[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Spryciarz z tego naszego pana.- Stary Roderyk jest szaleńcem - warknęła.- I zaczynam myśleć, że tozarazliwe.Gib skrzywił się, po czym skinął głową.- Tak, ten człowiek jest prawdopodobnie szalony.W końcu nikt przyzdrowych zmysłach nie woli małych chłopców od217 kobiet.- Otoczył ramieniem grubą talię Daisy, przycisnął mocno dosiebie i przytulił twarz do jej brudnej szyi.Daisy zbladła lekko, a na jej twarzy pojawił się wyraz lęku i niesmaku,aż Kirstie miała ochotę rzucić się na Giba i uwolnić biedną służącą.Jednak rozsądek kazał jej nie ruszać się z miejsca.Jedyne, co byosiągnęła, to parę nowych siniaków i, zapewne, ciężką pokutę dla Daisy.Nagle zdała sobie sprawę, że Daisy wpatruje się w nią, a większośćwydawanych przez kobietę słów protestu i szamotanie miały odwrócićuwagę Giba.Gdy Kirstie skrzyżowała z nią wzrok, służąca wskazałaoczami na tacę i mrugnęła.Kirstie musiała użyć całej siły woli, by niespojrzeć na tacę, żeby odkryć, co też Daisy mogła tam schować.- Puść mnie, ty głupcze! - warknęła Daisy, wyrywając się z uściskuGiba.- Pan kazał przynieść jedzenie i picie dla swoich gości.Muszęwracać do kuchni.- A do diabła z tobą - powiedział Gib i dosyć bezceremonialniewypchnął służącą za drzwi.Sam był już w holu, gdy zatrzymał się nachwilę i uśmiechnął obleśnie do Kirstie.- Do zobaczenia pózniej.Odwiedzę cię razem z Wattiem.Lepiej trochę odpocznij.Będzieszpotrzebowała siły, by poradzić sobie z dwoma tak silnymi mężczyznamijak my.Kirstie wpatrywała się w drzwi, gdy on zamykał je i ryglował.Zastanawiała się, czy przez te dziesięć lat, gdy Roderyk mieszkał wtym domu, jego szaleństwo wsiąkało w mury Thanescarr, tylko po to, byteraz z nich emanować i zatruwać innych.Gib może nie był szalony, ale zjego głową na pewno nie wszystko było w porządku.Jakimś cudem on iWattie doszli do wieku męskiego, nie mając nawet odrobiny sumienia.Chyba nie powinna być zaskoczona, tylko tacy ludzie mogli wierniesłużyć Roderykowi.218 Skupiła uwagę na tacy, którą Daisy postawiła na stole stojącym przy jejfotelu.Gdy dotknęła kwadratowego kawałka płótna, wiedziała, żecokolwiek przyniosła Daisy, ukryła to właśnie tu.Znalazła prosty, alebardzo ostry sztylet.Ważąc broń w dłoni, Kirstie zastanawiała się, co,zdaniem Daisy, miała z tym zrobić.Służba pracująca w kuchni Roderykazawsze bardzo jej współczuła, ale ich pomoc była niezwykle ograniczonaprzez strach przed panem.Kirstie wolałaby, żeby ktoś pomógł jejwydostać się z Thanescarr, ale wiedziała, że i tak podjęli ogromne ryzyko,przemycając tę broń, i była im wdzięczna.Dzięki temu poczuła się trochęmniej bezbronna.Zmuszając się do jedzenia, żuła kawałek chleba i wpatrywała się wsztylet.Jeżeli będzie miała dużo szczęścia, może uda jej się zabićRoderyka, gdy znów przyjdzie złożyć jej wizytę.Może nawet da radęzabić któregoś z mężczyzn, którzy przyjdą dzielić z nią łoże, alewiedziała, że nigdy nie uda jej się zabić ani obezwładnić obu.Gdy tylkopowali jednego, drugi zabije ją bez chwili namysłu czy wahania.Mimowszystkich cierpień, których mogła doświadczyć w ciągu następnychkilku godzin, naprawdę nie chciała umierać.Oczywiście, nóż mógł zostaćprzysłany po to, by sama odebrała sobie życie, ale Kirstie w to wątpiła.Miała przeczucie, że służący w kuchni oczekiwali od niej jakiejścudownej ucieczki.Z całego serca pragnęła nie zawieść ich wszystkich.Jedyną drogą wyjścia, jaka przychodziła jej do głowy, było okno, ale tooznaczałoby samobójstwo.Osiągnęłaby tylko tyle, że Roderyk miałbytwardy orzech do zgryzienia, tłumacząc, dlaczego zaginiona żona leżyroztrzaskana i zakrwawiona na dziedzińcu.Gdy zdała sobie sprawę, że torozwiązanie coraz bardziej zaczyna jej się podobać, postanowiła, żenajwyższy czas, by zacząć modlić się o cud.219 ROZDZIAA 15- Jesteś pewien, że Jan się tam zmieści? - spytał Payton, wpatrując się wciemną dziurę, którą odsłonił CalIum.Z miejsca, w którym stali, widział ludzi na murach Thanescarr, jednakdrzewa i krzaki rosły tak gęsto, że na pewno nie zostaną zauważeni.- Przez kilka jardów pewnie będzie mu dosyć ciasno - odpowiedziałCallum - ale na pewno się zmieści.Tunel jest wystarczająco duży, byprzeszedł nim uzbrojony mężczyzna.- Pójdę za wami kawałek - powiedział Malkie.- Możecie potrzebowaćpomocy w czasie ucieczki.Poza tym nie wiemy, czy ktoś nie odkrył jużtego przejścia i jeżeli teraz zobaczy je otwarte, może podnieść alarm.- Och, nie pomyślałem o tym - przyznał CalIum.- Nie? Naprawdę? - Szeroki uśmiech Maikiego złagodził kąśliwośćuwagi.- Chodzmy.Chciałbym mieć to już z głowy.Payton czuł dokładnie to sarno, gdy wchodził za Callumem w ciemny,wilgotny tunel.Jan i Malkie szybko wsunęli się za nimi, a Angus i Donaldzostali na zewnątrz, by zabezpieczać drogę ucieczki.Już po paru jardachPayton doszedł do wniosku, że nie cierpi małych, ciemnych przejść.Czułsię tak, jakby przeszli220 kilka mil.Gdy doszli do rozszerzenia tunelu, Payton musiał stanąć.Patrząc, jak Malkie zapala świecę, zaczerpnął głęboko powietrza, żebysię uspokoić.Chłopiec nakapał woskiem na wystający ze ściany kamień iustawił na nim świecę.Nawet tak małe zródło światła ukoiło nerwyPaytona.- Tu jest jak w cholernej trumnie - wymamrotał Jan, zapalając lampę,którą ze sobą przyniósł.- Czasarni ciemność daje poczucie bezpieczeństwa - mruknął Callum,wpatrując się uważnie w ziemię.-Wygląda na to, że nikt tędy nie szedł,odkąd z lady Kirstie używaliśmy tego przejścia.- Ale i tak będziemymusieli przejść przez tunele, które wciąż są często używane, prawda?- Przez jeden lub dwa, ale żaden z nich nie jest często używany [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum