one oczywiste.Wczoraj, kiedy po razpierwszy poruszył ten temat w swoim biurze,zaprotestowała natychmiast i z całym przekonaniem.Terazwreszcie w pełni zaakceptowała tę stronę swojej psychiki.124 Jak to się stało, że do tej pory żyła w zakłamaniu?Dante podejrzewał, że umiałby odpowiedzieć na to pytanie,ale nie zamierzał tego robić, dopóki Lorna nie będziegotowa na taką rozmowę.- Sama za siebie odpowiadam - stwierdziła po chwilimilczenia.- Nie chcę i nie potrzebuję twojej łaski.- Aaski, z pewnością nie.Wiedzy, tak.Myślę, że siępomyliłem, kiedy przypisałem ci dar wizji dotyczącychprzeszłości.- Zauważył ulgę na jej twarzy, która zniknęła,gdy wyjaśniał dalej: - Twój talent jasnowidzenia polega nawyraznych i dosłownych przeczuciach.Słyszałaś o tymwcześniej?- Nie.- A o el-sike?- To jakieś arabskie słowo.Uśmiechnął się.El-sike wymawia się el-sii-kej, Lornama rację, to brzmi jak arabskie słowo.- Ten talent polega na zdolności kontrolowaniaburzy.Ma go mój brat, Gideon.Może ściągać do siebiebłyskawice.- To brzmi jak rodzaj umysłowego upośledzenia -stwierdziła ze współczuciem.- Jaki kretyn chciałby byćchodzącym piorunochronem?- Gideon.Elektryczność go naładowuje.Ma teżzdolności do elektrycznej psychokinezy, co w skrócieznaczy, że zakłóca pracę urządzeń elektronicznych.W jegoobecności eksplodują lampy uliczne.Przepalają siękomputery.Nie powinien wsiadać na pokład samolotu bez125 przygotowanego przeze mnie specjalnego talizmanu, któryblokuje jego talent.Była zaciekawiona, choć udawała, że wcale ją to nieobchodzi.- Dlaczego sam sobie nie zrobi takiego talizmanu?- Jasnowidz też nie potrafi przewidzieć własnejprzyszłości.Tylko członkowie królewskiej rodziny potrafiąsporządzać talizmany i umieszczać w nich zaklęcia, jednaknigdy na własne potrzeby.Gideon jest policjantem wwydziale zabójstw, więc regularnie zaopatruję go wtalizmany, które mają go chronić.Jeśli musi gdzieś lecieć,posyłam mu inny talizman, który blokuje zdolność dopowodowania wyładowań elektrycznych w otoczeniu.Dzięki temu nie niszczy komputerów pokładowych wsamolocie.- Elektryczna psychokineza - powtórzyła wolno.-Brzmi to dziwacznie.- Tak mówią - odparł sucho [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum